Tężnia Kuśmirowskiego przy Muzeum Narodowym w Krakowie

Solankowe inhalacje i sztuka narodowa to dwa bieguny, które niekoniecznie w naszych przekonaniach łączą się ze sobą. Tężnia autorstwa Roberta Kuśmirowskiego łamie ten schemat. Instalację ulokowaną przy krakowskim oddziale Muzeum Narodowego można było podziwiać przez cieplejszą część roku. Zbliżający się weekend jest ostatnim, w którym jeszcze uda się zobaczyć ją z bliska.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

Pomysł pojawił się w 2014 roku. Wtedy właśnie Dorota i Tomasz Tworkowie zaprosili do współpracy Roberta Kuśmirowskiego, by wspólnie przygotować projekt w ramach corocznie prowadzonej przez nich inicjatywy Sztuka w przestrzeni publicznej. Miejscem ekspozycyjnym miał być Plac Artystów w Kielcach. To właśnie tam po raz pierwszy stanęła tężnia, która po miesiącach wędrówek, trafiła niedawno do Krakowa.

Robert Kuśmirowski (rocznik ’73) nazywany jest świecie artystycznym „geniuszem atrapy”. To artysta, fotografik, performer. Jego dzieła rekonstruują lub imitują minioną rzeczywistość. Poprzez nawiązania, a nawet dosłowne odtwarzania dawnej kultury, dyskutuje na tematy przemijania i ostateczności. Pochodząca sprzed piętnastu lat debiutancka praca odwzorowywała nieistniejącą stację kolejową. Kolejne rekonstruowały m.in. pijalnię wód, wojenne bunkry czy przestrzeń słynnej „umarłej klasy” Tadeusza Kantora.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

W nurt wanitatywny wpisuje się także Tężnia. Materiały do niej autor kolekcjonował przez dwanaście lat. Nostalgiczną skrupulatność artysty widać w komponowaniu obiektów, a także barokowym przepychu, z którego jest znany. Czegóż tu nie ma? Maszyny do pisania, szkielety, zegary, płaszcze, wagi, walizki, drabiny… Jak wspomina sam Kuśmirowski – Taki zestaw niepotrzebnych już mi artefaktów pozwala na rejestrację tych przedmiotów, ich zgrupowanie do celów estetycznych i fetyszystyczny wygląd.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

Skąd pomysł na taki projekt? Warunkiem było użycie drewna. Małżeństwo Tworków zamówiło surowce, które po odpowiednim wymodelowaniu, stawiano modułowo. Dzięki temu łatwo przemieszczać i demontować ekspozycję. Co ciekawe – ważnym elementem jest właśnie proces rozbierania projektu. Każda zmiana wywiera wpływ na całość instalacji (podobnie jak i warunki atmosferyczne), zmieniając jej charakter.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

Pierwsze tężnie solankowe, zwane inaczej gradierniami, powstały w siedemnastym wieku i już dwa stulecia później zaczęto używać ich w celach leczniczych. Najsłynniejsze europejskie konstrukcje mieściły się w… Ciechocinku. Kielecki profesor Jakub Graff zaprojektował obiekty, które powodowały, że zgromadzone wokół powietrze, zwiększało ilość stężenia soli, co generowało bogactwo mikroelementów. Te z kolei, dzięki inhalacjom, miały niezmiernie pozytywny wpływ na organizm ludzki. Tężnie leczą wiele schorzeń, pomagają w profilaktyce, a także zwiększają odporność zdrowych jednostek. Wszystko jednak zależy od panujących warunków atmosferycznych. Im bardziej słoneczny i wietrzy dzień, tym lepsze efekty.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

Zmiany pogody wziął także pod uwagę Kuśmirowski. Artysta właśnie aurę ustanawia jednym z twórców instalacji. Poprzez zacieki, korodowanie i inne uszczerbki poszczególne elementy będą scalać się w jeden organizm, ale również uzyskają nowe oblicze i znaczenie. Natomiast dzięki obecności w pobliżu Tężni odbiorca będzie w stanie obserwować zachodzące zmiany. Ta swoista inhalacja sztuką spowoduje analizę: od pojedynczych eksponatów przez relacje między nimi do zrozumienia całego projektu.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

Zebrane materiały zostały ułożone według skrupulatnego klucza, a następnie odnotowane w spisie utworzonym na kształt tego muzealnego. I takie też wrażenie można odnieść, patrząc na całość – materialna kultura minionej epoki wtłoczona w metalowe kraty przywodzi na myśl szafy z czasów PRL-u, które można było spotkać w muzeach, szpitalach czy szkołach, czyli miejscach drobiazgowego katalogowania. Znaczenie samych przedmiotów dzięki wystawie także zostaje przemieszczone – najpierw funkcjonowały zgodnie ze swoim przeznaczeniem, następnie potraktowano je jako magazynowane obiekty, by stać się ciekawymi eksponatami.

fot. Angelika Ogrocka

fot. Angelika Ogrocka

Tężnia Kuśmirowskiego zagości pod Muzeum Narodowym w Krakowie do 26 listopada.


Angelika ObrockaAngelika Ogrocka – REDAKTORKA DZIAŁÓW SZTUKA I LITERATURA
Rocznik ’91. Absolwentka dwóch kierunków, w których najważniejsze było słowo pisane. Czyta wszystko i wszędzie. Od zawsze. Pasjonatka kina, którego pochłania jeszcze więcej niż książek. Nie potrafi pracować bez dobrej muzyki w tle. Specjalistka od rzeczy niemożliwych. Gdyby mogła, nie spałaby w ogóle, bo nieustannie gdzieś działa.