Genius loci w mieście, czyli tam, gdzie tradycja łączy się z młodością

Mimo że Katowice stosunkowo niedawno zostały docenione na arenie międzynarodowej, przydomek Miasta Muzyki łączył się od wielu lat instynktownie ze stolicą Górnego Śląska. Przyznany tytuł oraz włączenie Katowic do grupy miast kreatywnych UNESCO były jedynie dopełnieniem niewypowiedzianych wprost życzeń o oficjalnym wyróżnieniu. To stąd bowiem pochodzą wybitni kompozytorzy: Wojciech Kilar oraz Henryk Mikołaj Górecki. To tu, w Katowicach, od lat odbywają się jedne z najciekawszych festiwali muzycznych w Polsce: Rawa Blues oraz OFF Festival. To stolica Górnego Śląska posiada najlepszą w kraju salę koncertową z siedzibą w Narodowej Orkiestrze Symfonicznej Polskiego Radia. Potrzebujecie więcej argumentów? Zgoda!

fot. Paweł Siodłok

fot. Paweł Siodłok

Rainer Maria Rilke powtarzał: Gdzie ty jesteś, tam powstaje miejsce. W dobie ustrukturyzowanych przestrzeni i uporządkowanego przez kulturową działalność człowieka krajobrazu rzadko rozmyśla się nad tym, czym „miejsce” jest naprawdę. Jednak przyglądając się temu, co dzieje się w przestrzeni miejskiej Katowic, wyraźnie dostrzec można tendencję do zrównywania z ziemią starych i budowania nowych miejsc. W ten oto sposób w mieście pojawiło się wiele budzących podziw naszych sąsiadów (szczególnie zagranicznych) obiektów. Miasto przeżywa swój renesans. I chociaż nie wszystkie nowo wybudowane gmachy budzą aprobatę, to te bezpośrednio związane z charakterem miasta muzyki zdecydowanie zdają egzamin i wydają się „na miejscu”. Czy genius loci, nieuchwytny duch miasta, tkwi właśnie w muzyczności Katowic? Czy owe miejsce powstaje właśnie poprzez kontakt z muzyką?

Przemierzając ulice Katowic, najlepiej podążać tropem symboli miasta i właśnie od nich rozpocząć jego zwiedzanie. Hala Widowiskowo-Sportowa „Spodek” od wielu lat zrzesza fanów muzycznych gigantów. To właśnie tutaj odbywają się największe koncerty – co ważne – bez podziałów gatunkowych. Zarówno musicale, opery, jak i heavy metalowe zespoły znalazły dla siebie miejsce. Także Rawa Blues Festival, Pomarańczowa Trasa Kazika i formacji Kult, Śląski Rap Festiwal przystanęły w tym charakterystycznym katowickim obiekcie. Przechodząc dalej, mijamy Międzynarodowe Centrum Kongresowe (nota bene ten nowoczesny obiekt poprzez organizację wydarzeń muzycznych zaprasza również na międzynarodowe spotkania o charakterze biznesowym i kulturalnym), by dotrzeć do powołanej niedawno do życia tzw. Strefy Kultury. W jej skład wchodzi Plac Wojciecha Kilara wraz z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia. Zaraz obok mijamy ulicę imienia Henryka Mikołaja Góreckiego. Nazywanie ulic nazwiskami wybitnych postaci jest formą oddania im niezwykłego hołdu. Genius loci miasta odnajdziemy na wielu poziomach, jednak nade wszystko urzeczywistnia się w osobach światowej sławy kompozytorów: Wojciechu Kilarze i Henryku Mikołaju Góreckim, którzy po dziś dzień dzięki artystycznemu dorobkowi związanemu ze stolicą Górnego Śląska kojarzeni są z Katowicami.

Gubiąc się w uliczkach śródmieścia, napotykamy przepiękny gmach Akademii Muzycznej. Choć widok cieszy oko przechodnia, zdecydowanie radzi się tu zamknąć oczy i wytężyć inny zmysł – słuch. Wokale rozśpiewanych solistów, dźwięki wydawane przez zręcznych pianistów i skrzypków czy dudniące brzmienia trębaczy… Akademia Muzyczna zrodziła nieprzebrane rzesze wybitnych muzyków i kompozytorów. To właśnie na tej uczelni swoje pierwsze kroki stawiali: Krystyna Prońko, Stanisław Sojka czy Kuba Badach. Co więcej, to właśnie w Katowicach powstał pierwszy w Polsce Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Katowice od lat zrzeszały wybitne talenty i nic dziwnego, że Akademia wciąż przyciąga kolejne nazwiska świata muzycznego. Zgoła odmiennie rysuje się charakter dalszych dzielnic Katowic, które upatrują swego muzycznego związku w tradycji hip-hopowej. To właśnie w Bogucicach zrodził się tzw. pakt trzech („Rahima”, „Fokusa” i „Magika”), by dać początek zespołowi Paktofonika. Związki z miastem muzyki dostrzegamy także w twórczości grupy Kaliber 44 czy w głęboko związanej z Katowicami twórczości Miuosha. Miłosz Paweł Borycki – bo o nim mowa – nazywany także Panem z Katowic, przekonuje, że miasto to istna metropolia muzyczna, która przy okazji stanowi trampolinę do sukcesu na arenie muzycznej. Miuosh, wraz z Radzimirem Dębskim, oddali hołd miastu oraz bluesowemu kompozytorowi Janowi Skrzekowi na scenie NOSPR-u, by następnie opanować kolejne miejsce – Teatr Śląski, gdzie Miuosh koncertuje oraz opowiada w typowej dla siebie narracji historię Śląska.

Jednakże Katowice to nie tylko historie wielkich instytucji, takich jak Filharmonia Śląska, Akademia Muzyczna czy NOSPR, które składają się na muzyczny pejzaż stolicy Górnego Śląska lub jego wybitne postaci historyczne oraz współcześni muzycy. To także wolne przestrzenie pełne zieleni, które rozkwitają wraz z nadejściem lata. Odbywający się od kilku lat na terenie katowickiego „Muchowca” OFF Festival stał się mekką dla wielbicieli alternatywnej muzyki z całego świata. Artur Rojek co roku dba o dobór artystów oraz wydarzeń towarzyszących, tworząc jeden z ważniejszych kulturowych przystanków na mapie Katowic. Do grona stałych festiwali powoli wpisuje się także Tauron Nowa Muzyka, który swe miejsce odnalazł w miejskiej przestrzeni Strefy Kultury. We współpracy z NOSPR-em możliwe stało się spotkanie najnowszych tendencji muzycznych w Polsce i na świecie. Także tutaj organizowany jest od kilku lat festiwal Kultura Natura, na którym pojawiają się największe nazwiska międzynarodowej sceny muzycznej. Gdzie indziej mogłyby się odbyć te festiwale, jak nie w sercu Górnego Śląska?

Miasto na każdym kroku doszukuje się swych połączeń z genius loci. Choć wymieniać można w nieskończoność, warto przyjrzeć się choćby kilku przestrzeniom zamkniętym, z których nieprzebrane muzyczne brzmienia aż się wylewają. Jednym z nich jest JazzClub Hipnoza. To wypełnione po brzegi jazzem miejsce od kilkunastu lat charakteryzuje muzyka i to ona znajduje się w centrum klubu, porządkując jego przestrzeń. Hipnoza, pomimo swej nazwy, nie zamyka się wyłącznie na jeden gatunek, choć ten rozbrzmiewa tu z wyjątkową mocą. To przestrzeń, która daje artystom rozwinąć skrzydła i pozwala całkowicie wypełnić się muzyką. Nie inaczej jest w przypadku MegaClubu, na którego scenie od wielu lat koncertują najciekawsze polskie zespoły i który zrzesza licznych fanów poszczególnych artystów. Czy podobnie będzie w przypadku nowych klubów muzycznych, których liczba rośnie w ostatnich miesiącach? Fabryka Porcelany i Królestwo stają się kolejnymi ważnymi przystankami w muzycznych opowieściach o duchu miasta.

Genius loci, choć nieuchwytny, zdaje się zamieszkiwać i rozpościerać swe skrzydła nad miastem muzyki. Choć trudno dookreślić jego siedzibę, zdaje się, że upodobał sobie wiele muzycznych przestrzeni w Katowicach. Zarówno miejsca konkretne, wielkie instytucje, zielone parki, jak i mniejsze kluby czy szare ulice przesiąknięte są muzyką. Jako ostatni przystanek warto wymienić wiadukt łączący ulice Kościuszki ze Świętego Jana. To właśnie tam znajduje się jeden z bardziej urokliwych katowickich murali przedstawiający skrzypka z kasą fiskalną. Skąd ta postać? Zachęcam do odszukania odpowiedzi. Może to będzie wasz pierwszy rzeczywisty przystanek na muzycznym szlaku Katowic?

korekta: Hanna Colik


agnieszka-rygol-male

Agnieszka Rygol
Rocznik ’92. Studentka kulturoznawstwa oraz absolwentka filologii polskiej UŚ. Uzależniona od oglądania teledysków oraz tropienia nowinek muzycznych. Uwielbia „dobre” miejsca, które są pokarmem dla ciała i ducha. Szczerze zakochana w swym mieście katowiczanka.