Colours of Ostrava. No to w drogę!

Są takie festiwale, na które zawsze chciałam pojechać, ale nigdy się nie składało. W tym roku postanowiłam być asertywna i powiedzieć sobie ‒ “DOŚĆ! Pojadę na Colours of Ostrava choćby nie wiem co”. Nie ukrywam, że kartą przetargową okazał się Jamiroquai.

Colours of Ostrava istnieje od 15 lat. Przez ich sceny przewinęło się wielu artystów: tych bardzo znanych i tych mniej oczywistych (poprzednie teksty: KLIK). W tym wszystkim jedno jest pewne i chyba najbardziej fascynuje: różnorodność gatunków. I oczywiście Dolne Witkowice ‒ niesamowita postindustrialna przestrzeń, do której w 2012 roku przeniósł się Festiwal (ale o tym w następnym tekście).

W pewne majowe (i niestety deszczowe) przedpołudnie siadłam z kubkiem herbaty i zaczęłam studiować line-up. Choć na dokładne planowanie przyjdzie jeszcze pora, to mam już swoje typy.

David Peña Dorantes i Renaud Garcia-Fons

I tu odzywa się we mnie muzyczne wykształcenie i niespełnione marzenie, by grać na instrumencie smyczkowym. Ciekawość mnie zżera, jak publiczność ich odbierze, to w końcu duet: fortepian-kontrabas ani oczywisty, ani popularny, choć dla mnie niezwykle energetyczny. Trzymam tylko kciuki, by nagłośnienie dało radę.

The Very Best

Elektroniki słucham niewiele i zawsze jestem poniewczasie. Od zawsze jednak lubię współpracę i mieszanie się kultur. Tak jest w przypadku The Very Best, w którym DJ’ski duet z Londynu tworzy z Esau Mwamwaya z Malawi. I być może nie jest to najmocniejszy elektroniczny punkt programu, ale kto by do tego nie tańczył?! W końcu nazywani są przez organizatorów “tanecznie opakowanym elektro arfpopem”. <3

Leyla McCalla & Band

Chyba mam problem ze smyczkami i niespełnioną miłością do nich. A teraz zwierzę się, że wiolonczela wiedzie tu prym. Nic więc dziwnego, że na mojej liście must-listen znalazła się Leyla McCalla. Artystka łączy przepiękny dźwięk instrumentu z muzyką ludową Haiti i nowszymi dźwiękami. Już nie mogę się doczekać, by usiąść gdzieś z boku, zamknąć oczy i wsłuchać się w głębokie brzmienie wiolonczeli.  

St Paul & Broken Bones

Ponoć uwielbiają występy na żywo. To się okaże, ale jeśli w składzie mamy 3 instrumenty dęte, to jestem spokojna. Święty Paweł i jego siedmioosobowa ekipa pobudzą wszystkich zmęczonych soulowymi rytmami, energią i elegancją ‒ uwielbiam tak dopracowany i niewymuszony wygląd na scenie!

Niechęć

Na Colours będzie można usłyszeć także polskich wykonawców. Jednym z nich jest zespół Niechęć, który zadebiutował z sukcesem w 2012 roku płytą „Śmierć w miękkim futerku”. Ich muzyka na pewno u podstaw ma jazz, ale to, co dzieje się później, to czysta magia. Musicie ich posłuchać, ta muzyka opowiada historie!

materiały prasowe

materiały prasowe

Wymienieni artyści stanowią niewielki wkład w tegoroczny program Colours of Ostrava. Nie sposób opisać ich wszystkich. W redakcji zrobiłam krótką ankietę z pytaniem: kogo chciałybyście usłyszeć na Colours of Ostrava? Poniżej odpowiedzi naszych rządzących:

Patrycja Mucha:
Po moich kilku krótkich tekstach do Zapętlonych zapewne się domyślacie, że jestem totalną dyletantką jeśli chodzi o muzykę. Są jednak tacy artyści, których słucham namiętnie i żadnych nowości do szczęścia mi nie potrzeba: to prawdziwa miłość, a ta trwa całe życie – jak mawiała Emma Thompson w „To właśnie miłość”. Dlatego na mojej playliście nigdy nie zabraknie utworów Nory Jones i to właśnie jej posłuchałabym w czasie Colours of Ostrava. Ta delikatna muzyka nigdy się nie nudzi; znajdą się w niej tony odpowiednie na każdą porę roku, nawet na duszne lato i lipcowe burze. Jestem przekonana, że w czasie festiwalowego szaleństwa Nora uspokoi i zrelaksuje.

Hanna Kostrzewska:
Funkowy flashback lat 90. na scenie Colours of Ostrava pewnie zaprezentuje materiał z najnowszej płyty, ale może znajdzie się miejsce na kilka utworów z przeszłości? Kto nie chciałby posłuchać kultowych kawałków i radosnego wokalu Jay Kay? Choć wiadomo, że niegdysiejszy futurefunk dziś może brzmieć starawo jak pianola i chorały gregoriańskie, to i tak warto sprawdzić, czy zostało coś z dawnej energii Jamiroquai.

Nie pozostaje nic innego jak tylko zaprosić Was na trzy dni muzycznej przygody u naszych południowych sąsiadów. Och, zapomniałam! Do Ostrawy przyciągają mnie Czesi, których podejściem do życia jestem zachwycona i marzę o tym, by Polacy nauczyli się od nich trochę dystansu.

Pełną lista wykonawców: KLIK

Aktualności: KLIK

Bilety: KLIK

FB: KLIK


marta-rosol-maleMarta Rosół – rocznik ’91. Z zamiłowania i z wykształcenia kulturoznawczyni. Cyniczna i (nie)poważna realistka, ciągle szukająca i pytająca. Czasem przeleje swoje myśli na papier lub ekran komputera, ale bardziej zajmuje się rozgryzaniem Facebooka i jego zakamarków. Zawodowo związana z Regionalnym Instytutem Kultury w Katowicach.