Czy manekiny śnią o grze w karty?

W katowickim Klubie Absurdalna do 8 grudnia  możemy oglądać prace młodego śląskiego fotografa Szymona Hantkiewicza, który – jak sam mówi o sobie – fotografuje rzadko, ale stara się częściej. Hantkiewicz to były student filozofii i autor kilku cykli fotograficznych.

marco_reflektor1

„Marco. Historia pewnego manekina jest jedną z pierwszych jego prac. Została zrealizowana pięć lat temu i przez ten czas Marco odwiedził już: Pragę, Łódź, Częstochowę, Poznań i Chorzów. W Katowicach oglądamy go ponownie (pięć lat temu był pokazywany w studenckim projekcie Galeria Tymczasowa) i jest to zdecydowanie dobra decyzja, ponieważ na jego przykładzie doskonale widać, jak pewne projekty nigdy nie tracą na aktualności, a czas działa tylko na ich korzyść.

Na wystawie możemy obejrzeć dziesięć barwnych fotografii przedstawiających tytułowego manekina o imieniu Marco w różnych sytuacjach zaaranżowanych przez fotografa. Pierwszy kadr pokazuje Marco siedzącego w fotelu, ubranego w piżamę. Być może jest to jeszcze poranek, a Marco zbiera w sobie siły na kolejny dzień. Roleta zasłaniająca okno, ozdobiona motywem gwiazd, może też sugerować bezsenną noc. Następne fotografie, to rozmaite zajęcia, które podejmuje Marco: trenuje boks, podlewa kwiaty, prowadzi samochód, świętuje urodziny, siedzi w kinie, wyprowadza psa na spacer, a nawet oddaje się hazardowi, grając w pokera. Na ostatniej fotografii widzimy go leżącego w trumnie, ubranego w elegancki, czarny garnitur. Już po pierwszym obejrzeniu zdjęć narzuca nam się myśl o pewnym zamkniętym cyklu, który został nam przedstawiony.

Na uwagę zasługuje staranność w doborze stroju, akcesoriów i miejsca wykonania fotografii. Interesujący jest też odcień zdjęć. Prezentowane odbitki, powielone z barwnego negatywu kilka lat temu, być może wyglądałyby lepiej, gdyby zostały wydrukowane ponownie. Jednak te niedociągnięcia widoczne w niezbyt regularnej ziarnistości czy zbyt małym kontraście teraz stały się atutem. Marco wpisuje się przez to w estetykę lat 80. i 90., która przeżywa swój renesans. Oglądamy filmy i fotografie odwołujące się do tego okresu; nawet ubrania, które nosimy, coraz częściej wyrażają pewną nostalgię za minionymi dekadami.

Dodatkowo wystawa ta doskonale wpisuje się w przestrzeń Klubu Absurdalna. Obdrapane ściany, meble i lampy stylizowane na tę samą epokę, tworzą przedłużenie świata, w którym Szymon Hantkiewicz umieścił bohatera swoich prac. Ciekawe jest też połączenie nazwy klubu z tematem tych fotografii. Czy absurdalnym nie jest fakt, że na zdjęciach poznajemy historię manekina, który marzy o byciu człowiekiem? Słowo „absurd” nabiera w tej relacji obrazu i miejsca dodatkowego znaczenia. Coś, co jest absurdalne, tłumaczymy przecież jako niewłaściwe, niestosowne, nie na miejscu. W opisie kuratorskim towarzyszącym wystawie czytamy:

Marco, to manekin, który odkrył w sobie marzenie o byciu człowiekiem. Jego realizację oparł na własnym wyobrażeniu o człowieczeństwie, które skłoniło go do przybierania odpowiednich „kostiumów” wpisujących się w pewne scenografie. Uważał, że spełniając kolejne przypisane sobie role, coraz mniej różni się od istoty ludzkiej.

marco_reflektor2

Szymon Hantkiewicz pyta nas o człowieczeństwo, przede wszystkim w wymiarze naszych działań, a także o to, w którym momencie innych postrzegamy jako ludzkich. Czy wiedząc, że inna istota śpi, je, wychodzi na spacer, gra w karty, a na końcu umiera, przyznajemy jej status człowieka? Czy mówimy o niej: „Zobacz, to takie ludzkie zachowanie”, gdy nie potrafi pogodzić się z przegraną w pokera? Co Marco mówi nam o nas samych, skoro stwierdził, że wystarczy założyć odpowiedni kostium, aby poczuć się człowiekiem? Czy nasze życie nie jest ciągłym zmienianiem kostiumów? Czy między jednym kostiumem a drugim jest czas na refleksję nad sensem tej ciągłej przebieranki?

Marco został zapewne wyprodukowany w chińskiej fabryce, ale dopiero Szymon Hantkiewicz dał mu tożsamość i pozwolił mu ożyć na fotografiach. Dorosły manekin wydaje się mieć pełną świadomość swojego istnienia i z powagą wciela się w wykreowane role. Nie ma w nim jednak dziecięcej niewinności, z jaką przebieraliśmy nasze zabawki – kiedy widzimy Marco siedzącego w fotelu czy za kierownicą samochodu, budzi się w nas niepokój. Być może zaczynamy pytać samego siebie: „Czym różnię się od Marco”? Być może wmawiamy sobie, że jesteśmy czymś więcej niż stworzonym przez jednych i ubranym przez drugich manekinem? A co jeśli Marco najpierw śnił o tych wszystkich czynnościach, które prezentuje nam na zdjęciach?

W opisie czytamy dalej:

Pełnię triumfu przeżywa, kiedy zakłada szaty samobójcy, a następnie garnitur nieboszczyka. Dochodzi wtedy do wniosku, że to odpowiedni moment, aby wreszcie pokazać się publicznie – już jako jeden spośród ludzi. Marco dokumentował realizację swojego marzenia tworząc prezentowane na wystawie autoportrety fotograficzne, które miały udowodnić autentyczność jego przedsięwzięcia.

marco_reflektor3

Jednocześnie Marco do prezentacji swojego życia sięga po tak dobrze znane nam narzędzie, jakim jest fotografia, potwierdzająca jego bycie „tu i teraz”. Uwiecznić siebie na zdjęciu, to potwierdzić, że się doświadczyło danego momentu. Pokazywanie siebie poprzez ciągłe namnażanie autoportretów to jak potwierdzanie swojej tożsamości. Moje prawo to bycia. Nikt nie będzie mógł zaprzeczyć, że mnie tam nie było. Czy ktoś z nas zaprzeczy temu, że Marco nie pływał w basenie i nie wyprowadzał psa na spacer?

W momencie śmierci Marco czuje się najbardziej ludzki; gdy musi sam przed sobą zdefiniować życie, czyni to poprzez jego zaprzeczenie. Śmierć jest ostatecznym końcem każdej aktywności. W tym momencie możemy też dostrzec dodatkowy wymiar fotografii jako medium, które walczy ze śmiercią. Marco czeka na doświadczenie śmierci, a my oglądając jego autoportrety, dostrzegamy w nim życie.

Szymonowi Hantkiewiczowi udało się stworzyć projekt przywołujący najbardziej uniwersalne pytania, które nigdy nie przestaną być aktualne. Odpowiedzi na nie znajdziemy być może dopiero w momencie śmierci. Wystawa będzie czynna od 12 października do połowy listopada.

Szymon Hantkiewicz, Marco. Historia pewnego manekina, Absurdalna

Kuratorzy: Aleksandra Korzus i Jakub Dziewit

Korekta: Patrycja Mucha, Angelika Ogrocka


Agnieszka Karpiel małe

Agnieszka Karpiel
Rocznik ’82. Urodzona w Płocku, swoje życiowe miejsce odnalazła na Śląsku, studentka kulturoznawstwa, fotograf, wieczna idealistka, bliskie jest jej antropologiczne spojrzenie na człowieka i filozofia.