O filozoficznych zmaganiach z rzeczywistością z perspektywy drobiu.

Istnieją książki, które mówią o uniwersalnych prawdach. W przystępny dla czytelnika sposób przypominają o tym, jak żyć, żeby być dobrym dla siebie i innych. „A niech to Gęś kopnie” autorstwa Marty Guśniowskiej, wydana nakładem wydawnictwa Tashka (jednego z moich ulubionych, a przesłana do mnie za pośrednictwem Motyli Książkowych, czyli znakomitego dystrybutora niszowych wydawnictw), jest właśnie taka – to książka dla dzieci, przekazująca prawdy o tym, co w życiu jest ważne.

a_niech_to_gęś_kopnie

Wszyscy poszukują sensu w życiu

Nie oszukujmy się – świat nie był, nie jest i nie będzie idealny. Zawsze coś mogłoby pójść lepiej, moglibyśmy być mądrzejsi, szczęśliwsi, bogatsi, ktoś mógłby nas kochać bardziej. Wszystko zależy od potrzeb. W tym nieidealnym świecie każdy poszukuje sensu, powodu, by chciało się istnieć.

Właśnie taki życiowy sens utraciła (choć właściwie nigdy go nie znalazła) Gęś z najnowszej książki Guśniowskiej. W związku z tym dopadają ją myśli ponure niczym chmura gradowa, a ona sama jest samotna i nieszczęśliwa. Wszystko zmienia się, gdy pewnej nocy do kurnika (w wiadomym celu) zakrada się Lis. Gęś staje mu na drodze, co nieodwracalnie splata ich losy ze sobą. Gęś podąża za Lisem w nadziei na to, że ten uwolni ją z dręczącego ją koszmaru – uwolni z życia pozbawionego sensu. Gęś jest na tyle uparta, że Lis (aby pozbyć się jej jak najszybciej) postanawia zaprowadzić ją do swojego znajomego i tym samym zrzucić kłopot, i ewentualną konsumpcję Gęsi, na niego.

Nie ważny jest cel, ważna jest droga

Podczas tej, jak się początkowo wydawało, ostatniej Gęsiej podróży, dzieje się wiele. Para napotyka na innych zwierzęcych przyjaciół, którzy na swój sposób chcą pomóc Gęsi. Niestety na próżno – sens każdy musi znaleźć indywidualnie, poczuć, że to jest właśnie to, czego szukał. Wszystkie przeżyte spotkania i nawiązane przyjaźnie nie pozostają jednak dla naszych bohaterów bez znaczenia. Zmieniają zarówno Gęś, jak i Lisa, który zaczyna spoglądać na Gęś inaczej niż dotychczas. Zresztą z wzajemnością. Koniec tej historii niech pozostanie tajemnicą, bo czytając, odkrywamy go w tym samym momencie, co nasi zwierzęcy przyjaciele.

a_niech_to_gęś

To naprawdę niezwykła książka, którą wzbogacają znakomite ilustracje wychwalanego już przeze mnie Roberta Romanowicza ‚A niech to Gęś kopnie” jest kolejnym przykładem doskonałej współczesnej literatury dziecięcej, w której słowo i obraz mają po równo treści do przekazania. Dzięki Romanowiczowi poznajemy smutną, wychudłą i przybitą przez depresję Gęś. Widzimy nawet jak czarna gula smutku i rozpaczy grzęźnie jej w gardle. Dosłownie! Siedzi sobie w tym gęsim gardle i aż czujemy, jak bardzo musi ją uwierać.

Gęsia filozofia dla każdego

W zależności od wieku i doświadczeń, każdy czytelnik wybierze z tej książki coś dla siebie, bo można odczytywać ją na wielu poziomach. Dorosłych skusi ten bardziej metaforyczny, dzieci zaś zachwycą się przygodami leśnych zwierzątek, które zostały bardzo piękne zilustrowane.  Historia o Gęsi powinna znaleźć się w każdej dziecięcej biblioteczce, w końcu nie bez powodu otrzymała honorowe wyróżnienie w konkursie Książka Roku Polskiej sekcji IBBY.

PS Mogę Wam napisać tylko tyle, że Gęsi i Wilkowi wyszło. Żyli ze sobą i dla siebie, stając się sensem, którego Gęś tak dramatycznie poszukiwała. Dlaczego im wyszło? W jaki sposób z czegoś, co powinno zakończyć się tragedią, narodziła się przyjaźń, a później miłość? Sądzę, że udało im się to, bo zarówno przyjaźń, jak i miłość są pewnego rodzaju wiarą. Po prostu istnieje, jeśli dwie istoty w nią wierzą i ją pielęgnują.

M. Guśniowska, A niech to Gęś kopnie, il. R. Romanowicz, wyd. Tashka, Warszawa 2018

Ocena:

żarówki 6-01

Korekta: Marta Rosół, Agata Kędzia 


paulina_zaborowska

Paulina Zaborowska – kulturoznawczyni i filmoznawczyni. Zakochana w literaturze i kinie. Uważa, że najcenniejsze przedmioty w domu to książki, a najlepszym sposobem na spędzenie wieczoru jest film. Absolwentka kulturoznawstwa na UKSW – zmęczy nawet „Pancernika Potiomkina”, bo słynną scenę na schodach w Odessie każdy miłośnik kina znać powinien. Jest też mamą Antosi. Razem odkrywają świat literatury dziecięcej i filmowy świat księżniczek.