<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>reflektor - rozświetlamy kulturę</title>
	<atom:link href="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor</link>
	<description>Magazyn Reflektor - jest magazynem, traktującym o szeroko rozumianej kulturze, sprawach społeczno-politycznych i wszystkim tym, co ważne i istotne dla ludzi młodych, nie tylko studentów</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 18:49:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Kobieta budzi się po zmroku – wernisaż Izabeli Mnich</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/22/kobieta-budzi-sie-po-zmroku-%e2%80%93-wernisaz-izabeli-mnich/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/22/kobieta-budzi-sie-po-zmroku-%e2%80%93-wernisaz-izabeli-mnich/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 11:20:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ana Miller]]></category>
		<category><![CDATA[Śląsk i Zagłębie]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7896</guid>
		<description><![CDATA[W czwartek 16 lutego katowicki „Cooler” gościł kolejnego artystę, a właściwie artystkę. „I’m not done” Izabeli Mnich to klucz do bram magicznego ogrodu rozkoszy. Ociekające wysublimowaną erotyką, pełne wyrafinowanych form i feerycznych zestawień enigmatyczne femme fatale kuszą, by przejść na drugą stronę barykady, poza konwenanse i obyczaj. Tu kobieta budzi się po zmroku&#8230; Późny wieczór. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7897" class="wp-caption alignleft" style="width: 185px"><img class="size-medium wp-image-7897 " title="Izabela Mnich - fall in love Kato - akryl na płótnie 25x25 (2011)" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/396745_313444322031024_242696605772463_878665_738578003_n-297x300.jpg" alt="" width="175" height="175" /><p class="wp-caption-text">Izabela Mnich - fall in love Kato - akryl na płótnie 25x25 (2011)</p></div>
<h3 style="text-align: justify;">W czwartek 16 lutego katowicki „Cooler” gościł kolejnego artystę, a właściwie artystkę. „I’m not done” Izabeli Mnich to klucz do bram magicznego ogrodu rozkoszy. Ociekające wysublimowaną erotyką, pełne wyrafinowanych form i feerycznych zestawień enigmatyczne femme fatale kuszą, by przejść na drugą stronę barykady, poza konwenanse i obyczaj. Tu kobieta budzi się po zmroku&#8230;<span id="more-7896"></span></h3>
<p style="text-align: justify;">Późny wieczór. Tłum w lokalu gęstnieje. Część pojawia się w celach towarzyskich, część umyślnie, by na własne oczy obejrzeć prace debiutującej artystki. Już po chwili jednak wszystkich dopada pełne niecierpliwości oczekiwanie na oficjalną inaugurację wystawy.</p>
<p style="text-align: justify;">– To mój pierwszy wernisaż, ale cieszę się, że stało się to w tym miejscu – mówi gospodarz wystawy, Izabela Mnich. – Po pierwsze, prace idealnie komponują się z klimatem lokalu, po drugie, to miejsce zaprzyjaźnione. Stres jest więc mniejszy, a radość z widoku życzliwych twarzy jeszcze większa.</p>
<p style="text-align: justify;">Erotyka to temat niefrasobliwy. Wzmaga apetyt i żądze, pobudza do pracy uśpione zmysły i prowokuje. Nieumiejętnie dobrana ociera się o kicz. Ale nie tu. Może to kwestia estetyki, faktury i koloru. Zestawienie bogatych kontrastów cieszy zmysły, zachwyca, choć na próżno szukać tu intelektualnych niesnasek, na próżno brodzić w kluczu rozrzuconych po płótnie figur geometrycznych – wszystko wydaje się oczywiste. Motto przewodnie ja u impresjonistów: hedonistyczny podziw.</p>
<p style="text-align: justify;">Izabela – zdolny samouk – to przykład, że talent może rozwijać się nawet poza instytucją ASP, trzeba tylko go odpowiednio karmić. Izabela swoje prace dokarmiała solidnie żmudnym warsztatem, choć przed malowaniem na płótnie wzbraniała się długo i dopiero niedawno zaczęła przełamywać wewnętrzny opór przed wyjściem poza akwarele. – Czułam się niegodna płótna – mówi. Artystka nie kryje swoich fascynacji fotografią. Część obrazów została wykonana na bazie zdjęć. Jako inspiracje posłużyły m.in. prace Helmuta Newtona, Raya Caesara czy Christiny Koutsospyrou.</p>
<p style="text-align: justify;">Obrazy Izy Mnich nie są feministycznym manifestem, są werbalizacją emocji z perspektywy kobiety, są próbą uchwycenia chwili, są próbą doścignięcia ideału, kobiety doskonałej.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie pozostaje więc nic innego, jak wyczekiwanie na kolejne wystawy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/22/kobieta-budzi-sie-po-zmroku-%e2%80%93-wernisaz-izabeli-mnich/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Refleksje przedoscarowe cz. 4 – Służące</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/22/refleksje-przedoscarowe-cz-4-%e2%80%93-sluzace/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/22/refleksje-przedoscarowe-cz-4-%e2%80%93-sluzace/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 23:17:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>natalia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Marta Dramska]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7880</guid>
		<description><![CDATA[ „Służące”, oparte na bestsellerowej powieści Kathryn Stockett, są jednym z tegorocznych tytułów nominowanych do zdobycia statuetki Oscara w ramach kategorii: najlepszy film, najlepsza aktorka drugoplanowa oraz najlepsza aktorka pierwszoplanowa. Akcja filmu rozgrywa się w latach sześćdziesiątych XX wieku, w małym miasteczku w stanie Missisipi. Na pozór wydaje się, że życie w nim toczy się spokojnie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7881" class="wp-caption alignleft" style="width: 185px"><img class="size-full wp-image-7881 " src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/TheHelpMovieStill3.jpg" alt="" width="175" height="175" /><p class="wp-caption-text">Służące, reż. Tate Taylor</p></div>
<h3 style="text-align: justify;"> <strong>„Służące”, oparte na bestsellerowej powieści Kathryn Stockett, są jednym z tegorocznych tytułów nominowanych do zdobycia statuetki Oscara w ramach kategorii: najlepszy film, najlepsza aktorka drugoplanowa oraz najlepsza aktorka pierwszoplanowa.</strong></h3>
<h3></h3>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-7880"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Akcja filmu rozgrywa się w latach sześćdziesiątych XX wieku, w małym miasteczku w stanie Missisipi. Na pozór wydaje się, że życie w nim toczy się spokojnie, a ludzie żyją w nim godnie, angażując się w pomoc na rzecz akcji charytatywnych. Okazuje się jednak, że sielskie miasteczko nie jest takie dla każdego mieszkańca – idealne panie domu nie poradziłyby sobie bowiem bez pomocy służących, które gotują, sprzątają i wychowują za nie dzieci. Dodajmy, że służące te są odmiennej rasy, co jest dla białych mieszkańców wystarczającym powodem, aby traktować je jak ludzi gorszej kategorii. Smutną prawdę o ich życiu ujawnia powracająca ze studiów Skeeter, przeprowadzając wywiady ze służącymi i tworząc z ich opowieści książkę.</p>
<p style="text-align: justify;">„Służące” są kolejnym filmem rozliczeniowym traktującym o segregacji rasowej w USA w latach sześćdziesiątych XX wieku. Jednak w przeciwieństwie do wielu dzieł o podobnej tematyce, filmowi udało się uniknąć nachalnej retoryki i zbędnego patosu. Problem rasizmu i walki o równość społeczną nie jest tutaj ukazany pod postacią wielkich manifestacji, lecz poprzez przedstawienie losów pojedynczych kobiet, które postanowiły upomnieć się o szacunek i godność.</p>
<p style="text-align: justify;">To obraz momentami zabawny, wywołujący na twarzy widza uśmiech, ale też wzruszający i smutny. Na uwagę zasługują zwłaszcza kreacje aktorskie Violi Davis (Aibileen Clark), Octavii Spencer (Minny Jackson) oraz Jessiki Chastain (Celia Foote), wyróżnione nominacjami do Oscara. Wymienione aktorki stworzyły żywe, zapadające w pamięć postaci kobiet, które muszą stawić czoła problemom. Rewelacyjna jest zwłaszcza Octavia Spencer, która rolą żywiołowej, twardej Minnie zdecydowanie zasłużyła na to, aby zdobyć nagrodę na oscarowej gali.</p>
<p style="text-align: justify;">„Służące” nie są dziełem specjalnie nowatorskim czy oryginalnym – fabuła prowadzona jest raczej schematycznie, bez większych zaskoczeń czy silenia się na oryginalność. Nie zmienia to jednak faktu, że film ogląda się z przyjemnością i ciekawością, a losy postaci w jakiś sposób pozostają w pamięci. Z tego powodu na pewno warto obejrzeć go i samemu przekonać się, czy zasługuje na Oscara.</p>
<div id="attachment_7891" class="wp-caption alignleft" style="width: 164px"><a href="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_42.jpg"><img class="size-full wp-image-7891" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_42.jpg" alt="" width="154" height="46" /></a><p class="wp-caption-text">Ocena Reflektora: 4/5</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/22/refleksje-przedoscarowe-cz-4-%e2%80%93-sluzace/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kuracja : traumo-obłęd</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/20/kuracja-traumo-obled/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/20/kuracja-traumo-obled/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 17:10:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Joanna Szustopol]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7667</guid>
		<description><![CDATA[Powieść Jacka Głębskiego pt. „Kuracja” oparta jest na autentycznej historii lekarza psychiatry &#8211; Andrzeja Majera, który  postanawia na jakiś czas wcielić się w rolę pacjenta. Dzięki temu utworowi autor został laureatem pierwszej edycji konkursu na powieść wydawnictwa Znak. Adaptacja książki dla teatru TVP zdobyła Grand Prix na Festiwalu „Dwa Teatry” Sopot 2002 oraz Grand Prix [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-7668" title="kuracja" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/kuracja2.jpg" alt="" width="175" height="175" />Powieść Jacka Głębskiego pt. „Kuracja” oparta jest na autentycznej historii lekarza psychiatry &#8211; Andrzeja Majera, który  postanawia na jakiś czas wcielić się w rolę pacjenta. Dzięki temu utworowi autor został laureatem pierwszej edycji konkursu na powieść wydawnictwa Znak. Adaptacja książki dla teatru TVP zdobyła Grand Prix na Festiwalu „Dwa Teatry” Sopot 2002 oraz Grand Prix na Festiwalu Sztuki Reżyserskiej „Prezentacje” w 2002 roku.<span id="more-7667"></span></h3>
<p style="text-align: justify;">Powieść wciąga czytelnika w wir wartkich dialogów i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Fantazmatyczna  i na poły realistyczna aura zaskakuje odbiorcę i nie pozwala na przerwanie lektury. Oddział Obserwacyjny, na który zostaje skierowany Majer, posiada drzwi bez klamek otwierane trójkątnym kluczem, a leczenie pacjentów odbywa się tylko przy użyciu środków psychotropowych i elektrowstrząsów, jakich doświadczy z autopsji. Nazwa oddziału określa proces leczenia jako „obserwację”, a tak naprawdę niszczy jednostkę, pozbawia ją praw do obrony i przykleja etykietkę „wariata”.</p>
<p style="text-align: justify;" title="">Jednym z kluczowych dialogów „Kuracji” jest rozmowa Majera z Walasem: „Kiedy wiadomo, że zaczyna się choroba psychiczna?” – docieka ten pierwszy i w odpowiedzi również słyszy pytanie: „A kiedy zaczyna się łysina&#8221;[1]. Syndrom łysego: ile trzeba mieć włosów, żeby być łysym? Kiedy wiadomo, że zaczyna się szaleństwo i można określić jednostkę mianem wariata? Utwór skłania do refleksji nad granicami przyjętych norm i nazwania dziwnością tego, co poza nie wykracza. Wszyscy jesteśmy wariatami –  tym stwierdzeniem można opisać przesłanie płynące z kart książki. Każdy jest pewnego rodzaju szaleńcem, ma swojego bzika, mniejszego lub większego, a odkrycie, na czym on polega, jest tylko kwestią czasu i doświadczenia tego, który bada. Zdrowych z założenia nie ma, tylko nie wszystkich trzeba od razu zamykać. Okazuje się, iż dychotomia w społeczeństwie na zdrowych i chorych jest pozbawiona sensu. Zresztą profesor Walas mówi: „Wariaci wcale nie są tacy szaleni, a największy wariat, to lekarz psychiatra, tyle że na wolności&#8221;[2].</p>
<p style="text-align: justify;">Jednostki wykluczone i uznane za niepełne władz umysłowych faszeruje się lekami, stosuje się wobec nich elektrowstrząsy i pozbawia prawa do głosu. Cała atmosfera szpitala, w którym przebywa Majer, przesycona jest dominacją lekarzy i osób sprawiających nadzór nad chorymi. To do nich należy władza. Nikt nie wnika w przyczynę choroby, nie próbuje poznać psychiki jednostki. Młody lekarz, który przed wejściem w rolę pacjenta sądził, iż zdobędzie wiedzę potrzebną do tego, aby zrozumieć cel swej przyszłej pracy i pragnął zbadać istotę schizofrenii, stwierdza, że jej leczenie to jedna wielka loteria – nikt nie zna jej źródeł i przyczyn, a także metod leczenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Multiplikacja stosowanych przez lekarzy opresywnych metod leczenia wobec pacjentów, skazuje ich na coś, co nazwałabym traumo-obłędem, wyparciem własnych myśli, zatarciem swej tożsamości. Użycie elektrowstrząsów, które powodują „niemyślenie”, aplikowanie płynu rtęciowego jako specyfiku niwelującego świadomość, wprowadza w szok: „Przywiązali mnie do łóżka za ręce i nogi. Do prawej ręki wbili igłę. Do igły podłączyli rurkę. Rurka biegła do butelki podwieszonej do stojaku. W tej butelce był nadajnik rtęciowy. Nadajnik pływał po wierzchu. Płynu było coraz mniej. W końcu płyn wpłynął do mojej ręki razem z nadajnikiem. A jak wpłynął nadajnik, to od razu to poczułem. Bo takie prądy mi zaczęły iść od ręki, że aż strach. I usłyszałem jak nie myślę. Bo myśleć przecież dalej nie mogłem. Bo myśli w głowie nie miałem wcale, bo mi je tamci z szóstki wszystkie odciągnęli. Więc usłyszałem to swoje niemyślenie jako taki przeciągły sygnał: piii! A to ten nadajnik rtęciowy, co go miałem we krwi, nadawał im to, co myślałem, a że nie myślałem, to on im nadawał: piii! Bałem się, ale nie myślałem, że się bałem, bo przecież myśleć nie mogłem – bo nadajnik wciąż przekazywał im: piiiiii! – ale czułem, i tego nadajnik przekazać im nie mógł, bo był to nadajnik myślenia, a nie tego, co się czuje, że zaraz wyjaśni się wszystko i że nareszcie będę wszystko rozumiał i zacznę myśleć&#8221;[3].</p>
<p style="text-align: justify;">Akcja powieści z czasem nabiera tempa i zaprasza do obłąkańczego labiryntu, w którym jednak nie pojawi się Ariadna. Nikt nie wyprowadzi z niego bohatera, gdyż skazany jest on na wieczne uwięzienie i na żywot chorego, który nie jest przystosowany do życia w społeczeństwie. Rozpaczliwa próba uwolnienia się skazana jest na klęskę, ponieważ wszyscy o nim zapomnieli lub sami okazali się przypadkami pozbawionymi pełni władz umysłowych. Andrzej Majer, przebywając w szpitalu, sam otrzymał etykietkę jednostki wyobcowanej, czyli chorej. Diagnoza jego przypadku klinicznego głosi nawet, iż jest on niebezpieczny do życia w normalnym świecie. Epitet „normalny” należałoby wziąć w cudzysłów, gdyż tak naprawdę nie wiadomo, gdzie zaczyna, a gdzie kończy się granica nazwania tego, co uchodzi za normalne, a co za kuriozum.</p>
<p style="text-align: justify;">Lektura „Kuracji” Jacka Głębskiego to swoisty elektrowstrząs dla czytelnika, który nie pozwoli mu na obojętność. Opowieść w swym wydźwięku głosi, że łatwo pozbawić jednostkę tożsamości i skazać na wykorzenienie poprzez reżim i władzę/wiedzę. W ostatnich fragmentach utworu Andrzej Majer potraktowany elektrowstrząsami zatracił swoje „ja”. „Gdzie jest twoje pęknięcie?” – takie pytanie umieszcza Andy Warhol w tytule jednego ze swych obrazów i można je zadać lekarzowi Majerowi. Odpowiedź może brzmieć jak dekonstrukcja językowa, bo zatracił on możliwość oddzielenia świata wewnętrznego i zewnętrznego: „Nazywam Się. Andrzej. Majer. Mam. Lat. Dwadzieścia. Siedem. Leżę. Na. Białej. Sali. Wygląda. Jak. W. Szpitalu. Pewnie. Jestem. Tu. Z. Jakiegoś. Powodu. Nie. Wiem. Z. Jakiego (…). Znów. Coś. Mówią. Ale. Nie. Wiem. Co. Potem. Wychodzą. Obraz. Mi. Się. Zaciera. Przed. Oczami. Chce. Mi. Się. Spać. Tak. Mnie. Zmęczyło. To myślenie&#8221;[4].</p>
<p><span style="color: #888888;"><em>Głębski Jacek, Kuracja, Wydawnictwo KOS, Katowice 2005.</em></span><br />
<span style="color: #888888;"><em>Ocena Reflektora (1-5):</em></span><br />
<img class="alignleft size-full wp-image-7872" title="5" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_52.jpg" alt="" width="200" height="46" /></p>
<p title=""><span style="color: #888888;">[1] J. Głębski, Kuracja, wyd. KOS, Katowice 2005, s. 45 | [2] Tamże, s. 5 | [3] Tamże, s. 145 | [4] Tamże, s. 143.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/20/kuracja-traumo-obled/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Imprać!”, czyli Wieczór Komedii Improwizowanej w Katowicach</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/20/%e2%80%9eimprac%e2%80%9d-czyli-wieczor-komedii-improwizowanej-w-katowicach/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/20/%e2%80%9eimprac%e2%80%9d-czyli-wieczor-komedii-improwizowanej-w-katowicach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 16:00:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Sylwia Klonowska]]></category>
		<category><![CDATA[Śląsk i Zagłębie]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7754</guid>
		<description><![CDATA[Dla kogo ta propozycja? Dla tych, którzy szukają rozrywki wykraczającej poza utarte schematy. Którzy mają dość wiecznie tych samych twarzy serwowanych przez telewizyjne programy kabaretowe. Którzy są zmęczeni przegadanymi skeczami, w których puenta jest czytelna od pierwszych wypowiedzianych słów (lub gorzej: porządnej puenty nie uświadczysz). Oto alternatywa rodem z Krakowa: grupa AD HOC i ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-7812" title="ad hoc" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/ad-hoc.jpg" alt="" width="175" height="175" />Dla kogo ta propozycja? Dla tych, którzy szukają rozrywki wykraczającej poza utarte schematy. Którzy mają dość wiecznie tych samych twarzy serwowanych przez telewizyjne programy kabaretowe. Którzy są zmęczeni przegadanymi skeczami, w których puenta jest czytelna od pierwszych wypowiedzianych słów (lub gorzej: porządnej puenty nie uświadczysz).<span id="more-7754"></span></h3>
<p style="text-align: justify;">Oto alternatywa rodem z Krakowa: grupa AD HOC i ich Wieczory Komedii Improwizowanej. W swoim mieście działają od ponad trzech lat, a sale podczas ich występów pękają w szwach. Teraz przybyli do Katowic, by na śląskiej publiczności wypróbować formułę swoich przedstawień.</p>
<p style="text-align: justify;">Kto zna i lubi „Whose line is it anyway?”, niech wie, że AD HOC to godni polscy następcy kultowego show. Dla tych, którzy nie znają, kilka słów wprowadzających: krakowska grupa serwuje nam krótkie scenki, do których przygotowują wcześniej jedynie ogólny szkielet. Reszta – miejsce akcji, bohaterowie, sytuacje – wymyślana jest na bieżąco i głównie przez widownię. Jest dynamicznie, niesztampowo, nieprzewidywalnie i – co najważniejsze – naprawdę zabawnie. Skecze tworzą się w czasie teraźniejszym i ani widzowie, ani aktorzy nie wiedzą, dokąd zmierza dana improwizacja.</p>
<p style="text-align: justify;">AD HOC wystąpili w Centrum Kultury Katowice im. Krystyny Bochenek w czwartek 19 stycznia, udowadniając, że do rozbawienia publiki nie trzeba niezliczonych rekwizytów i kostiumów – wystarczy inteligentne poczucie humoru.</p>
<p style="text-align: justify;">Warto przekonać się o tym na własnej skórze. A będzie ku temu okazja, bo <a href="http://www.adhoc.art.pl/">AD HOC </a>zaimprowizują w CKK jeszcze 23 lutego i 15 marca.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/20/%e2%80%9eimprac%e2%80%9d-czyli-wieczor-komedii-improwizowanej-w-katowicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Refleksje przedoscarowe cz. 3 &#8211; Magia sportu i magia kina</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/19/refleksje-przedoscarowe-cz-3-magia-sportu-i-magia-kina/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/19/refleksje-przedoscarowe-cz-3-magia-sportu-i-magia-kina/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 19 Feb 2012 11:48:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>natalia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Kućmierz]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7861</guid>
		<description><![CDATA[Nominacje do Oscarów co roku budzą liczne głosy niezadowolenia i nie inaczej przedstawia się rozdanie za rok 2011. Środowisko Akademii Filmowej ponownie zirytowało wielu swoim gustem, pomijając część niewątpliwie zasłużonych twórców i aktorów, innych nominując z rozpędu za przeszłe osiągnięcia, a jeszcze innych w ramach zadośćuczynienia za ignorowanie przez dekady. Niektóre wybory i braki budzą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="mceTemp">
<div id="attachment_7863" class="wp-caption alignleft" style="width: 185px"><img class="size-full wp-image-7863 " src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/brad-pitt-in-moneyball-still1.jpg" alt="" width="175" height="175" /><p class="wp-caption-text">Moneyball, reż. Bennett Miller</p></div>
<p style="text-align: justify"><strong>Nominacje do Oscarów co roku budzą liczne głosy niezadowolenia i nie inaczej przedstawia się rozdanie za rok 2011. Środowisko Akademii Filmowej ponownie zirytowało wielu swoim gustem, pomijając część niewątpliwie zasłużonych twórców i aktorów, innych nominując z rozpędu za przeszłe osiągnięcia, a jeszcze innych w ramach zadośćuczynienia za ignorowanie przez dekady.<span id="more-7861"></span></strong></p>
<p style="text-align: justify">Niektóre wybory i braki budzą z jednej strony niedowierzanie, a z drugiej uśmiech politowania. Nie zmienia to jednak faktu, że Oscary ciągle pozostają w pewien sposób ważne, prowokując produktywne dyskusje i refleksje o kinie. Dlatego warto skupić się na pozytywach i wyróżnić pozycje dobre i istotne, nieprzeoczone pomimo ograniczonych filtrów członków Akademii. W końcu i oni są tylko ludźmi.</p>
<p style="text-align: justify"><em>Moneyball </em>Bennetta Millera to w pewnym sensie reinkarnacja <em>The Social Network </em>(2010). Oba filmy opowiadają o dość abstrakcyjnych procesach, które wydają się dość karkołomne do zekranizowania i udramatyzowania. Przy obu scenariuszach widnieje nazwisko Aarona Sorkina, wirtuoza językowych fajerwerków. Akademia hojnie nominowała obie produkcje w wielu kategoriach.</p>
<p style="text-align: justify">Film Millera to pozycja, której liczne zalety są łatwe do pominięcia lub zlekceważenia. Pierwszy dyskwalifikujący fakt, przynajmniej dla widza polskiego, to już sam temat. Fabuła dotyczy baseballu, a fenomen tego sportu jest zazwyczaj niezrozumiały poza kontekstem amerykańskim. Drugim problemem jest to, że najbardziej widowiskowe elementy baseballu są śladowo obecne jedynie na dalszych planach – pierwszy plan okupuje świat okołobaseballowy, jego polityka, machinacje, procedury i statystyka.</p>
<p style="text-align: justify">Jeśli jednak uda nam się przezwyciężyć nasze prekoncepcje i uprzedzenia, to otrzymujemy bardzo subtelne i angażujące kino, z jedną z najlepszych ról Brada Pitta w karierze. Ze szczegółowego i bogatego świata przedstawionego wyłania się raczej uniwersalna historia, a kwestia tego, czy wiemy, jak się zdobywa bazy, kim jest „pitcher” oraz co oznacza „home run”, pozostają drugorzędnymi detalami.</p>
<p style="text-align: justify">Oprócz licznych strukturalno-dialogowych rozkoszy, którymi scenariusz jest udekorowany niemal do przesady (nie do końca wiadomo, komu przypisywać na tym polu największe zasługi – skrypt przeszedł wiele modyfikacji, ale najbardziej wyróżnia się „touch” Sorkina), największą atrakcją filmu jest Brad Pitt jako Billy Beane, działający wbrew wszystkim manager drużyny Oakland A’s. Pitt żongluje w swojej roli dość sprzecznymi taktykami – obdarza Beane&#8217;a urokiem i charyzmą godną gwiazd klasycznego Hollywoodu, wnosi wiarygodną fizyczną charakterystykę i kompulsywne zachowania (<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3gIaozs095k">Beane ciągle coś przekąsza</a> lub wchodzi w interesujące interakcje z przestrzenią i przedmiotami), uwiarygadnia konstrukcję bohatera własnym doświadczeniem – a efekt końcowy jest niezwykle naturalny i niewymuszony.</p>
<p><em>Moneyball</em> to świetna prezentacja tego, co Hollywood ciągle potrafi robić najlepiej, więc warto dać mu szansę.</p>
<div id="attachment_7865" class="wp-caption alignleft" style="width: 164px"><img class="size-full wp-image-7865" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_41.jpg" alt="" width="154" height="46" /><p class="wp-caption-text">Ocena Reflektora: 4/4.5</p></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/19/refleksje-przedoscarowe-cz-3-magia-sportu-i-magia-kina/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lana Del Rey – &#8222;Born to Die&#8221;</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/18/lana-del-rey-%e2%80%93-born-to-die/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/18/lana-del-rey-%e2%80%93-born-to-die/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Feb 2012 16:39:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mariusz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Mariusz Wasylik]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7843</guid>
		<description><![CDATA[Pokusa była zbyt duża. Zważywszy na ilość czynników, które miały wpływ na moją decyzję, mamy tu chyba do czynienia ze zdarzającym się raz na pierdylion lat ułożeniem planet w jednej, prostej linii, tworzącej jakieś potężne źródło przedziwnych fal dźwiękowych, atakujących naszą zielono-niebieską kulę. Fal, które sprawiły, że gdziekolwiek nie ruszę swoich czterech liter, to czuję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-7846" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/lama.jpg" alt="" width="175" height="175" />Pokusa była zbyt duża. Zważywszy na ilość czynników, które miały wpływ na moją decyzję, mamy tu chyba do czynienia ze zdarzającym się raz na pierdylion lat ułożeniem planet w jednej, prostej linii, tworzącej jakieś potężne źródło przedziwnych fal dźwiękowych, atakujących naszą zielono-niebieską kulę. Fal, które sprawiły, że gdziekolwiek nie ruszę swoich czterech liter, to czuję się jakbym od kilku tygodni zamiast w Polsce mieszkał w Belgii (Australii?). W dodatku wokół widać i słychać tylko dzieciaki w nadmuchanych trampkach. Zatem pojawienie się w zbliżonym momencie czasowym bliżej nieokreślonej niewiasty, na szczęście bez butów z grubszą niż przeciętna podeszwą, ale za to z napompowanymi ustami, przelało czarę goryczy. Należało podnieść paluszek i wstać z ławki. Ale wpierw może lepiej z powrotem usiąść i ochłonąć, by zachować choć trochę trzeźwości umysłu i minimalną dozę obiektywności (która &#8211; jak wszyscy wiemy &#8211; jest wielką bujdą na resorach).<span id="more-7843"></span></h3>
<p style="text-align: justify;">Pojawienie się pod koniec stycznia w tzw. „dobrych sklepach muzycznych” albumu <strong>„Born to Die”</strong> autorstwa (ekhm…) piosenkarki o pseudonimie <strong>Lana Del Rey</strong>, stylizującej się na divę z lat 50-tych, rewolucji muzycznej z pewnością nie stanowi, co może być stwierdzeniem trochę nieprzyjaznym dla osób odpowiedzialnych za ten wcale nie mały szum medialny, który otacza od dobrych kilku miesięcy nową ulubienicę mass mediów. Niemniej jednak zjawisko, które wzięło swą nazwę od marki samochodu i wyryło się mniej lub bardziej wyraźnie na fejsbukowej ścianie niejednego znanego mi osobiście przeciętnego zjadacza płyt, nie może nie wzbudzać choćby najmniejszych emocji. I o ile pierwszy oddany strzał pod postacią rozczulającego „Video Games” nie wyrządził nikomu krzywdy, o tyle cały album „Born to Die” jest w dużej mierze jak kula, która na dobre utkwiła w czaszce i z każdą sekundą powoli wykańcza.</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszym, co rodzi się w mojej głowie (w bólach) przy tej muzyce jest iście socjologiczne pytanie o tożsamość Lany. Oczywiście tę muzyczną, nie wizerunkową czy jakąkolwiek inną, gdyż w tym drugim przypadku mamy akurat do czynienia z dosyć przemyślanym i określonym konceptem (stylowe kiecki, oczywista fryzura), zatopionym w miłości do staromodnych klimatów. Zapoznając się z materiałem na „Born to Die”, zastanawiałem się przede wszystkim nad tym, gdzie umknął mi w trakcie wysłuchania tych 15 utworów jakiś wspólny punkt. Ale co jeśli tak naprawdę nie ma go nigdzie?</p>
<p style="text-align: justify;">Przechodząc już na „dzień dobry” od singlowego „Born to Die” do następnego w kolejce „Off to the Races” jestem totalnie zdezorientowany, niczym w środku ciemnego lasu, i niepewny co do tego, czy w tych dwóch piosenkach słyszę tę samą osobę. Charakterystyczna (choć lekko irytująca) zblazowana melodeklamacja Lany zostaje nagle zrównana z ziemią przez cukierkową powódź spod znaku najgorszej podróbki podróbki podróbki Fergie, której nie przepuściłby nawet niejaki Robert L. na wstępnych przesłuchaniach do „Idola”.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie poddaję się jednak i rozglądam dookoła w poszukiwaniu zapowiadanych przez Lanę rolls-royce’ów, plakatów z Jamesem Deanem czy starych dobrych Levis’ów na tyłkach, których zapach ponoć mamy czuć słuchając jej płyty. Niestety na darmo. Jest za to podlotka, kręcąca głową na cztery strony, rejestrując przy tym wszystko, co aktualnie modne w muzyce. Doświadczenie to Lana postanawia przetopić w krążek, na którym na pierwszy plan nie wychodzi muzyka, ale niezdecydowanie, co do tego, kogo naśladować (no bo przecież nie tworzyć czegoś nowego jakościowo).</p>
<p style="text-align: justify;">„Born to Die” to miniaturowe zwierciadło współczesnej popkultury. W dodatku krzywe i wciśnięte w plastikowe ramki pomalowane złotą farbą. Idealnie wpasowuje się w obowiązujący obecnie postmodernistyczny paradygmat, gdzie głównym przykazaniem jest przekraczanie granic. Jeśli chodzi o Lanę del Rey, jest to głównie przekraczanie granic dobrego smaku. Najlepszym dowodem na to jest obecność obok siebie takich dźwiękowych kreatur jak „National Anthem” (niewiele tu wspólnego z Radiohead) brzmiącego jak czołówka programów typu „Hannah Montana” dla amerykańskich gimnazjalistek, oraz nastrojowego „Carmen” przesiąkniętego całkiem ujmującą „casablancowością”. Natomiast taka „Lolita” czy wspomniane już „Off to the Races” aż proszą się, by poszukać, czy na odwrocie albumu nie widnieje jakiś „feat.” z 50 Centem.</p>
<p style="text-align: justify;">Problemem tejże płyty nie jest brak melodyjności. Razi przede wszystkim przypadkowa mieszanka gatunkowa i jechanie na najbardziej oklepanych i prymitywnych patentach, które już dawno pewnie zostały spisane przez kogoś pokroju menadżera Britney, Backstreet Boys czy innych N’Sync. Nie wyobrażam sobie po prostu, że utwory pokroju „This Is What Makes Us Girls” potrafią wzruszyć kogoś, kto sięga głową powyżej sklepowej lady. W tym całym gąszczu kilkunastu bezbarwnych pieśni zaledwie jeden utwór poza „Video Games” jest w stanie sprawić, że przymknę na sekundkę oko na wszystkie wymienione wyżej grzechy. Mam tu na myśli „Million Dolar Man”, w którym piosenkarka w kilku momentach jakimś cudem potrafi nadać szczyptę zmysłowości swojej jednostajnej manierze (chociaż w wersji <em>live</em> i tak brzmi to koszmarnie). Operowania wokalem w wysokich rejestrach powinno się jej jednak dożywotnio zabronić.</p>
<p style="text-align: justify;">Płyta Lany del Rey wydaje się być w pewnym sensie tworem odrealnionym. Przeciętny słuchacz muzyki, a zarazem użytkownik internetu, który posiada pewną kompetencję i wrażliwość muzyczną, w obliczu braku wyboru lub nawet jego nadmiaru, zdecydowanie woli skierować się po pomoc do licznych blogów, niezależnych portali, niż kierować się tym, co próbują wcisnąć nam spece od marketingu muzycznego, których odciski palców możnaby z łatwością dostrzec przy dokładniejszym przyjrzeniu się płycie &#8222;Born to Die&#8221;. Odwrotna sytuacja byłaby przecież jak odstawienie samochodu i powrót do jazdy furmankami. Całe jestestwo Lany jako piosenkarki sprowadza się zresztą do jednego, jakby to powiedzieli ziomale, punchline’u jej (chyba) własnego autorstwa: <em>“Money is the reason we exist. Everybody knows that, it’s a fact. Kiss kiss”. </em>Mam jedynie nadzieję, iż oznacza to pocałunek na pożegnanie z muzyczną sceną.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>PS</strong>. Lana odwołała kilkanaście dni temu swoją trasę koncertową po USA. Przypadek czy kolejne precyzyjnie obmyślane działanie mające utrzymać zainteresowanie jej osobą (kto wie, może trasa ta nie miała się tak naprawdę w ogóle odbyć)? Zdecydujcie sami.</p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="color: #888888;">Lana Del Rey &#8211; &#8222;Born to Die&#8221;; Interscope, 2012</span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="color: #888888;">Ocena Reflektora (1-5):</span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><em><span style="color: #888888;"><img class="alignleft size-full wp-image-7845" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_2.jpg" alt="" width="75" height="46" /></span></em></p>
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/18/lana-del-rey-%e2%80%93-born-to-die/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Refleksje przedoscarowe cz. 2 – The Fantastic Flying Books Of Mr. Morris Lessmore</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/17/refleksje-przedoscarowe-cz-2-%e2%80%93-the-fantastic-flying-books-of-mr-morris-lessmore/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/17/refleksje-przedoscarowe-cz-2-%e2%80%93-the-fantastic-flying-books-of-mr-morris-lessmore/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 19:54:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>natalia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Patrycja Nierada]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7815</guid>
		<description><![CDATA[Tegoroczne nominacje do najważniejszej z filmowych statuetek nie obejdą się oczywiście bez krótkometrażowych animowanych pozycji. Wśród kandydatów z Kanady (Wild Life, Niedziela), Wielkiej Brytanii (Morning Stroll) i USA (La Luna, The Fantastic Flying Books Of Mr. Morris Lessmore) można znaleźć miniaturowe historie, które naprawdę potrafią chwycić za serce. Takim dziełem jest z pewnością film Williama [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7822" class="wp-caption alignleft" style="width: 185px"><img class="size-full wp-image-7822 " src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/the-fantastic-flying-books-of-mr-morris-lessmore1-550x309.jpg" alt="" width="175" height="175" /><p class="wp-caption-text">reż. Brandon Oldenburg, William Joyce</p></div>
<h3 style="text-align: justify"><strong>Tegoroczne nominacje do najważniejszej z filmowych statuetek nie obejdą się oczywiście bez krótkometrażowych animowanych pozycji. Wśród kandydatów z Kanady (<em>Wild Life</em>, <em>Niedziela</em>), Wielkiej Brytanii (<em>Morning Stroll</em>) i USA (<em>La Luna</em>, <em>The Fantastic Flying Books Of Mr. Morris Lessmore</em>) można znaleźć miniaturowe historie, które naprawdę potrafią chwycić za serce.<span id="more-7815"></span></strong></h3>
<p style="text-align: justify">Takim dziełem jest z pewnością film Williama Joyce’a i Brandona Oldenburga, opowiadający o niejakim panu Lessmore. Animacja została wyprodukowana przez Moonbot Studios i niewątpliwym jej atutem jest różnorodność stylu, w jakim została zrobiona – twórcy posłużyli się zarówno animacją komputerową, klasyczną, jak i makietami czy miniaturami budynków.</p>
<p style="text-align: justify">Oglądając to dzieło, już od samego początku przenosimy się w świat opowiedziany przez Morrisa Lessmore&#8217;a  – młodego człowieka zafascynowanego książkami. Pewnego dnia, podczas pisania przez bohatera książki (a może pamiętnika?), w mieście zrywa się wichura, która porywa nie tylko stos książek, ale i całe domy oraz samego Morrisa Lessmore&#8217;a, usilnie starającego się uratować swoje niedokończone dzieło. Żywioł jednak pozbawił ludzkie życie barw, a książkę bohatera – literek. Młody człowiek, włócząc się po zgliszczach miasta, trafia w końcu do opuszczonego budynku biblioteki, pełnego starych globusów i latających, dwunożnych, jedzących płatki na śniadanie książek. Od tej pory nasz bohater zaczyna przywracać mieszkańcom radość z czytania, a książkom ich dawny blask.</p>
<p style="text-align: justify">Historia może jest prosta, ale bardzo dobrze opowiedziana. Wywołuje uśmiech na twarzy i skłania do zastanowienia się nad stanem dzisiejszej kultury, w globalnym rozumieniu tego słowa. Czy w dobie cyfryzacji świata tradycyjne książki mają szanse na przetrwanie? Twórcy animacji sądzą, że tak. Wygląd i zachowanie głównego bohatera wzorowane jest na ikonie kina niemego, Busterze Keatonie, który również stał się reliktem dawnej epoki. Poprzez brak dialogów w filmie Joyce i Oldenburg udowadniają, że filmy nieme mogą dziś również bawić i stanowić inspirację dla kinematografii XXI wieku. Wystarczy wymienić filmy takie jak <em>Antena</em> Estebana Sapira (2007) czy nominowanego w tym roku do Oscara <em>Artystę</em> Michela Hazanaviciusa, żeby stwierdzić, że twórcy <em>The Fantastic Flying Books Of Mr. Morris Lessmore</em> nie są osamotnieni w swoich przekonaniach.</p>
<p style="text-align: justify">Obejrzenie tej nostalgicznej animacji wysnuwa bardzo ważny wniosek. Mimo że konsumpcjonizm niczym huragan niszczy niejako słowo pisane i pozbawia nasze życie kolorów, powinniśmy nadal czerpać przyjemność z czytania książek, które przenoszą nas chociaż na chwilę w inny, lepszy świat, czyli jakby w czasy dzieciństwa, kiedy głowa jest pełna marzeń, a serce nadziei. Morris Lessmore poprzez swoją historię przekazuje nam, że czytanie może przywrócić tę błogą, dziecięcą beztroskę. Nawet jeśli animacja Joyce’a i Oldenburga nie wygra statuetki, z pewnością zasłużenie otrzymała nominację.</p>
<div id="attachment_7829" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-7829" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_51.jpg" alt="" width="200" height="46" /><p class="wp-caption-text">Ocena Reflektora: 5!</p></div>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/17/refleksje-przedoscarowe-cz-2-%e2%80%93-the-fantastic-flying-books-of-mr-morris-lessmore/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Daleka podróż Andersena</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/16/daleka-podroz-andersena/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/16/daleka-podroz-andersena/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 14:33:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Anna Kulczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Śląsk i Zagłębie]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7649</guid>
		<description><![CDATA[„Chciałbym z bliska przypatrzyć się tym rzeczom, szczególnie księżycowi, bo ten tak prędko nie znika (…) Pragnąłbym, na przykład, żeby moja dusza teraz mogła zrobić taką małą wycieczkę”*. Marzenie stróża z baśni Szczęśliwe kalosze staje się punktem wyjścia opowieści o życiu i twórczości Hansa Christiana Andersena. Sztuka ta swoją prapremierę miała 21 stycznia 2012 roku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>„Chciałbym z bliska przypatrzyć się tym rzeczom, szczególnie księżycowi, bo ten tak prędko nie znika (…) Pragnąłbym, na przykład, żeby moja dusza teraz mogła zrobić taką małą wycieczkę”*.</em></p>
<h3 style="text-align: justify;">Marzenie stróża z baśni <em>Szczęśliwe kalosze </em>staje się punktem wyjścia opowieści o życiu i twórczości Hansa Christiana Andersena. Sztuka ta swoją prapremierę miała 21 stycznia 2012 roku w Śląskim Teatrze Lalki i Aktora „Ateneum”.</h3>
<div id="attachment_7803" class="wp-caption alignleft" style="width: 454px"><img class="size-full wp-image-7803" title="fot: Tomasz Zakrzewski" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/andersen1_444.jpg" alt="" width="444" height="296" /><p class="wp-caption-text">fot: Tomasz Zakrzewski</p></div>
<h3 style="text-align: justify;"><span id="more-7649"></span></h3>
<p style="text-align: justify;"><em>Daleka podróż Andersena </em>w reżyserii Marcina Jarnuszkiewicza to – jak czytamy na afiszach promujących spektakl – „suita teatralna w hołdzie dla H. Ch. Andersena”. Zamysł godny pochwały, jednak osobiście wolę, aby to z samego dzieła wynikało przesłanie utworu. Obowiązek uczczenia pamięci pisarza pozbawił bowiem aktorów naturalnego emocjonalnego zaangażowania w sens przytoczonych historii. Widz mógł odnieść wrażenie, że ktoś za wszelką cenę próbuje stworzyć baśniowy klimat, pomijając to, co w baśniach najistotniejsze – głęboką prawdę o człowieku.</p>
<p style="text-align: justify;">Przepiękna scenografia, plastyczne obrazy, gra świateł, a do tego niezwykła muzyka – w spektaklu wykorzystano m.in. kompozycje Eleni Karaindrou, Jocelyn Pook, Samuela Barbera i Davida Darlinga – to wszystko stanowiło doskonały podkład dla opowieści o postaci, która żyła na granicy jawy i snu. Jednak forma – nawet tak piękna – nie zastąpi treści.</p>
<p style="text-align: justify;">Poeta, w którego roli wystąpił Jacek Popławski, widzi więcej – na swojej drodze spotyka wymyślonych przez siebie bohaterów, m.in.: matkę z baśni o kobiecie, której śmierć zabrała dziecko, cień, który od dzieciństwa deptał mu po piętach, Calineczkę i zaczarowanego łabędzia. Rozpamiętuje dramatyczne wydarzenia i stara się przemienić za pomocą słów to, co trudne i bolesne w ciekawe, poruszające ludzkie serca historie.</p>
<p style="text-align: justify;">Widz może czerpać przyjemność płynącą z rozpoznawania znanych z twórczości Andersena cytatów, motywów i postaci, wykorzystanych w spektaklu. Niestety ci, którzy nie znają biografii Andersena bądź zapomnieli już, o czym mówiły jego opowieści – będą rozczarowani. Krótkie epizody, wyrywkowe zdania i chaotycznie zaznaczone przenikanie się bohaterów, czynią sztukę niezrozumiałą. Jedynym w miarę czytelnym kluczem, który łączy porozrzucane fragmenty, staje się motyw wędrówki człowieka ku śmierci.</p>
<div id="attachment_7804" class="wp-caption alignleft" style="width: 454px"><img class="size-full wp-image-7804" title="fot: Tomasz Zakrzewski" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/andersen2_444.jpg" alt="" width="444" height="296" /><p class="wp-caption-text">fot: Tomasz Zakrzewski</p></div>
<p style="text-align: justify;">Śmierć jest najwierniejszym towarzyszem w „podróży” Poety. Daje o sobie znać poprzez znaki – martwego ptaka, dźwięki – bicie dzwonu, i ludzi – zrozpaczoną po stracie dziecka kobietę czy zgorzkniałego alkoholika. Aż w końcu, wyczekiwana, zjawia się sama na scenie. W ręku trzyma laleczkę, bawi się nią, zgina jej rączki i nóżki. W tym samym czasie, w tle, pojawia się tancerka (Marta Popławska). Wykonując te same ruchy, co lalka, podkreśla  władzę śmierci nad człowiekiem. Warto zwrócić uwagę na wspomnianą scenę – nie zapominajmy, że jesteśmy w Teatrze Lalki i Aktora. Szekspirowski motyw człowieka – marionetki w rękach Boga (tutaj śmierci, która działa na jego zlecenie, jak czytamy w <em>Opowiadaniu o matce</em>: „jest tylko stróżem Jego ogrodu*”), przeniesiony na deski teatru, w którym tak ważną rolę odgrywa relacja lalka-animator, nabiera mocniejszego wyrazu.</p>
<p style="text-align: justify;">Żałuję tylko, że Poeta – alter ego Andersena, w przeciwieństwie do swoich bohaterów,  idzie samotnie przez życie, licząc wyłącznie na własne siły. Dopomaga mu wiara. Jak wynika z biografii baśniopisarza, to ona często pomagała mu przetrwać trudne chwile. Znalazło to odzwierciedlenie w jego utworach. Ograniczając się tylko do wymienionych już bohaterów spektaklu, nakreślę kilka przykładów: matka, która straciła dziecko, uczy nas rozumieć i akceptować wolę Boga, zaś cień, który nęka cudzoziemca, jest złem, bez którego nie może istnieć dobro. Idąc dalej, słyszę modlitwę dziewczynki, której bracia zostali przemienieni w łabędzie. Wiara wbrew logice, nadzieja w beznadziei, pomogła uratować braci. Codzienne życie prostych ludzi, któremu przygląda się Andersen, wypełnione jest świętością.</p>
<p style="text-align: justify;">W sztuce Jarnuszkiewicza widz jedynie ociera się o postacie, które w baśniach uczą nas, jak zrozumieć samych siebie. Jednak ślizgając się po powierzchni historii, nie wchodząc w głąb żadnej z nich, omijamy ich sens. I choć rozumiem zamysł reżysera, który – jak sądzę –  chciał ukazać wizyjność Andersena, jego zmaganie się z rzeczywistością i z, prawdopodobnie, realnymi ludźmi wykreowanymi na baśniowe postaci, to jednak czuję niedosyt. Bo oczywiście można – wracając do <em>Kaloszy Szczęścia</em> – włożyć na nogi buty, które w przeciągu chwili przeniosą nas tam, gdzie chcemy stanąć, i skakać z jednej karty baśni na drugą, ale przecież, jak mówi morał, nie warto się śpieszyć. Trzeba „ (…) podjąć tu na ziemi wszystkie dary, które są dla nas przeznaczone”*.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #888888;"><span style="color: #333333;"><strong>Prapremiera: </strong> 21 stycznia 2012 | scenariusz i reżyseria: Marcin Jarnuszkiewicz | scenografia: Joanna Braun i Marcin Jarnuszkiewicz | obsada: Poeta – Jacek Popławski, Tancerka – Marta Popławska, Podróżny – Piotr Janiszewski, Gość – Piotr Gabriel, Matka – Katarzyna Kuderewska, Kobieta – Beata Zawiślak, Mężczyzna – Marek Lindorf, Panna – Katarzyna Prudło, Kawaler – Grzegorz Eckert.</span><br />
</span></p>
<p><span style="color: #999999;">* Cytaty pochodzą z: H. Ch. Andersen, <em>Baśnie</em>, przekł. S. Beylin, J. Iwaszkiewicz, Poznań 1985</span></p>
<p>Fotografie ilustrujące tekst są wyłączną własnością autora, nie podlegają więc naszej standardowej licencji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/16/daleka-podroz-andersena/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs filmowy z DKF Ambasada</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/15/konkurs-filmowy-z-dkf-ambasada/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/15/konkurs-filmowy-z-dkf-ambasada/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 19:00:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marta</dc:creator>
				<category><![CDATA[Reflektor. Rozświetlamy kulturę]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7789</guid>
		<description><![CDATA[Oddamy w dobre ręce podwójną wejściówkę na &#8222;Element zbrodni&#8221; Larsa von Triera, który to film wyświetlany będzie w ramach DKF Ambasada 21 lutego 2012 o 18:30 w Centrum Sztuki Filmowej w Katowicach. Aby wybrać się na film wraz z osoba towarzyszącą wystarczy odpowiedzieć poprawnie na dwa pytania, o których czytajcie poniżej. 1. O jakim filmie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align: justify;"><a href="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/Element-Zbrodni2.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-7790" title="Element Zbrodni2" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/Element-Zbrodni2-300x300.jpg" alt="" width="175" height="175" /></a></h3>
<h3 style="text-align: justify;">Oddamy w dobre ręce podwójną wejściówkę na <strong>&#8222;Element zbrodni&#8221;</strong> Larsa von Triera, który to film wyświetlany będzie w ramach <a href="http://kfambasada.wordpress.com/">DKF Ambasada</a> <strong>21 lutego 2012 o 18:30 w Centrum Sztuki Filmowej w Katowicach</strong>. Aby wybrać się na film wraz z osoba towarzyszącą wystarczy odpowiedzieć poprawnie na dwa pytania, o których czytajcie poniżej.<span id="more-7789"></span></h3>
<p style="text-align: justify;">1. O jakim filmie <strong>von Triera</strong> pisała w Reflektorze <a href="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/category/bernadeta-prandzioch/"><strong>Bernadeta Prandzioch</strong></a>?</p>
<p style="text-align: justify;">2. Jak nazywa się ekipa muzyczna, zaproszona na <a href="http://arsindependent.pl/pl/program/program-mff-ars-independent">Ars Independent MFF, </a>która wspomina swój pobyt w Katowicach w filmiku relacjonującym ich trasę koncertową po Europie zatytuowanym <strong>&#8222;wherethefuckarewe&#8221;</strong> (podpowiedzi szukajcie na <a href="https://www.facebook.com/DKFAmbasada?sk=wall">FB DKD Ambasada</a>).</p>
<p style="text-align: justify;">Czekamy na odpowiedzi do jutra (<strong>16.02</strong>) do godziny <strong>21.00</strong>. Zwycięzcę wylosujemy. Piszcie więc (<strong>konkurs.reflektor@gmail.com</strong>), bo film wart uwagi! Tym bardziej, że DKF Ambasada tradycyjnie zaprasza też na prelekcję przed seansem oraz dyskusję po nim, którą poprowadzi piszący w Reflektorze <a href="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/category/pawel-swierczek/"><strong>Paweł Świerczek</strong> </a>z koła naukowego filmoznawców UŚ <a href="https://www.facebook.com/KNFkinotok"><strong>Kinotok</strong></a>. Bilety, w cenie <strong>6 zł (ulgowy)</strong> i <strong>8 zł (normalny)</strong>, rezerwować można także na stronie <a href="http://csf.katowice.pl/?p=pl/menu/2/1/index"><strong>Centrum Sztuki Filmowej</strong></a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/15/konkurs-filmowy-z-dkf-ambasada/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Refleksje przedoscarowe cz. 1 &#8211; Irańska kometa</title>
		<link>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/15/refleksje-przedoscarowe-cz-1-iranska-kometa/</link>
		<comments>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/15/refleksje-przedoscarowe-cz-1-iranska-kometa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 18:00:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>natalia</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bernadeta Prandzioch]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/?p=7770</guid>
		<description><![CDATA[O kinie irańskim wiem niewiele. Obawiam się nawet, że prawie nic. „Rozstanie” jest swego rodzaju kometą, która pojawiła się na moim prywatnym filmowym niebie. I jak każda kometa pozostawiła zachwyt. Doczekała się także dwóch nominacji do Oscara: w kategorii filmów nieanglojęzycznych oraz za najlepszy scenariusz oryginalny. Historia, po którą sięga Asghar Farhadi, jest historią uniwersalną, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_7771" class="wp-caption alignleft" style="width: 185px"><img class="size-full wp-image-7771 " src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/separation.jpg" alt="" width="175" height="175" /><p class="wp-caption-text">&quot;Rozstanie&quot;, Asghar Farhadi, 2011</p></div>
<h3 style="text-align: justify"><strong>O kinie irańskim wiem niewiele. Obawiam się nawet, że prawie nic. „Rozstanie” jest swego rodzaju kometą, która pojawiła się na moim prywatnym filmowym niebie. I jak każda kometa pozostawiła zachwyt. Doczekała się także dwóch nominacji do Oscara: w kategorii filmów nieanglojęzycznych oraz za najlepszy scenariusz oryginalny.<span id="more-7770"></span></strong></h3>
<p style="text-align: justify">Historia, po którą sięga Asghar Farhadi, jest historią uniwersalną, zrozumiałą niezależnie od kontekstu kulturowego. Małżeństwo Nadera i Simin zostaje wystawione na próbę, gdy po długim okresie starań rodzina otrzymuje pozwolenie na wyjazd z Iranu do Europy. Simin widzi w tym szansę dla wszystkich, szczególnie dla ich nastoletniej córki, ale Nader oświadcza nagle, że nie wyjedzie ze względu na swojego chorego na Alzheimera ojca. Ojca, który nikogo już nie poznaje, włącznie ze swoim synem. Simin nie widzi w tym sensu, dlatego – kierując się dobrem rodziny – wnosi o rozwód.</p>
<p style="text-align: justify">Wszystko, co dzieje się później, jest w pewnym sensie konsekwencją tej właśnie decyzji. Wyprowadzka Simin do rodziców, postanowienie córki głównych bohaterów – Termeh – że pozostanie z ojcem i dziadkiem (przy świadomości tego, że matka nie wyjedzie bez niej do Europy), wreszcie konieczność zatrudnienia kobiety do pomocy przy chorym starcu. Ale los okazuje się przewrotny – to, co miało pomóc w rozwiązaniu problemów, komplikuje je jeszcze bardziej. Pojawienie się Razieh, która ma opiekować się ojcem Nadera, wywołuje kolejne trudności, a wreszcie doprowadza do tragedii i w dziwny sposób splata ze sobą losy obu – tak różnych od siebie – rodzin. Razieh podejmuje się pracy wiedziona koniecznością finansową, mimo że jest w ciąży i ma pod opieką kilkuletnią córkę, a obowiązki – chociażby z powodu religijnego tabu – okazują się praktycznie niemożliwe do wypełnienia. Bo jak opiekować się zniedołężniałym mężczyzną, jeśli nie można pomóc mu przy toalecie czy zmianie odzieży. A tego – widoku nagiego mężczyzny – religia przecież kobiecie zabrania. Nieporozumienia, oskarżenia i niedomówienia wiodą wprost ku tragedii. W wyniku kłótni Nader wypycha z mieszkania Rezieh. Kobieta traci dziecko, o co oskarża oczywiście pracodawcę. Odtąd obie rodziny wielokrotnie spotykają się podczas przesłuchań.</p>
<p style="text-align: justify">Trudności narastają: coraz bardziej niemożliwe wydaje się znalezienie wyjścia z tej sytuacji, próby porozumienia praktycznie z góry skazane są na porażkę. I w tym sensie film jest absolutnie ponadkulturowy: konfrontuje nas z ludzkimi emocjami, wyborami, moralnymi wątpliwościami. Pokazuje, jak niełatwe bywa szukanie drogi dotarcia do siebie nawzajem mimo ogromu żywionych wobec siebie uczuć. Nietrudno widzowi zrozumieć motywacje kierujące matką czy ojcem. Ich strach, wątpliwości, upór i duma są dla nas czytelne.</p>
<p style="text-align: justify"><img class="alignleft size-full wp-image-7772" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/rozstanie2.jpg" alt="" width="444" height="256" /></p>
<p style="text-align: justify">Farhadi nie moralizuje. Ogranicza się do pokazywania. Zarówno jednej, jak i drugiej strony. To wielkie i wyważone kino, w którym nie pada ani jedno zbędne słowo. Farhadi doskonale wie, co chce przekazać.</p>
<p style="text-align: justify">A jednak trudno utożsamiać się z bohaterami, bo wszystko to rozgrywa się w przestrzeni, która dla widza europejskiego jest na wskroś egzotyczna. Mimo że na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać, że jest inaczej. Mieszkanie głównych bohaterów jest urządzone w bardzo europejskim stylu, „obcość” ujawnia się dopiero na zewnątrz. Można zaryzykować stwierdzenie, że Persom bliżej do Europejczyków niż do dzielących z nimi państwo Arabów. Owszem, Simin nosi szalję, bo tak nakazuje religia, ale zakłada do niej raybany. Nader dba, by Termeh posługiwała się językiem perskim, a nie arabskim.</p>
<p style="text-align: justify">To kolejny doskonały powód, by „Rozstanie” obejrzeć: jest wnikliwym, autentycznym portretem współczesnego irańskiego społeczeństwa. I również z takiej perspektywy warto na ten film spojrzeć, dostrzec jego niuanse. Zastanowić się, dlaczego kobiety noszą szalje i hidżaby nawet w mieszkaniach. Czemu Simin i Nader nigdy się nie dotykają. A potem może spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, jak zręcznie Farhadi operuje słowem i obrazem, że mimo braku czułych gestów, do których przywykliśmy w kinie europejskim, nie mamy wątpliwości co do łączącej ich miłości?</p>
<p style="text-align: justify">Gdybym musiała opisać najkrócej, o czym jest film Farhadiego, powiedziałabym: o konfliktach. O tych konfliktach najtrudniejszych, rozgrywających się wewnątrz własnego sumienia. O konfliktach najboleśniejszych, między ludźmi, których łączą silne uczucia. O tych wywołanych niemocą. A także o tych nieuniknionych, na styku dwóch różnych kultur. Farhadi pyta, czy potrafimy – niezależnie od szerokości geograficznej, którą zamieszkujemy – poradzić sobie z nimi. Czy nas niszczą i zabijają? A może mogą być źródłem naszej siły, naszego pełniejszego człowieczeństwa? Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy w filmie – Farhadi odpowiedź pozostawia widzowi.</p>
<div id="attachment_7773" class="wp-caption alignleft" style="width: 210px"><img class="size-full wp-image-7773" src="http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/wp-content/uploads/2012/02/zaroweczi_5.jpg" alt="" width="200" height="46" /><p class="wp-caption-text">Ocena Reflektora: 5</p></div>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.rozswietlamykulture.pl/reflektor/2012/02/15/refleksje-przedoscarowe-cz-1-iranska-kometa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic page generated in 0.705 seconds. -->
<!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2012-02-22 20:25:24 -->

