Rekonstrukcja widoku – wystawa „Widmo”

W samym centrum Katowic publiczność została zaproszona na niezwykły spacer po historii miasta, które, zdaje się, swojej przeszłości się wypiera i pełną parą idzie naprzód, zostawiając w tyle to, co wczorajsze, niewygodne, zaniedbane.

Widmo_ Szymon Szewczyk_bez tytułu, kolaż, fot. Barbara Kubska

Widmo_ Szymon Szewczyk_bez tytułu, kolaż, fot. Barbara Kubska

Zaskakujące jest to, że gdyby w podobny sposób o przestrzeni miejskiej myśleli np. paryżanie, to dziś w Luwrze można byłoby zapewne oglądać posadzkę z wyburzonej w XIX wieku Notre Dame, a na miejscu Gare du Nord wznosiłaby się dochodowa galeria handlowa. Może to analogia na wyrost, a może z krótszej historii łatwiej się rezygnuje. Tak czy inaczej, to właśnie rezygnacja z historii stała się pretekstem do realizacji projektu „Widmo”, którego finalny efekt prezentowany jest na wystawie w katowickiej BWA.

Widmo_ Tomasz Koszewnik_Sen nad rzeką, instalacja dźwiękowa, rysunek, fotografia, 2016, fot. Barbara Kubska

Widmo_ Tomasz Koszewnik_Sen nad rzeką, instalacja dźwiękowa, rysunek, fotografia, 2016, fot. Barbara Kubska

Jak na prawdziwą wycieczkę przystało, każdy ze zwiedzających zaopatrzony został w mapę, która umożliwiła swobodne poruszanie się po ekspozycji – nie tylko dlatego, że pozwalała na zlokalizowanie konkretnych obiektów, ale głównie dlatego, że nadawała im kontekst i legitymizowała obecność konkretnych dzieł w przestrzeni galerii. W tej kwestii najważniejszy jest właśnie kontekst, bez którego zwiedzanie jakiegokolwiek miasta nie ma najmniejszego sensu, bo sprowadza się do zerojedynkowej percepcji estetycznej. I tak, używając mojego ulubionego przykładu – każdemu spodoba się Paryż, ale trudniej już o to, by Hawr zachwycił przeciętnego odbiorcę pozbawionego wiedzy na temat historii tego miasta.

Najciekawszym projektem zdaje się być instalacja Macieja Szpaczyńskiego „Grząski grunt”, która przywołuje nieistniejący już budynek klubu Varietes. Poprzez swoją formę realizacja Szpaczyńskiego koresponduje z ideą wykopalisk, z drugiej strony buduje atmosferę przyjęcia z zaświatów. Artysta wykorzystał ziemię z terenu, na którym mieścił się klub i uformował z niej płaski prostokąt, który w pewien sposób może nawiązywać do wyglądu świeżego grobu. Niepokoju całej realizacji dodają nie do końca wyraźne dźwięki, które kojarzą się z muzyką dobiegającą nocą z lokalu, gdzie dogasa wczorajsza impreza – basy uderzają o szyby, słuchać muzykę, ale trudno zidentyfikować piosenkę.

Widmo_ Alicja Bielawska_Gdy znikną detale, zostanie falowanie przestrzeni, instalacja, stal, tkanina, rysunki, fragmenty posadzki z Pałacu Ślubów (dzięki uprzejmości Muzeum Śląskiego), 2016, fot. Barbara Kubska

Widmo_ Alicja Bielawska_Gdy znikną detale, zostanie falowanie przestrzeni, instalacja, stal, tkanina, rysunki, fragmenty posadzki z Pałacu Ślubów (dzięki uprzejmości Muzeum Śląskiego), 2016, fot. Barbara Kubska

Intrygujące jest też to, w jaki sposób została potraktowana (nie)obecność rzeki w mieście – Tomasz Koszewnik zaprasza do wsłuchania się w niezwykłą partyturę, stworzoną poniżej słyszalnej granicy i oddziałuje na odbiorcę tak, jak rzeka w niewidzialny sposób wpływa na życie miasta. Jest to realizacja ciekawa nie tylko ze względu na interesujące rozwiązanie, ale też dlatego, że porusza ważny – zwłaszcza na Śląsku, temat marginalizacji rzek w przestrzeni miejskiej. Przełożona na dźwięki częstotliwość snu wprawia w drgania całkowicie wyciemnione pomieszczenie, przed wejściem do którego umieszczony został wykres przedstawiający poszczególne fazy nocnego spoczynku.

Widmo_fragment pracy Kariny Marusińskiej_Powidok, video, obiekt, 2016, fot. Barbara Kubska

Widmo_fragment pracy Kariny Marusińskiej_Powidok, video, obiekt, 2016, fot. Barbara Kubska

Bezpośrednio z porzuconej materii czerpie Alicja Bielawska, która wykorzystała pozostałości z posadzki z Pałacu Ślubów i tworzy efektowną instalację opartą na zabawie kwadratem. Z kolei Karina Marusińska dokonuje rzeczywistej rekonstrukcji widoku i umieszcza go na delikatnej materii. Przedmiotem refleksji artystki staje się nieistniejąca już siedziba Muzeum Śląskiego, na który Marusińska patrzy oczami mieszkańca miasta. Brak obiektu w panoramie Katowic autorka pracy rekompensuje nadrukiem na firance, która powieszona w odpowiednim miejscu przywraca budynek patrzącym przez okno. W tym miejscu należy dodać, że elementarną częścią projektu były spotkania artystki z mieszkańcami, którzy ten konkretny widok mogli obserwować przez swoje okna – tym sposobem Marusińska stworzyła niezwykłą i idealnie dopasowaną protezę miejskiej tkanki.

Widmo_Karina Marusińska_Ogryzki, obiekty, porcelana, złoto, 2008, fot. Barbara Kubska

Widmo_Karina Marusińska_Ogryzki, obiekty, porcelana, złoto, 2008, fot. Barbara Kubska

Uzupełnieniem wystawy jest publikacja „Widmo”, która nie tylko pomaga zrozumieć ekspozycję, ale też traktuje o świadomości architektonicznej, czy nawet szerzej, przestrzennej. To ważne, zwłaszcza w kontekście przebudowy katowickiego rynku, na którym nowy koszmarek ostatecznie pogrzebie pierwotną ideę otwartej przestrzeni.

Wystawę można oglądać w BWA w Katowicach do 11 września 2016 roku.

tekst: Adam Barabasz
korekta: Martyna Góra