Yasmina Reza, czyli ile boga mordu jest w każdym z nas? (recenzja porównawcza dwóch inscenizacji, Teatru Polskiego oraz Teatru Śląskiego)

Kogo zamordował bóg mordu?

Frapujący tytuł sztuki Yasminy Rezy „Bóg mordu” (tytuł oryginału „Dieu du carnage”, fr. carnage – rzeź, masakra, jatka) nie pozostawia bynajmniej obojętnym. Już na wstępie popycha co bardziej dociekliwych do nieuniknionych pytań – za jaką rzeź może być odpowiedzialny tytułowy bohater, czyją krwią ma zbrukane ręce

Plakat paryski „Le dieu du carnage”

 – nie odbierając przy tym jednak dobrego humoru publiczności (zważywszy, że mamy do czynienia z komedią!).

Zaintrygowany tytułem widz wkrótce przekona się, że Bóg mordu w ogóle nie pojawi się na scenie, lecz tylko przemknie przez usta jednego z bohaterów, a sam tytuł zdaje się raczej, poprzez swój dysonans z humorystycznym aspektem sztuki, dobrym chwytem reklamowym. Czy oznacza to, że tematem sztuki nie jest ani wiara, ani rzeź i że nie ma w niej miejsca na elementy klasycznej greckiej tragedii? …czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Artykuł skomentowano jeden raz

Ciekawy przypadek Gusa van Santa

Wśród filmografii uznanych współczesnych autorów filmowych trudno znaleźć drugą tak dziwaczną jak dorobek Gusa van Santa. Niespełna sześćdziesięcioletni reżyser nie jest przypadkiem artysty wypalonego, który najlepsze czasy ma już za sobą. Nie jest też przykładem zdolnego, niezależnego twórcy, pochłoniętego i przeżartego przez machinę Hollywoodu. Nie jest zawziętym poszukiwaczem nowego języka filmowego, badaczem granic kina ani wytwórcą idącym na łatwiznę. Van Sant jest wszystkim tym jednocześnie. I  kimś znacznie więcej: czołowym przedstawicielem new queer cinema, naiwnym sentymentalistą, znakomitym obserwatorem i socjologiem, zdobywcą Złotej Palmy i… Złotej Maliny. Iście postmodernistyczna osobowość, w której nic nie składa się w spójną całość. Nic dziwnego, że jego najnowszy film, Restless, znowu jest zaskoczeniem…

Mia Wasikowska i Henry Hopper w "Restless"

…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Artykuł skomentowano jeden raz

Ars Cameralis: Angeology

Anioł. Czym jest dla nas ta przesiąknięta symboliką postać? Jaką rolę w naszym życiu odgrywają anioły? Na te i wiele innych pytań zdają się szukać odpowiedzi Ilya i Emilia Kabakov w ekspozycji pt. Angelology. Ilya Kabakov jest autorem koncepcji tzw. instalacji totalnej (tzn. wszechogarniającego widza otoczenia, w którym panuje atmosfera całkowitego zaabsorbowania znajdującymi się w nim pracami). To właśnie jej elementy mieliśmy okazję podziwiać podczas wystawy. Już na wejściu uderza nas upadły anioł, jego gigantyczne rozmiary oraz charakterystyczna dla policji żółtataśma wokoło sprawiają, że czujemy się niejako w centrum wydarzeń. Zastanawiamy się, co spowodowało jego upadek. Czy to znak naszych czasów?

(fot. Natalia Kaniak)

…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Artykuł skomentowano jeden raz

Ars Cameralis: Stephen Malkmus & The Jicks 28.11.11

…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy

Rozświetlenie: Krótka rozmowa o pomaganiu

- Wolontariat to odkrywanie w sobie nowego człowieka. Pokazanie sobie, że potrafię pomagać innym – opowiada Grzegorz Kukowka, lider społeczny programu „Akademia przyszłości”.


…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Artykuł skomentowano 2 razy

Ars Cameralis: M83 w Katowicach 27.11.11

…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy

Czy światem rządzą demony Laplace’a?


Sięgając po najnowszą powieść Krzysztofa Kotowskiego, „Krew na placu Lalek”, pomyślałam, że to może być ciekawa odmiana – dawno nie czytałam żadnego kryminału. Przyporządkowana kategoria okazała się jednak nieco myląca. Mimo że powieść wydana została w serii „Asy kryminału” wydawnictwa Prószyński i S-ka, jest to raczej psychologiczny thriller stojący na pograniczu realizmu i fantastyki, dość skutecznie wymykający się prostym klasyfikacjom.

…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Artykuł skomentowano 3 razy

Florence and the Machine – „Ceremonials”

Oto prosty przepis: szklanka Martini (koniecznie extra dry, z oliwką!), garść fajerwerków, fiolka brokatu, barokowa kieca z piekła rodem – jeśli się uprzemy to może być i z teatru (bądź własnej roboty), kościelne mury, kopa krzyków, pół nietoperza, nieszczęśliwa miłość oraz rude kłaki. Mieszamy, aż masa nabierze odpowiednio gęstej konsystencji, wlewamy do 12 calowej, okrągłej formy, a następnie czekamy aż wyschnie. Wrzucamy w gramofon i voilà! Tak właśnie wyobrażam sobie proces powstawania nowej płyty zespołu Florence and the Machine – „Ceremonials”. …czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Artykuł skomentowano 3 razy

Ars Cameralis: Szczypta wakacji w Hipnozie, czyli koncert El Guincho w Katowicach 19.11.11

Listopad to jeden z najsmutniejszych miesięcy w roku. Dni pozbawione są słońca, drzewa – liści, a świat – kolorów. By na moment zapomnieć o tej szarej rzeczywistości, wystarczyło wybrać się w sobotni wieczór na koncert El Guincho – bardzo jaskrawy punkt w programie tegorocznego Ars Cameralis. …czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy

Ars Cameralis: Przyjemność do kwadratu, czyli John Grant i Stranded Horse w Chorzowie 18 listopada 2011

Sala Teatru Rozrywki powoli zapełnia się ludźmi. Przyglądam się im z ciekawością, próbując wyłowić jakiś wspólny rys. Nic z tego. Różnorodność ogromna. Dlaczego więc tak różni ludzi wybrali akurat ten jeden koncert? Nie wiem. Ale trzy godziny później nie mam wątpliwości – i oni pewnie też – że dokonali dobrego wyboru. Choć gwiazdą wieczoru był John Grant, to blask bijący ze sceny podczas koncertu Yanna Tamboura nie był wcale słabszy. Jego nowy projekt, Stranded Horse, imponuje muzyczną dojrzałością i zakorzenieniem w różnych nurtach. Artysta grał na gitarze akustycznej i korze – dwudziestojednostrunowym instrumencie z zachodniej Afryki.

…czytaj dalej

To również może Cię zainteresować:

Czytaj inne teksty autora:

Brak komentarzy