Music is a journey. Jazz is getting lost.

Zewsząd w Katowicach słychać pohukiwanie i dudnienie elektronicznych dźwięków lub indie popu, rocka, z domieszką ambientu. Mimowolnie śląski modernizm zżył się z brzmieniem klubowym, koncertami wykonywanymi w undergroundowych albo aspirujących do takich miejsc. Na szczęście jazz i jego liczne odmiany przeplatają się z industrialnymi pogłosami, wyzierają w kwietniu na powierzchnię w trakcie trwania JazzArt Festival.

fot. Materiały prasowe. Hakon Kornstad

fot. Materiały prasowe. Hakon Kornstad

To już 6. edycja jazzującego wydarzenia, które w pewien sposób wprowadza miasto w ociężałą od nagromadzonych dźwięków przestrzeń. Pierwszy dzień festiwalu zapowiada się na pełen ambiwalentnych wrażeń, bo na scenie pojawi się norweski muzyk Hakon Kornstad. Początki jego kariery skupiały się na wydobywaniu freejazzowych jazgotów z saksofonu wraz z Paalem Nilssenem-Love, czyli jednym z najbardziej rozpoznawalnych bębniarzy. Po latach poszukiwań, Kornstad skupił się na tworzeniu arii, pieśni, które sam wykonuje i przeplata je solowymi wstawkami saksofonu. Po enigmatycznie brzmiącym połączeniu jazzu z neapolitańskimi utworami, na scenę wkroczy Hedvig Mollestad Trio. Jeśli pamiętacie występ Selvhenter na ubiegłorocznej edycji JazzArtu, to norweski zespół przypomni wam jak brzmi mariaż jazzu z ostrym rockiem. Hedvig Mollestad Trio nie jest co prawda tak bardzo wywrotowe i agresywne, ale gitara sprawia, że jazz rozciąga swoje gatunkowe granice.

fot. Materiały prasowe. Hedvig Mollestad Trio

fot. Materiały prasowe. Hedvig Mollestad Trio

Kolejny dzień szykuje się niezmiernie ciekawie. Pierwsi swoje muzyczne umiejętności zaprezentuje połączenie duetu Bachorze i trio Pilokatabaza. Właściwie po tym kolektywie można spodziewać się wszystkiego. Jeśli ktoś lubi eksperymenty, dużo energii płynącej z dźwięków i inspiracji berlińską, norweską sceną freejazzową, to ten koncert spełni jego oczekiwania.

Po noisowym, postindustrialnym, freejazzowym występie, na scenę wkroczy zespół Buraku. Młodzi, nieposkromieni i łaknący przekraczania wszelkich granic, czy to gatunkowych, czy formalnych. Oscylują pomiędzy rockowym brzmieniem, bebopowym stukotem i freejazzowym wrzaskiem. By trochę uspokoić rozedrgane nerwy, wystąpi Apostolis Anthimos, artysta znany przede wszystkim ze współpracy z Dżemem i SBB. Gitarzysta pracował nie tylko przy tworzeniu bluesowych i rockowych albumów, bo na swoim koncie ma też kooperację z Tomaszem Stańko czy Gilem Goldsteinem. Na 6. edycji JazzArtu Anthimos zaprezentuje swój projekt „Minatures”.

fot. Materiały prasowe. Buraku

fot. Materiały prasowe. Buraku

Trzeci dzień festiwalu będzie nieco spokojniejszy –  odbędzie się tylko jeden koncert, ale za to podtrzymujący fason poprzednich wykonów. Tim Berne wystąpi z zespołem świetnych muzyków, by zaprezentować wspólnie skomponowany „Snakeoil”. Kolejny dzień będzie należał do Anke Helfrich, niemieckiej pianistki obsypanej prestiżowymi nagrodami. Na katowickim festiwalu zaprezentuje swój czwarty studyjny album „Dedication”, nawiązujący do takich tekstów kultury jak przemowa Martina Luthera Kinga czy wiersz Williama Ernesta Henleya. Z jazzu postawionego w elitarnej otoczce, przyjdzie później pora na wysłuchanie kwartetu Marcina Olaka. Chociaż do muzyki chasydzkiej i żydowskiej odwołuje się wielu wykonawców, będących jednocześnie mistrzami w tych nurtach, tak muzycy pod kierownictwem Olaka dodadzą młodzieńczej energii do żydowskich pieśni. Nie ma tutaj miejsca na patetyzm, a trochę blagi i mrugnięć okiem.

fot. Materiały prasowe. Anke Helfrich

fot. Materiały prasowe. Anke Helfrich

W sobotę wystąpi Hot 8 Brass Band – zespół pochodzący z Nowego Orleanu, gdzie narodził się jazz. W muzyce orkiestry wyczuwa się chęć wniknięcia w tradycyjne brzmienia, ale jest tutaj sporo miejsca na improwizację, a przede wszystkim zabawę dźwiękiem. Następnie wystąpi francuski zespół Papanosh, który sobocie doda wiele bebopowej energii, loopów rodem ze złotego okresu jazzu.

W ostatni dzień festiwalu swoje umiejętności zaprezentuje, założony na potrzeby festiwalu JazzArt projekt złożony z Orkiestry Muzyki Nowej, zespołu Kwadrofonik oraz solistów (Agata Zubel, Anna Serafińśka, Jakob Kullberg, Adam Bałdych). Artyści przedstawią muzykę specjalnie przygotowaną na obchody Międzynarodowego Dnia Jazzu, który przypada na 30 kwietnia. Na zakończenie festiwalu organizatorzy przewidzieli jazzową potańcówkę z zespołem Papanosh.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe. Hot 8 Brass Band

JazzArt to nie tylko koncerty. W ramach festiwalu można wstąpić do Galerii Pustej, by zobaczyć wystawę poświęconą grafikom Steve’a Byrama i fotografii Tima Berne’a. 25 kwietnia zainteresowani wytwórniami muzycznymi będą mieli okazję uczestniczyć w dyskusji przedstawicieli jazzowych wytwórni, a kilka dni później (28 kwietnia) będzie okazja do zobaczenia dokumentu muzycznego „Jazz Out Oslo: 10 Days into the Norwegian Jazz” w Drzwiach Zwanych Koniem.

JazzArt Festival to dobra okazja do zapoznania się z całym spektrum jazzowych dźwięków. Od smooth jazzu, bebopu, fusion jazzu, aż po freejazzowe, eksperymentalne i postindustrialne brzmienia – tego, po raz kolejny, można spodziewać się po katowickim wydarzeniu, które co roku zapewnia festiwalowiczom cały szereg różnorodnych muzycznych wrażeń.


katarzyna-warmuz-male

Katarzyna Warmuz – jej pasją jest poznawanie dziwnej
i mało znanej muzyki, która z niewiadomych powodów schowała się w na marginesach dźwięków. Interesuje się również surrealizmem w literaturze, ruchami awangardowymi i anarchistycznymi w szeroko pojętej sztuce.