Ludowa historia mody, czyli podróże w czasie

Redakcja tygodnika „Panorama”. Jest styczeń 1979 roku. Po raz pierwszy na łamach tego czasopisma ukazuje się fotografia Stefana Gadomskiego, składająca się na cykl „Polskie stroje ludowe”. Kadry artysty, pieczołowicie przygotowane we współpracy z etnografami, muzealnikami i członkami zespołów folklorystycznych, pokazywane były w 99 numerach tego czasopisma, aż do końca 1981 roku[1]. Na łamach „ Panoramy” zaprezentowano ponad 200 strojów ludowych, pochodzących z różnych regionów Polski. Okraszone komentarzem opisującym elementy, jak i wykonanie stroju, a także ciekawostkami związanymi z miejscem, w którym zdjęcia powstały, mimowolnie przekształciły się w historyczne świadectwo tradycji i przemian, które nastąpiły w ciągu ostatnich dekad.

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

Zdjęcia Gadomskiego, skrupulatnie zbierane przez czytelników pisma którzy tworzyli z nich albumy na swój własny, prywatny użytek, stały się unikatową, jedyną w swoim rodzaju opowieścią o ludowej modzie, jej symbolice, a tym samym o świecie, który zaczyna już powoli zanikać. Kadry artysty, o formacie 6×6 cm – minimalistyczne, ale i niezwykle charakterystyczne, bo inscenizowane w taki sposób, by zatrzymać w kadrze specyficzne cechy nie tylko ubioru, ale i regionu – trafiły do Muzeum w Tychach rok przed śmiercią Gadomskiego. Ich przekazanie stanowiło jednocześnie symboliczną prośbę o kontynuację jego badawczej, fotograficznej pracy[2], którą podjęła się Barbara Kubska – artystka młodego pokolenia, absolwentka katowickiej Akademii Sztuk Pięknych.

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

Twórczość Kubskiej i Stefana Gadomskiego złożyła się na wystawę „Sploty. Fotografie polskich strojów ludowych”, którą można oglądać w Muzeum Miejskim w Tychach. Jest to ekspozycja, która zderza ze sobą dwie różne stylistyki związane z  kadrowaniem ludowych strojów. Gadomski w swojej twórczości starał się być przede wszystkim dokumentalistą, utrzymując swoje zdjęcia w historycznej konwencji. Jednakże jego prace nie są pozbawione estetyki – mieszczącej się gdzieś pomiędzy reportażem a uświadomioną sztuką. Bohaterami jego fotografii byli przede wszystkim  muzealnicy, dzięki którym zostały udostępnione do sfotografowania stroje, albo członkowie zespołów folklorystycznych. Ubrani w kolorowe ubrania, subtelnie uśmiechnięci lub pochmurnie zamyśleni, starali się na zdjęciach Gadomskiego pokazać nie tyle swoją własną indywidualność, osobność, co oryginalność ubrań, które stały się głównym tworzywem fotograficznej wyobraźni Gadomskiego, przyłapującego swoich bohaterów na tle przyrody czy zniszczonych przez ząb czasu domów. Tymczasem Barbara Kubska, przeszło 40 lat później od rozpoczęcia cyklu przez artystę, do swoich zdjęć zaprosiła modelki, które zgłosiły się od niej przez ogłoszenie Muzeum w Tychach. Kubska tworzy swoje fotografie utrzymując je  w konwencji zdjęć mody, jakie najczęściej można zobaczyć w magazynach.

stroje-ludowe3

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

Artystka do swoich fotografii przemyca nie tylko historię, unikatowość ubrań pochodzących z Pszczyny, Częstochowy, Raciborza czy nawet Opola, ale także wysublimowane, szlachetne piękno fotografowanych przez nią bohaterek, których twarze pełne skupienia, dodają kolejnego waloru estetycznego jej wyjątkowym zdjęciom. Inaczej niż Gadomski, artystka rejestruje swoje bohaterki na tle płóciennej tkaniny. Jak trafnie zauważa Ewelina Lasota, ten zabieg nasuwa skojarzenie ze „zgrzebną, wiejską codziennością w której żyli dawni właściciele prezentowanych ubiorów – zakładano je przecież wyłącznie na szczególne okazje: do kościoła, urzędu, na wesele”. Przypomina, że dawniej cała sztuka płótna potrafiła wiele znaczyć – tkaninę, przewidzianą do wykorzystania w przyszłości, podobnie jak gotowe elementy stroju, darowano córkom jako wyprawę weselną. Płótno odnosi się także do teł, które przed laty pozwalały wędrownym fotografom zaaranżować gdzieś bądź namiastkę atelier– podkreśla Lasota. Kubska zdążyła wypracować własny, oryginalny język fotografii, który w zderzeniu z realizacjami Gadomskiego uzyskuje status realności. To, co zostało wyreżyserowane na potrzeby stworzenia jak najlepszego kadru, staje się wyrafinowaną narracją także o historii portretu i zmian, jakie nastąpiły w tej dziedzinie sztuki.

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

Wystawa, oprócz kadrów Kubskiej i Gadomskiego, składa się też z oryginalnych zdjęć pochodzących z czasopisma „Panorama”, a także z opisów związanych z symboliką roślinności i kolorów ubrań, które były nieodłączną częścią ich tworzenia – inne wzory nosiła panna, inne kobieta zamężna. Wierzono też, że każdy posiada swoją własną gwiazdę na niebie, która pojawia się przy narodzinach, a gaśnie dopiero po śmierci, stąd też jej motyw często pojawiał się na strojach ludowych. Podobnie rzecz miała się z biżuterią – krzyż zawieszony na czerwonych koralach miał chronić przed tym co złe, a także gwarantować zdrowie i brak przewlekłych bólów głowy.

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

fot. Muzeum Miejskie w Tychach

Na Śląsku Cieszyńskim kobiety przechowują odświętny strój w malowanej drewnianej skrzyni, trówle, z wypisanym życzeniem: chcą być w nim pochowane. Rodziny spełniają prośby i między innymi dlatego do czasów współczesnych zachowuje się stosunkowo niewiele XIX-wiecznych strojów[3] – pisze Ewelina Lasota, trafnie przy okazji zaważając, że z czasem ubiory ludowe zostały wyparte przez zdecydowanie tańszą odzież miejską. Dzięki fotografii udaje się zatrzymać w kadrze tradycje i obrzędy, które umierają wraz z sędziwymi mieszkańcami, a także przeszłość, wypartą brutalnie przez nowoczesność, której wciąż  brakuje charakteru i stałości, budującą tożsamość, nie tylko własną, ale także i miejsca. Fotografie Gadomskiego i Kubskiej stanowią pewnego rodzaju spoiwo łączące ze sobą dwie rzeczywistości, w których bohaterem jest przede wszystkim człowiek, a także pamięć, będąca najważniejszym elementem w budowaniu historii.


[1] E. Lasota, Wracając do rzeczy, folder towarzyszący wystawie, Tychy 2016, s. 2.

[2] Tamże.

[3] Tamże.


Zuzanna Sokołowska – historyczka i filozofka. Współpracuje z Polskim Portalem Kultury O.pl i dwutygodnikiem „artPapier”. Publikowała także na łamach „Arteonu”, „Rity Baum” oraz czasopisma kulturalnego „Fragile”.