Kronika życia spisana (nie tylko) krwią

Myśląc o rybach, mam przed oczami złotą rybkę, pływającą w kółko w małym, okrągłym akwarium. Dotychczas sądziłam, że ryby mają jednominutową pamięć i owa złota rybka co minutę doświadcza nowej, wodnej rzeczywistości. Jednakże najnowsza powieść Richarda Flanagana „Księga Ryb Williama Goulda” wyprowadziła mnie z błędu. Teraz złota rybka zatrzymuje się w akwarium, spogląda mi w oczy ponad minutę i pyta ironicznie: Co się gapisz?

flanagan1

Książka Richarda Flanagana przetłumaczona została na wiele języków i okrzyknięto ją arcydziełem literatury współczesnej. Co stanowi o jej wyjątkowości i jakie czynniki sprawiły, że została nazwana „zdumiewającym arcydziełem”?

Autotematyzm

„Księga ryb…” jest książką o niej samej – księdze ryb. O jej powstaniu, idei, autorze i historii, którą w niej zawarł. Opowieścią o życiu tytułowego bohatera, która balansuje na krawędzi dwóch światów – rzeczywistego (XIX wiek, Tasmania, kolonia karna Sarah Island), który jest brutalny i zdegenerowany, i onirycznego, który przypomina koszmar z domieszką czarnego humoru. Przewodnikiem po tym odhumanizowanym i irracjonalnym świecie jest jedna osoba, która tak naprawdę zawiera w sobie jeszcze trzy inne.

flanagan3

Pierwszym z nich jest Sid Hammet, który na co dzień sprzedaje amerykańskim turystom „antykowe” meble. Jego fałszerska, tasmańska rzeczywistość ulega całkowitemu przekształceniu w momencie, w którym znajduje w starej chłodziarce Księgę Ryb Williama Goulda. Księga go pochłania. Dosłownie pochłania, bo w momencie, kiedy jego nowy obiekt fascynacji ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, postanawia ją spisać – odtworzyć z pamięci.

W ten sposób Sid przeistacza się w Williama Goulda, który jest więźniem brytyjskiej kolonii karnej Sarah Island. Kolonialny lekarz, który pretenduje do uzyskania tytułu członka Towarzystwa Naukowego, odkrywa malarski talent Goulda i zleca mu stworzenie Księgi ryb (swoistego rodzaju leksykonu), której powstanie zapewni lekarzowi awans naukowy. Tytułowy bohater (nie mając wyboru) przyjmuje zlecenie i tworzy księgę ryb; tym samym opisuje brutalną codzienność zesłańców, którzy tworzyli utopijną wizję miasta-państwa komendanta. Księga powstaje w czasie oczekiwania przez tytułowego bohatera na karę śmierci; w celi przypominającej kanał ściekowy i na różnego rodzaju materiałach (np. rybich łuskach) przy użyciu własnej krwi, jak i różnych innych wydzielin wydobywających się z jego owrzodzonego ciała.

Kolejnym przewodnikiem jest wszechwiedzący narrator, któremu Gould czasami pozwala dojść do głosu. Osobą zamykającą Księgę Ryb jest również William Gould. Tytułowy bohater nie jest już jednak człowiekiem – staje się rybą, smokiem morskim. Należy pamiętać o jeszcze jednym przewodniku, o demiurgu tejże historii, który żongluje różnego rodzaju narracjami pełnymi dygresyjnych wtrętów. Jest nim Richard Flanagan, który posługuje się bogatym, wyrafinowanym i poetyckim językiem, dzięki któremu czytelnik doświadcza sensualnych wrażeń. 

Książka prawdę ci powie

„Księga ryb…” to również ukłon w stronę pisarzy takich jak Cervantes i Conrad. William Gould przypomina rozsławionego bohatera Cervantesa, którego życie polegało na „wypełnianiu donkiszotowskiej misji”, a Ziemia Van Diemena i znajdująca się na niej kolonia karna kojarzyć może się tylko z jednym miejscem – Conradowskim „Jądrem ciemności”.

flanagan2

Powieść stała się dla australijskiego pisarza pretekstem do wypowiedzenia prawdy, która dla wielu miłośników książek może stać się niewygodna – książki nie przedstawiają prawdy o świecie, nie uczą, jak w nim żyć; wprowadzają ludzi w błąd:

(…) prawdziwy świat jest inny niż świat z jego lektur. Książki były solidne, lecz czas okazywał się płynny. Książki były logiczne, ale ludzie nie. Książki mówiły o przyczynach i skutkach, życie przypominało niewytłumaczalny chaos. W życiu nic nie wyglądało tak jak w książce (…).

Bohaterowie powieści Flanagana patrzyli na świat przez pryzmat książek, ale w efekcie otrzymywali zniekształcony obraz, którego nie można było dopasować do ram rzeczywistości. Wiatraki, z którymi walczyli, okazały się zbyt masywne i wysokie, aby móc je pokonać.

William Gould jest postacią autentyczną. Utonął w 1831 roku w trakcie ucieczki z najokrutniejszej, brytyjskiej kolonii karnej Sarah Island. Księga Ryb też nie jest wytworem wyobraźni Richarda Flanagana – można ją podziwiać w Muzeum Sztuk Pięknych w Allport. Pytanie o wiarygodność i autentyczność zdarzeń przedstawionych w książce jest pytaniem, którego zadawać nie należy. Książce tej należy pozwolić „żyć swoim życiem”.

Nie nazwałabym „Księgi ryb…” arcydziełem, ale wiem, że dzięki niej już nigdy więcej nie spojrzę na złotą rybkę w ten sam sposób jak przed jej lekturą. Złota rybka nie jest już bezosobowym bytem, lecz podobnie jak i ja, czuje, doświadcza i przede wszystkim myśli. I to bardzo intensywnie myśli.

korekta: Paulina Goncerz

żarówki 5 małe

Richard Flanagan: Księga Ryb Williama Goulda, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.

Paulina Janota