Mighty Sounds – zapraszamy!

Wszechobecne rurki i delikatni chłopcy w wielkich słuchawkach to wydawałoby się widome znaki wszechobecnego upadku. Takie nastały czasy, a śpiewają o nich m.in. The Analogs w piosence „Gdzie się można na**bać?”. Ze świecą szukać knajp „gdzie płyną w powietrzu dźwięki ckliwej muzyki – gdzie nie ma DJdjów ani elektroniki”, gdzie nie królują „anorektyczki, ultrafiolet, balejaż”. Zanim jednak pochylimy głowę, by uczcić minutą ciszy „stare, dobre czasy”, kiedy to „mężczyźni byli mężczyznami, a kobiety kobietami” należy się drobna, festiwalowa wskazówka. Jest bowiem na świecie ostoja gitarowego testosteronu, gdzie grzeczni chłopcy odsyłani są na OFFa. Miłośnicy brudnych, ciężkich brzmień, niekoniecznie z udziałem gitar (!) w dniach 22-24 lipca zjeżdżają się do czeskiej miejscowości Tábor, by zanurzyć się po uszy i popłynąć z prądem rwących brzmień Mighty Sounds. Ostre, wręcz dzikie granie łączy się tutaj z rock’n’rollem rodem z lat 50., reggae, ragga, a dalej dubem.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Tegoroczna oferta tego niezwykłego festiwalu dużymi literami zachęca nas za pomocą grupy Lagwagon. Charakterystyczne dla kalifornijskiego punka rytmy z całą pewnością poruszą każdego (czasem będzie to miało postać domino, kiedy jedni zaczną przewracać się na drugich). Za sprawą brytyjskiego Skindred będzie okazja, by zapoznać się z drapieżną mieszanką hardcore’u, rapu, reggae, a nawet drum’n’bassu, a to wszystko w najlepszym światowym wydaniu. My, Polacy, lubimy bigos, a ten muzyczny mogę z czystym sercem polecić.

ms-foto

fot. materiały prasowe

Z lineupu na szczególną uwagę zasługują Mad Sin (klasyk!) oraz Asian Dub Foundation, będący prawdopodobnie najpopularniejszym spośród zespołów występujących na Mighty Sounds. Nieco egzotyki niosą ze sobą irlandzki do szpiku kości The Rumjacks czy amerykański The Casualties, za sprawą swego ekwadorskiego wokalisty Jorge Herrery. Amatorzy nieco agresywniejszego oblicza muzyki powinni mieć na uwadze rudego anglika Franka Cartera i jego The Rattlesnakes. Warto też obejrzeć jego wideoklipy artysty, spośród których najciekawszy wydaje się ten do utworu „Snake eyes”, gdzie obserwujemy niemalże scenę z klubu nocnego, a w kontrze, na tle czerwonego intensywnego światła, pręży się do nas uwodzicielsko… (nie będę zdradzać kto!).

Po resztę bardzo obfitej listy zespołów, które wystąpią na Mighty Sounds, odsyłam bezpośrednio na stronę, dostosowanej do polskiego odbiorcy.

ms-foto3

fot. materiały prasowe

Mighty Sounds w świecie punków, skinheadów i rudeboyów stanowi prawdopodobnie najistotniejsze wydarzenie w tej części Europy. Jest także interesującą odskocznią od wyskakującego niemalże z lodówki uwielbienia dla tzw. „muzyki alternatywnej”, która święci triumfy na ogromnej ilości festiwalach. Jest czymś bezpretensjonalnym, pełnym szczerych emocji, a także naprawdę konkretnej muzyki.

Hanna Baron