Regały sztuki: Dizajn tamtych czasów

Spodziewałam się albumu, a dostałam pamiętnik. Sam autor nie ukrywa, że „DTC” to podróż sentymentalna i anegdotyczna opowieść o historycznym już wzornictwie. Zresztą jak inaczej (i lepiej) opisać sztukę użytkową, jeśli nie przez zanurzenie w kontekście albo odwołanie się do wspomnień czy wrażeń zmysłowych? Historie, które przedstawia Grabowski, to żywy dizajn nie zaś przechadzka po muzeum PRL-u. I dlatego warto sięgnąć po tę książkę.

dizajn_tamtych_czasów1_żyrafa

Oczywiście, z tego typu tekstami wiąże się duży ładunek nostalgiczny, a jeśli jest nostalgia to i banalny wniosek: „może idealnie nie było, ale było jakoś lepiej”. Na czym polega to „lepiej”? Na tym, że było ciekawiej, bo prowizoryczność zamieniała człowieka w fachowca, a brak pobudzał wyobraźnię (w przeciwieństwie do otępiającego przesytu naszych czasów). Choć z tym wnioskiem trudno się nie zgodzić, to przecież nie dowierzam pochwałom na cześć konstruktywizmu i myślę: „PRL-owskie wynalazki były brzydkie, przecież widziałam na zdjęciach; były szare, pokraczne i smutne, a poza tym absurdalne w tym jak (nie) działały.” Ale zaraz potem uśmiecham się, czytając sentymentalne laurki stworzone na cześć Komarka, starych skrzynek pocztowych, czy syrenki. W tej pokraczności było coś zabawnego i rozczulającego jednocześnie. W końcu sama, jako dziecko, witałam się z brzydkim kaloryferem w sieni, bo jego żebra przypominały mi postać kultowego E.T. Być może PRL-owski dizajn „ocieplony” rysunkami dziecka i podany w otulinie wspomnień nie przekona każdego, ale uważam, że mimo to warto spojrzeć na „dizajn tamtych czasów” oczami Wojciecha Grabowskiego.

dizajn_tamtych_czasów

Przyjrzyjmy się więc książce w skrócie:

+ Plus za świetną grę w skojarzenia! Opisy obiektów przetykane są ilustracjami i odniesieniami zaczerpniętymi z kultury „tamtych czasów”. Książka nie jest nudną prezentacją dizajnu z PRL-u, ale wciągającą historią, która żywo odwołuje się do wyobraźni czytelnika.

+ Za zaproszenie do swojego świata i otwartość autora w kreowaniu opowieści. Czytelnik momentalnie ufa w szczerość przekazu. W związku z tym, nawet jeśli wcześniej uważał PRL za wstydliwy okres polskiego wzornictwa, to chętnie zrewiduje swoją opinię, a przynajmniej złagodzi surowy osąd.

+ Za plastyczny język. Za te próby oddania „brzydoty” (może groteski?) w sposób nietypowy, za te wszystkie OBŁE, RACHITYCZNE, PAŁUBIASTE przymiotniki. Widać tu wpływy przytaczanego Schulza i miłość do języka polskiego. W to mi graj!

+ Za to, że autor tchnął życie w relikty historii, przez co wydaje się, że mówimy o bardzo nieodległej przeszłości. Budki telefoniczne, „junkersy”… Przecież to było wczoraj!

+ Za wyłuskanie PRL-owskich perełek – chociażby za tramwaj 102N, czyli nie do końca udany eksperyment Instytutu Wzornictwa Przemysłowego i dziwaczny produkt chorzowskiego przedsiębiorstwa Konstal. Grabowski nie poprzestaje na opisie tramwaju, ale przytacza konkretne historie opisujące jego funkcjonowanie w kontekście miejskim. Na moment powieje grozą!

+ Za humorystyczne przedstawianie przeszłości – wbrew pozorom, autor nie da czytelnikowi zatopić się w rozrzewnieniu i smutku. To nie ten typ nostalgii.

+/- Za formę, która w zależności od nastawienia czytelnika albo będzie atutem, albo wzbudzi niedosyt. Nie znajdziecie tutaj historii Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, szczegółowych opisów PRL-owskiego wzornictwa, czy szerszego przekroju dizajnu tego okresu. Z pewnością możecie liczyć na wciągające opowiadania o tym, jak futurystyczne zapędy i pogoń za nowoczesnością były kosmicznie wręcz łączone z prowizorką i „bylejakością”.

dizajn_tamtych_czasów2

Wydaje mi się, że charakter „Dizajnu tamtych czasów” świetnie oddaje cytat: Życie zamieniło się w sztukę, a sztuka przemieniła się w życie. Spełnił się sen rosyjskich konstruktywistów.* Choć wzornictwo z okresu PRL-u kojarzy się powszechnie z groteskowym snem maniaka, to dzięki Grabowskiemu może uda się w nim dostrzec przebłysk geniuszu?

* Wojciech Grabowski „Dizajn tamtych czasów”, Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2017, str. 39.

korekta: Martyna Góra


Marta Połap 2 małeMarta Połap – REDAKTORKA DZIAŁU SZTUKA
Wychowana przez Katowicki MISH nie wierzy w granice nauk. Jest anglistką i Ślązaczką, próbuje sił jako nauczycielka. Przekonana, że sztuka jest dla każdego szuka artystycznych poruszeń, tak w salach wykładowych, jak i przestrzeni publicznej. Usłyszała kiedyś, że o sztuce nie powinny wypowiadać się osoby spoza ASP, i właśnie dlatego pisze o niej dla artPapieru i Reflektora.