Maszyny nadają rytm – Industriada 2017

Jak co roku, przy każdej kolejnej edycji Industriady, dręczy mnie pytanie – jak być w kilku miejscach jednocześnie? Wiele miast zaangażowanych w wydarzenie proponuje ciekawe atrakcje fanom industrialnego klimatu – wystawy, warsztaty, pokazy… W pewnym momencie nadchodzi czas podjęcia ważnych decyzji i zastanowienia się: od czego zacząć? Poniżej trasa mojej tegorocznej podróży, której pierwszym przystankiem była kolej wąskotorowa.

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe3

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe – fot. Agnieszka Tybur

Stacja 1: Górnośląskie Koleje Wąskotorowe

Kolej wąskotorowa, także odcinek łączący Bytom z Miasteczkiem Śląskim, historią sięga XIX wieku. Podróż tym fragmentem nie należy do krótkich ‒ trwa około godziny. Sam przejazd jest jednak niesamowicie przyjemny, szczególnie w czasie upałów, gdy poza cieszącymi oko widokami możemy także poczuć na skórze powiew wiatru. Poza podróżą koleją, która co roku uruchamiana jest podczas miesięcy wakacyjnych, można było również zajrzeć za kulisy – do miejsca, w którym wykonuje się już nie tak lekkie i przyjemne czynności jak picie chłodnego napoju w wagonie. Pracę przy naprawach przedstawiono we wnętrzu parowozowni w cyklu fotografii. Dzięki nim mogliśmy zobaczyć poszczególne etapy prac oraz sedno tego, co wpływa na końcowy efekt.

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe2

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe – fot. Agnieszka Tybur

Na terenie stacji Bytom-Karb znajdują się dwa parowozy, lokomotywy oraz wagony towarowe i osobowe. Do użytku udostępniona została także drezyna, która w czasie wydarzenia napędzana siłą chętnych uczestników pokonywała tory. We wnętrzu parowozowni kryje się „perełka” świata śląskich kolei, która cieszy się dużym zainteresowaniem ‒ jest nią wagon pochodzący z 1912 roku, tzw. „salonka”. Wykorzystywany jako elegancki, reprezentacyjny i bardzo wygodny sposób transportu dla inspekcji GKW, zachował dużą część oryginalnego wyposażenia, m.in. ceramikę w łazience. Wchodząc do środka wagonu, poddajemy się urokowi ekskluzywnej podróży, ulegamy chwili przyjemności… I gdy już coś niezwykłego zaczyna się dziać, gdy zaczyna odżywać duch dawnych czasów – trzeba wysiadać.

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe – fot. Agnieszka Tybur

Stacja 2: Osiedle Nikiszowiec

Już na początku odwracamy kolejność – zamiast iść na „szychta”, wracamy od razu do domu i to w towarzystwie muzyki. Już za pierwszą arkadą osiedla wita nas uliczna orkiestra zapraszająca do Śląskiej Prohibicji. To nowe miejsce na mapie śląskich restauracji i klubów już wkrótce otworzy drzwi, ale w trakcie Industriady zaprasza do swych progów na prapremierę. Pomimo tego, że lokal znajduje się dopiero w fazie remontu, to już doskonale oddaje klimat lat 20. Muzyka grana na żywo, kobiety ubrane w błyszczące sukienki z cygaretkami w dłoniach… Kto z Was skusiłby się na taniec zachęcony urokiem dawnych lat?

NIkiszowiec - Śląska Prohibicja

Nikiszowiec, Śląska Prohibicja – fot. Agnieszka Tybur

Nikiszowiec - Śląska Prohibicja1

Nikiszowiec, Śląska Prohibicja – fot. Agnieszka Tybur

Po niechętnym opuszczeniu świata sprzed już prawie stu lat, wśród ceglanych zabudowań Nikiszowca, zainteresowałam się dwiema wystawami, przygotowanymi przez Muzeum Historii Katowic. Pierwsza z nich ‒ projekt „Maze of fabrics” ‒ wkomponowana została w stałą ekspozycję działu etnologii. W labirynt stworzony z dawnych sprzętów pomocnych podczas prania, wplecione zostały tkaniny dekorowane różnymi technikami. Są to prace trzech artystek – Kariny Kałuży, Moniki Mysiak oraz Alex Roberts. Transparentny materiał stał się podstawą do stworzenia wyjątkowych prac malarskich, mających wspólną podstawę nawiązywania do tradycji i tożsamości mieszkańców górniczego regionu, jednak różniących się sposobem realizacji. Na wpół przezroczyste, zwiewne tkaniny przywodzą na myśl ulotne wspomnienia o minionych czasach, o okresie w którym dawna pralnia na Nikiszowcu wypełniona była gwarem rozmów i parą gorącej wody. Miejsce ekspozycji prac idealnie wpisuje się w stałą wystawę muzeum, bo gdzie indziej mogłyby tak oddziałać, jeśli nie wśród suszarek i pras dawnego magla?

Nikiszowiec - Maze of Fabrics1

Nikiszowiec, Maze of Fabrics – fot. Agnieszka Tybur

Kolejna wystawa – „Podziemia Nikiszowca ‒ naszo gruba!” Marka Lochera – przedstawia fotografie wykonane na terenie kopalni „Wieczorek”. Uchwycona codzienność pracowników, ich ciężka praca oraz powroty do domu po całym dniu są głównym tematem zdjęć. To swego rodzaju dokumentacja ostatnich lat działalności kopalni, które przekazują informacje o tym, jak naprawdę wygląda czas górnika spędzony pod ziemią. Wystawę można zobaczyć także po Industriadzie, aż do 27 sierpnia w budynku Działu Etnologii Miasta.

Nikiszowiec - wystawa Podziemia Nikiszowca Marka Lochera

Nikiszowiec – wystawa Podziemia Nikiszowca Marka Lochera, fot. Agnieszka Tybur

Nikiszowiec - warszaty ceramiczne z Bogdanem Kossakiem

Nikiszowiec – warszaty ceramiczne z Bogdanem Kossakiem, fot. Agnieszka Tybur

Stacja 3: Galeria Szyb Wilson

Obowiązkowe wydarzenie w dzień rozpoczęcia Industriady to oczywiście dobrze znany Art Naif Festiwal, którego tegorocznym głównym motywem stała się Francja. Poza konkursową wystawą malarstwa naiwnego, w przestrzeni galerii, a dokładnie w „bocznej kaplicy”, czekała prelekcja oraz projekcja filmowa Marka Stańczyka. Prace artysty wraz z prezentacją multimedialną przedstawione zostały podczas wystawy „Poezja przemysłu” w Elektrociepłowni Szombierki w Bytomiu, jednak pomimo wcześniejszej informacji na stronie o wolnym wstępie na wystawę, w dniu otwarcia okazało się, że konieczna była wcześniejsza rezerwacja. Dopełniło to mojego rozczarowania związanego z bytomską elektrociepłownią, ponieważ bilety na zwiedzanie samego budynku rozeszły się w mgnieniu oka.

Galeria Szyb Wilson - projekcja filmów Marka Stańćzyka

Galeria Szyb Wilson – projekcja filmów Marka Stańćzyka, fot. Agnieszka Tybur

Ta informacja wraz z nieustępującym deszczem próbowała w okrutny sposób zniechęcić mnie do dalszego zwiedzania, jednak te przeszkody okazały się niewielkimi wobec całego repertuaru Industriady. Jaki więc następny przystanek?

Stacja 4: Królewska Huta

Huta Królewska

Huta Królewska – fot. Agnieszka Tybur

Przenosimy się do Chorzowa – tutaj głównym hasłem wydarzenia były „Ślady ognia”. Całym terenem dawnej huty zawładnęły odgłosy maszyn. „Fantomy” Piotra Ceglarka i Jana Dybała to przetworzone dźwięki nagrane na terenie istniejących hut. Celem muzycznej instalacji było przypomnienie o pierwotnym brzmieniu tego terenu, którego charakter wynikający z użycia już nieistniejących maszyn, był tak odmienny od dzisiejszego.

Wieczorny spektakl taneczny „Jaram się. Pamięć Pokoleń” to reportaż Rafała Urbackiego o historii hut i ich pracownikach. Oparty jest na wywiadach przeprowadzonych wśród byłych pracowników. Zgromadzone materiały wykorzystane zostały w projekcie w kolejnym etapie, tworząc układ choreograficzny – nowy rodzaj ruchu przedstawiony przez młodych uczestników we fragmencie spektaklu, będący wyrazem tożsamości przemysłowego regionu. Pozostała część to historia pracowników dawnych hut, wyrażona tańcem, światłem i muzyką. Przedstawiła się ona jako pełna zmęczenia i wyczerpująca praca, podczas której rytm maszyn narzuca rytm ludziom.

Stacja 5: Kompleks Sztygarka

Po zakończeniu spektaklu, zdążyłam na część koncertu grupy Iron Noir w pobliskiej Sztygarce. Chociaż sama muzyka dedykowana jest fanom gatunku post-techno, z pewnością nie można jej odmówić rytmu kojarzonemu z maszynami. Te ciężkie, mechaniczne dźwięki uzupełnione wizualizacjami, idealnie oddają hasło tegorocznej Industriady. Spuścizna regionu zawarta została w wysiłku i zmęczeniu, podkreślanym przez nieustające maszyny nadające rytm ciężkiej pracy ludzkiej, nierozerwalnie łączące się z przemysłowym charakterem terenu.

Sztygarka - Iron Noir

Sztygarka – Iron Noir, fot. Agnieszka Tybur

Tegoroczne hasło „W rytmie maszyny” odczytane zostało na dwa sposoby. Dosłownie ‒ poprzez możliwość zerknięcia do wnętrz hut, kopalni i fabryk. Metaforycznie ‒ dzięki dźwiękom i obrazom przywracającym pamięć o dawnych pracownikach, miejscach i wydarzeniach. Każdy z nich wiele oferuje, każdy pozwala na odkrycie kolejnych fragmentów historii ukrytych pośród maszyn parowych, maglownic, pieców i szybów kopalnianych. Następne części układanki industrialnego świata odkryjemy za rok, pod nowym hasłem i w innej odsłonie.

korekta: Martyna Góra


Agnieszka TyburAgnieszka Tybur – studentka historii sztuki. Wybrała kierunek, który jest jej pasją, dzięki czemu w wolnych chwilach zajmuje się tym samym, co w czasie nauki. Uważa, że sztuka jest dla każdego, lecz w różnych przypadkach może być odbierana w inny sposób – zarówno emocjonalnie, jak i bardziej racjonalnie wraz z poznaniem jej historii oraz szerszego kontekstu.