Polska kryminalna

Lakoniczne wypowiedzi. Brak zbędnych komentarzy, ozdobników i udziwnień w strukturze tekstu. Czytając, przypominam sobie definicję jednej z najpopularniejszych konwencji we współczesnej literaturze – naturalizmu, czyli pokazywania rzeczywistości takiej, jaką jest naprawdę, niczym obrazu przeniesionego z kalki na kartkę, lustrzanego odbicia ze wszystkimi jego pozytywnymi i przerażającymi aspektami. Tak właśnie pisze Marcin Kącki w swoim zbiorze reportaży „Plaża za szafą. Polska kryminalna”.

Plaża za szafą_1

Autor zabiera nas w kryminalną podróż po różnych zakątkach Polski: od Poznania, gdzie złodziej obrazu Moneta urządził sobie muzeum za szafą w gościnnym pokoju, aż do maleńkiej wsi pod Sanokiem, gdzie szajką złodziei dowodziła kobieta, matka czwórki dzieci.

Intryga reportażysty

Kącki opisuje historie, jak się to często mawia, zwykłych, szarych, całkowicie przeciętnych ludzi, którzy czystym zrządzeniem losu stają się nagle głównymi bohaterami w epicentrum kryminalnych splotów. Jego lakoniczne wypowiedzi momentami mnie przerażały – oto jak prosty i zwięzły język literatury może oddziaływać na czytelnika! Każda opowieść ma zaskakujące zakończenie, którego nie sposób było przewidzieć, i ukrytą puentę, którą trzeba odczytać − właśnie to uważam za najlepszy punkt „Plaży za szafą”. Autor opowiada między innymi przeżycia kobiet poszukujących pracy, zupełnie nieświadomych zagrożenia, wynikającego ze współpracy z agencją komornika Przemysława Kubiaka. Sekretarki (oszust zatrudniał kilka osób na to samo stanowisko; kobiety nie wiedziały o sobie nawzajem, a każda miała powierzone inne „zadania”) zostały wciągnięte w nieuczciwe porachunki człowieka, tak naprawdę tylko podszywającego się pod szanowanego komornika, który okazał się zwykłym przestępcą i wyłudzaczem. Tłumaczenie: „Nic nie wiedziałam na ten temat!”, mimo że przecież szczere i prawdziwe, daje wyraz prostocie i naiwności trudnej do pojęcia.

Plaża za szafą_2

Podwójne dno

Powieści czy seriale kryminalne mają tendencję do hiperbolizowania rzeczywistości. Marcin Kącki przekonuje jednak czytelnika, że zabiegi te są zupełnie niepotrzebne – życie bowiem daje po mordzie najbardziej wyszukanym pomysłom literackim.

Plaża za szafą_3

Autor jest dziennikarzem najwyższej klasy: ma dar uważnego patrzenia i rozumienia rzeczywistości, a poza tym – nigdy nie odpuszcza. Potrafi pytać, drążyć i uparcie czekać do czasu, aż dogłębnie zbada prawdę.

Czasem lubię syrop malinowy

Reportażysta we wstępie tak wypowiada się o swojej książce: Nie ma tu, jak w serialu, krwi o smaku syropu malinowego lub wydumanych, jak w powieści, psychopatów o nadludzkich umiejętnościach. Jest za to pytanie, którym reportaż się karmi, a którego boisz się bardziej niż filmowego suspensu – czy mógłbyś stać się jednym z bohaterów tej książki?. Po dogłębnej lekturze „Plaży za szafą” śmiem odpowiedzieć: jak najbardziej. Jest to dla mnie zjawisko straszne, ale życie naprawdę jest w stanie napisać zaskakujące scenariusze, których nie powstydziłby się nawet najlepszy pisarz-fantasta…

Plaża za szafą_4

Mimo wszystkich pozytywnych aspektów, na które zwróciłam uwagę, tak naprawdę nigdy nie należałam do wielkich fanek konwencji naturalistycznych w literaturze, dlatego muszę przyznać, że momentami brakowało mi wartkiej akcji i wyrazistej fabuły, która cechuje typowe powieści kryminalne czy nawet fantastyczne. Ostatecznie jednak nie wpływa to na odbiór „Plaży za szafą”, gdyż jest to lektura interesująca, a przede wszystkim niezmiernie intrygująca. Rozpoczynając jeden reportaż, nie można na nim poprzestać.

Nasza ocena:
żarówki 5 małe

Marcin Kącki, Plaża za szafą. Polska kryminalna, wyd. Agora, Warszawa 2017.


agnieszka-wielinska-male

Agnieszka Wielińska – rocznik ’92, ruda, piegowata, zielonooka. Wiecznie uśmiechnięta, roztrzepana idealistka chodząca własnymi ścieżkami. Z zamiłowania fotograf i podróżnik. Studentka filologii rosyjskiej, kochająca język, kulturę, a przede wszystkim literaturę kraju Puszkina, Gogola i Dostojewskiego – całym sercem i ogromem swej duszy. Jej wielkim marzeniem jest podróż Koleją Transsyberyjską z Moskwy do Władywostoku i obfita fotograficzna relacja przygód.