Capsule review: „Serce miłości”

Oglądając „Serce miłości” w reżyserii Łukasza Ronduda trafiamy w sam środek świata dwójki współczesnych polskich artystów: Wojciecha Bąkowskiego i Zuzanny Bartoszek. Oboje są wyraziści, egocentryczni i neurotyczni. Jacek Poniedziałek i Justyna Wasilewska, wcielający się doskonale w ich postacie, odzwierciedlili nie tylko cechy charakteru, ale także (a może przede wszystkim) ich wygląd. Bąkowski i Bartoszek to pokrewne dusze, a drogi, po których wędrują ich myśli, uczucia i artystyczna intuicja, zadziwiająco się krzyżują. Na dodatek są bliźniaczo podobni do siebie fizycznie, noszą te same ubrania i walczą ze sobą na każdym kroku.

fot. materiały dystrybutora

fot. materiały dystrybutora

Reżyser nie prowadzi nas linearnie przez ich związek i twórczość; raczej przeskakujemy między wydarzeniami, kłótniami, podejmowanymi przez bohaterów działaniami artystycznymi. Tak jak w trakcie oglądania performansów często nie wiemy, gdzie jest koniec wątku, a gdzie jego początek, i jako widzowie sami musimy odnaleźć się w trakcie jego trwania w świecie artysty.

W „Sercu miłości” zatarta zostaje granica między twórczością artystów a życiem. Wspólne śniadania, rozmowy czy wyjście do sklepu są pełne twórczego napięcia. Życie przeplata się ze sztuką i reżyser konsekwentnie nie akcentuje momentów przejścia. Wpisuje się tym w zakorzenione w naszej kulturze wyobrażenie o artyście, który całe swoje życie podporządkowuje twórczej pracy.

Zlanie się realnego życia i sztuki potęgują kadry, które wycięte z filmu mogłyby istnieć jako autonomiczne fotografie. Perfekcyjne, dopracowane tonalnie, niebanalne kompozycyjnie są ujęcia, w których Zuzanna Bartoszek zanurza się w wannie, a Bąkowski wychodzi z psem na spacer; równie imponująca wizualnie jest nasycona czerwienią scena zbliżenia bohaterów. Twórcy filmu podołali więc niełatwemu zadaniu, jakim jest przedstawienie związku dwojga wyjątkowych ludzi, którzy cały czas tworzą.

Największym minusem „Serca miłości” jest jego metraż. Film zostawia widza z poczuciem dużego niedosytu, nie rozwija wielu wątków, które otwiera. Ten niedostatek informacji sprawia, że nie do końca wiemy, kim są dla siebie Zuzanna i Wojtek i jak długo trwa ich relacja. Te niedopowiedzenia nie są tajemnicą, którą mamy rozwikłać sami –  po wyjściu z kina raczej irytują.

„Serce miłości” uwodzi nas jednak nieskazitelnymi zdjęciami, pulsującymi emocjami, melorecytacją Bąkowskiego i piękną twarzą Bartoszek. Czystość obrazu i konsekwencja, z jaką Łukasz Ronduda sportretował tych dwoje artystów, zasługują na duże brawa. Zdecydowanie lepiej wyjść z kina z uczuciem niedosytu niż zobaczyć wszystko i na drugi dzień zapomnieć, o czym był film.

Ocena:

żarówki 5 małe


Agnieszka Karpiel małeAgnieszka Karpiel
Rocznik ’82. Urodzona w Płocku, swoje życiowe miejsce odnalazła na Śląsku, studentka kulturoznawstwa, fotograf, wieczna idealistka, bliskie jest jej antropologiczne spojrzenie na człowieka i filozofia.