Regały sztuki: Architektura jest najważniejsza. Rozmowy drugie

Mówienie o architekturze i urbanistyce zrobiło się modne – z jednej strony chcemy żyć lepiej, wygodniej, skrócić czas dojazdu do pracy; z drugiej uciekamy na przedmieścia, generujemy korki i doprowadzamy do degradacji tkanki miejskiej. Nad tymi zagadnieniami pochyla się Ewa Mańkowska-Grin w „Rozmowach drugich”. Inwersja w tytule i minimalistyczna okładka, to jednak trochę za mało, żeby stworzyć tekst skłaniający do głębszej refleksji.

fot. Adam Barabasz

fot. Adam Barabasz

Na jednym z warszawskich spotkań autorskich Filipa Springera czytelniczka beztrosko zapytała, dlaczego mieszkańcy innych miast nie lubią warszawiaków, skoro ona – warszawianka z urodzenia – nawet nie wie, gdzie te miasta są. Zgromadzeni przyjęli to pytanie gromkim śmiechem, a awaria elektryczności pod koniec spotkania pozwoliła rodowitej warszawiance umknąć niespostrzeżenie z sali pełnej słoików i lemingów. Zasygnalizowało to jednak pewien problem, który, ku mojemu przerażeniu, powrócił na kartach najnowszej publikacji Ewy Mańkowskiej-Grin.
Wczytując się w rozmowy z zaproszonymi krytykami architektury, można odnieść wrażenie, że Polska składa się z: Warszawy, Gdańska i Wrocławia. Cała reszta to tabula rasa nieobjęta badaniem ani refleksją. Związki rozmówców z konkretnymi ośrodkami nie tylko budują niepełny obraz, ale też nie stanowią atrakcyjnego materiału dla czytelnika.
Główną tezą autorki jest to, że ogólna świadomość estetyczna jest znikoma, planowanie przestrzenne nie istnieje, a w polskim krajobrazie panuje chaos. Trudno się z tym nie zgodzić – zwłaszcza, że pisząc ten tekst, spoglądam na dachy lokalnego bazaru i mam wątpliwości, czy wciąż jestem w stolicy europejskiego kraju czy też jakaś magiczna siła przeniosła mnie na przedmieścia Bangladeszu. Tak czy inaczej, punktem wyjścia dla rozważań autorki staje się banał i w tym banale tkwi ona do ostatniej strony swojej książki.

fot. Adam Barabasz

fot. Adam Barabasz

Co gorsza, rozmówcy Mańkowskiej-Grin dają się niejednokrotnie w ten banał uwikłać. Najbardziej kuriozalnie wypada w tym Małgorzata Omilanowska, która kilkukrotnie podkreśla, że konieczne jest umocnienie krytyki architektury i jej zinstytucjonalizowanie, przy czym przyznaje, że jako minister kultury niewiele zrobiła w tej sprawie ze względu na krótki czas sprawowania urzędu. Życzyłbym sobie, żeby autorka zadała pytanie, co stało się z tym pomysłem po zakończeniu kadencji. Nic takiego się jednak nie dzieje, a czytelnik pozostaje bez odpowiedzi, dlaczego idea byłej pani minister umarła wraz ustaniem ministerialnej pensji.
Ta konkretna rozmowa nabiera też nieco survivalowego kolorytu, kiedy Omilanowska konstatuje, że na przedmieścia można dojechać jedynie SUV-em. Zdanie: „Zaręczam panią, nie o imponujący samochód chodzi, a o przeżycie” – brzmi jak kwintesencja problemów pierwszego świata. Należy jednak oddać sprawiedliwość autorce i zauważyć, że w tym miejscu wykazała się czujnością, której zabrakło jej rozmówczyni przy lekturze gotowego już wywiadu.

fot. Adam Barabasz

fot. Adam Barabasz

Mańkowska-Grin każdemu pozwala mu się wyżalić, wykrzyczeć i raczej unika polemiki, gdyż z założenia wszyscy się ze sobą zgadzają. Swobodne podejście do rozmówców widoczne jest też w długościach ich wypowiedzi, które nieprzerywane kolejnym pytaniem ciągną się przez półtorej strony. Pomiędzy kolejnymi wypowiedziami pojawiają się jednak niezwykle urokliwe wypowiedzi autorki, które brutalnie demaskują jej rzeczywistość: „(…) podobno to miasta dyktują mody. Ale wydaje mi się, że niewiele się przedostaje na prowincję”; „Właśnie, zamożność chyba dzisiaj po prostu psuje. Szczególnie gdy nie ma reguł” czy „Myślę, że młode pokolenie słowo galeria kojarzy już tylko z centrami handlowymi (…)”. Biorąc pod uwagę fakt, że domy towarowe pod nazwą galeria pojawiły się w Paryżu pod koniec dziewiętnastego wieku, następuje tutaj swoiste przedefiniowanie młodości. Zresztą zdaje się, że z datami autorka ma pewien problem, gdyż nie przy wszystkich biogramach rozmówców znajdują się ich daty urodzenia. Nie do końca wiadomo, czy Mańkowska-Grin zapomniała o to dopytać, czy też jest to zabieg stanowiący część jakiegoś nieodgadnionego konceptu.
Niesprawiedliwą byłaby zła ocena książki, która w gruncie rzeczy jest w jakimś stopniu wartościowa – choćby ze względu na wywiady z Romanem Rutkowskim i Jackiem Purchlą, którzy ratuje ten tekst. Jej największy problem polega na tym, że rozmowy te zostały zsyntetyzowane. A niełatwo czyta się opowieści bez puenty.

Mańkowska-Grin Ewa, Architektura jest najważniejsza. Rozmowy drugie, Wydawnictwo EMG, Kraków 2017.

Tekst: Adam Barabasz

Korekta: Angelika Ogrocka