Nebraska to stan umysłu

Najnowsza książka Zbigniewa Białasa „Nebraska” to propozycja dla wszystkich tych, którzy przeżywają fascynację Ameryką, ale nie tą znaną z przewodników turystycznych, tylko widzianą z perspektywy zwykłego, codziennego życia. Jest to barwny, niezwykle ciekawie napisany dziennik z podróży pisarza, który obfituje w zachwyty i rozczarowania, w zapiski z wojaży i zabawnych przygód, które co rusz mu się przytrafiały. Ale nie tylko, bo „Nebraska” aż tętni od anegdot z dziedziny literatury i historii, co sprawia, że amerykański pamiętnik Białasa czyta się z zapartym tchem, i śledzi się uważnie jego dziewięciomiesięczne potyczki nie tylko z pogodą czy poruszaniem się po amerykańskich drogach.

Nebraska1

Duch zakonnicy i indiańscy żałobnicy

Białas trafił do Stanów Zjednoczonych w 2001 roku dzięki Fundacji Fulbrighta, gdzie prowadził badania naukowe. Początki jego pobytu nie należały do najłatwiejszych. Dotkliwy jet lag, mroźna, śnieżna zima, kompletnie zniechęcająca do wyjścia na zewnątrz, oraz duch zakonnicy drzemiący w kaloryferze – to pierwsze wrażenia Białasa z Omaha, największego miasta w stanie Nebraska, słynącego z najlepszej jakości wołowiny (co starają się na każdym kroku podkreślać jego mieszkańcy). Krążąca w rurach kaloryfera zjawa zakonnicy, która ponoć powiesiła się w domku gościnnym zakonu jezuitów, nie przeszkadzała pisarzowi, dopóki nocą nie zaczynał się koncert w jej wydaniu. Nie przypominał on wcale mrożących krew w żyłach jęków złego demona, ale głośnie, upierdliwe dudnienie w rurach. Białas na szczęście szybko przenosi się w inne miejsce i od tego momentu zaczyna się jego prawdziwa przygoda w Stanach. Poznaje nowych znajomych, zaczyna chodzić na rodzinne przyjęcia (mniej lub bardziej nudne), odwiedza Graceland, które nazywa Jasną Górą Ameryki, w międzyczasie badając wyprawy Alexandra von Humboldta i męcząc się z bolącym zębem, którego leczenie kosztuje majątek.

Nebraska2

Pomiędzy te perypetie Białas wplata własne przemyślenia na temat literatury czy lokalnej historii. Opowiada o małym miasteczku Meadville, które znajduje się na północy Nebraski nad rzeką Niobrara. Powstało ono w 1886 roku, ale zniknęło w 1955, kiedy zaczęto w tych okolicach budować autostrady. Po tętniącej życiem mieścinie zostały tylko „metrowe grzechotniki”, jak pisze Białas. Jednak w 1992 roku staje się cud i w miasteczku pojawiają się nowi mieszkańcy, których liczba w 2001 roku sięgnęła… 4 osób. Białas pisze także o indiańskim plemieniu Mandanów, którzy na znak żałoby obcinali sobie palce. Takich fascynujących historii jest w książce naprawdę wiele, na dodatek okraszone są one ironicznymi, błyskotliwymi komentarzami na temat amerykańskiej rzeczywistości, która czasem wydaje się Białasa przerastać. Dziewięć miesięcy stypendium mija bardzo szybko, a lot do Polski obfituje w przygody, których autor również nie omieszka skomentować. Na pokładzie samolotu dochodzi do kłótni i przepychanek związanych z zajęciem miejsca. Białas starał się zachować spokój, który skończył się wraz z rubasznym okrzykiem w języku polskim: „Matka, chodź, tu są miejsca!”. Pisarz kończy swój dziennik, stwierdzając nonszalancko, że wtedy już wiedział na pewno, że wraca do domu.

Nebraska3

A to Ameryka właśnie!

„Nebraska” nie jest intymnym dziennikiem cierpiącego na egzystencjalne kryzysy pisarza, który nie potrafi odnaleźć się w nowym miejscu. Białas intensywnie doświadcza swojej obecności w Nebrasce, która cały czas go zaskakuje, zwłaszcza kiedy po każdych opadach śniegu zamykane są uczelnie, a mieszkańcy wychodzą przed swoje domy z łopatami, by z zapałem i nieskazitelnym uśmiechem odgarniać biały puch. Bez wątpienia czynność ta nie jest dla nich przykrym obowiązkiem – jest tak amerykańska jak hamburgery czy donuty. Białas z dystansem i osobliwym poczuciem humoru obserwuje rzeczywistość z poziomu zafascynowanego obcokrajowca. Spogląda z przymrużeniem oka na Amerykę, w której sny nie zawsze się spełniają. Portret Stanów, który kreuje w swoim dzienniku napisanym w 2001 roku (wydawałoby się – lata świetlne temu), nie stracił nic ze swojej aktualności.

Nasza ocena:
żarówki 4jpg-01
Zbigniew Białas, Nebraska, Wydawnictwo MG, Kraków 2016.


Zuzanna Sokołowska – urodzona w 1982 r., historyczka i filozofka. Współpracuje z Polskim Portalem Kultury O.pl i dwutygodnikiem „artPapier”. Publikowała także na łamach „Arteonu”, „Rity Baum” oraz czasopisma kulturalnego „Fragile”.