Bądź niczym Holmes. Odkrywaj tajemnice języka

Nauka języka obcego to przemierzanie skomplikowanych labiryntów gramatyki i słownictwa. Doskonale ćwiczy pamięć i koncentrację. Otwiera na nowe, bo poznając język, poznajemy kulturę danego kraju. Idąc tym tropem, dochodzimy do literatury. Czytanie książek to przyjemność sama w sobie, a ich lektura w języku dla nas obcym, a dla książki pierwotnym, jest wyzwaniem, które przynosi ogromną satysfakcję.

sherlock

Nauka poprzez jakość tekstu

„Wydawnictwo ze słownikiem” wychodzi naprzeciw tym, którzy chcą nauczyć się angielskiego i jednocześnie czerpać przyjemność z lektury. Wszyscy znamy bajki dla dzieci wydawane w języku angielskim, które czytaliśmy w szkole. Prosty język, prosta historia, gdzie celem głównym nie jest lektura, a jedynie pewien przekaz konstrukcji gramatycznej zdań, jak i wzbogacenie słownictwa. W tym przypadku jednak, co w moim mniemaniu jest najbardziej istotne, zachowane zostały najważniejsze cechy literatury. Prawdziwy język mieści się w historii, w opisie świata, który odkrywamy czytając, ale w opisie prawdziwym, nie zaś uproszczonym na tyle, że zatraca się przekaz ukryty, ten wynikający spoza liter i zdań. Za to daję ogromnego plusa.

W swoje ręce dostałam klasykę literatury dla czytelników nieco starszych: „Przygody Sherlocka Holmesa” („The Adventures of Sherlock Holmes”) pióra mistrza, sir Arthura Conana Doyle’a. To dwanaście opowiadań, w których mój ulubieniec Sherlock rozwiązuje kryminalne zagadki. Niebywałą przyjemność sprawiło mi czytanie jego przygód w oryginale. Bronią, a przede wszystkim narzędziem pracy Sherlocka, jest intelekt i błyskotliwa dedukcja. Czytając o nim w oryginale, przez chwilę mogłam uczestniczyć w jego sposobie myślenia bez udziału tłumacza, dotknąć tego, jak myślał Holmes w swoim ojczystym języku.

Plusy i minusy

Tytuł został przypisany do poziomu B1/B2 i w mojej ocenie klasyfikacja ta jest prawidłowa. Bez problemu zrozumieją tę książkę ci, którzy uczą się lub uczyli się języka angielskiego w szkołach i władają nim na poziomie komunikatywnym. Nie znamy przecież wszystkich wyrażeń, a zasób słów poszerzać warto, tak więc dydaktyczne założenia wydawnictwa spełnimy. Trudniejsze słowa zostały napisane przy użyciu pogrubionej czcionki, na brzegach każdej ze stron mamy mini-słowniczki, czyli listę tych trudniejszych, „pogrubionych” wyrazów. Właściwie jedyne, co po pewnym czasie przeszkadzało mi podczas lektury, to ułożenie słów w tych mini-słowniczkach. Wyrazy zostały ułożone zostały w porządku alfabetycznym, zaś o wiele wygodniej byłoby odnajdywać je na wysokości podkreślonych, trudniejszych słów. Jeśli chcemy sprawdzić znaczenie słowa znajdującego się na początku strony i znajdujemy go na samym końcu słowniczka (czyli na końcu strony), to wybija nas to z czytelniczego rytmu. Nauka języka obcego poprzez czytanie wymaga skupienia i koncentracji. Czasem trudno na nowo wtłoczyć się w ten „obcy” rytm, jednak duży rozmiar czcionki sprawia, że tekst czyta się szybko i wygodnie.

Wydawnictwo zadbało tym samym, aby oczy i umysł nie zmęczyły nam się w tym samym czasie. Jestem krótkowidzem z ogromną wadą wzroku, więc bardzo doceniam ten ukłon w stronę wygody. W książce nie ma zbędnych obrazków, które mogłyby rozpraszać. Jest to bardzo dobre posunięcie, bo jest to po pierwsze hołd dla książek promujących literaturę samą w sobie, a po drugie, gwarantuje skupienie się na nauce, nie na dodatkowych bodźcach. Aspekt wizualny więc (tak istotny w dzisiejszym świecie) wydaje mi się być przemyślanym, wydawniczym założeniem. Chociaż, gdzieś tam skrycie wolałabym, żeby okładka była sztywna. Wynika to jedynie z moich literackich obsesji dotyczących zagniecionych stron i okładek, więc nie traktuję tego jako wady. Moja subiektywna opinia, która w żaden sposób nie zmienia tego, że chętnie sięgnę po pozostałe pozycje Wydawnictwa. Oferuje ono znaną nam klasykę literatury lub tę, dzięki której chcemy siebie (lub kogoś) nauczyć tego, co niesie za sobą język. Mimo iż są to teksty znane, czytelnik odkrywa je na nowo. Skraca się dystans między autorem a czytelnikiem, bo pominięta zostaje rola tłumacza. Polecam, bo na naukę poprzez przyjemność (czyli literaturę) nigdy nie jest za późno.

Arthur Conan Doyle, The Adventures of Sherlock Holmes. Przygody Sherlocka Holmesa z podręcznym słownikiem angielsko-polskim, Wydawnictwo ze Słownikiem, 2016. 

 Ocena:

żarówki 5 małe

 

 


 

paulina_zaborowska

Paulina Zaborowska – filmoznawczyni i miłośniczka literatury, zwłaszcza rodzimej. Uważa, że najpiękniejszy zapach na świecie, to zapach książek. Absolwentka kulturoznawstwa na UKSW, zmęczy nawet „Pancernika Potiomkina”, bo słynną scenę na schodach w Odessie każdy (zwłaszcza filmoznawca) znać powinien. W wolnym czasie jednym okiem ogląda filmy, drugim coś czyta, a w tak zwanym między-czasie przygotowuje się do bycia mamą, śpiewa i gra na gitarze.