Top Ten: Lato, lato wszędzie! Kilka piosenek o tym, jak bardzo odczuwamy gorąc

Mimo tytułowego cytatu ze znanego szlagieru Formację Nieżywych Schabuff pominęłyśmy w naszym zestawieniu. A to dlatego, że niezależnie od letniej tematyki wśród naszych skojarzeń pojawiły się inne, bardziej gorące tytuły. Znacie ten stan, kiedy w pracy, na uczelni czy w domu marzycie o jakimkolwiek podmuchu świeżego powietrza, klimatyzator nie działa lub po prostu go nie ma, a otwarcie okna powoduje falę kolejnej porcji żaru? No właśnie. Poniższy Top Ten polecamy w trzech wypadkach: na ocieplenie w deszczowe dni; gdy chcecie poczuć chwilę empatii dla doznających takiego ogromu żaru jak wykonawcy i bohaterowie piosenek; no i oczywiście dla masochistów, którym ciepła, nawet przy czterdziestostopniowym upale, nigdy dość.

Jamal „Defto”

Jak zapewnić sobie wakacje życia? Zabrać walizkę z milionami monet, znaczy banknotów. Szybka nawijka Mioda z duetu Jamal, energetyczne rytmy i ten montaż Krzysia Skoniecznego! Czego tu nie mamy? Egzotyczna wyspa, kosztowanie lokalnych specjałów, tańce w klubach, narkotyki w hotelu, kłótnie kochanków w środku nocy na ulicy, bójki z przypadkowymi ludźmi, a potem leczenie ran, rejs po lazurowych wodach, karaoke w azjatyckim barze, seks wszędzie i o każdej porze… Szybkie cięcia oddają intensywność wakacyjnych przeżyć. A te z kolei wzmaga tropikalny żar. Nie chce mi się nawet ruszyć głową – śpiewa Miodu. Nie jemu jednemu, prawda?

AO

Kings of Leon „Sex on fire”

Jest taka piosenka, że gdy ją słyszę, to od razu robi się gorąco, bez względu na temperaturę za oknem. I nie chodzi tylko o to, że kocham Kings of Leon – ona po prostu jest niesamowicie HOT. Mowa oczywiście o „Sex on fire”, w której rozgrzewają trafne słowa, melodia, no i głos Caleba. Umówmy się – nikt nie jest w stanie podrobić jego specyficznego „wycia”, a wielu już próbowało!

MR

Monrose „Hot Summer”

O „gorącym, gorącym lecie” śpiewa niemiecki girlsband Monrose, który powstał dokładnie dekadę temu. Zespół składa się trzech dziewczyn – Włoszki, Marokanki i Turczynki. „Hot summer” pochodzi z wydanego w 2007 roku albumu „Strictly Physical”, który okazał się hitem zarówno w krajach niemieckojęzycznych, jak i poza nimi. O czym jest piosenka? Klimat jest gorący, pełen energicznego rytmu i duchoty wakacyjnej zabawy w klubie. Sam tekst może nie porywa – nowa sukienka, spotkanie z producentem, fizyczność, klub nocny, dobra zabawa. To jednak, co przyciąga, to energia, wakacyjna atmosfera i trochę też sentyment – pomyślcie, co robiliście stosunkowo „niedawno” (tak, to już dziewięć lat), kiedy ten utwór wybrzmiewał w każdym radio?

SCh

Łzy „Agnieszka już dawno…”

Jestem taka 2001. Kiedy myślę o wakacyjnej nucie, od razu przychodzi mi do głowy szlagier Łez. Prawdziwy muzyczny suchar wśród sucharów, do którego pokolenie najntisów (zaliczam się!) tekst zna nawet wtedy, kiedy obudzi się nas w środku (upalnej oczywiście) nocy. W końcu „było ciepłe lato”, w czasie którego młodziaki „kochali się namiętnie w męskiej ubikacji” – ogień sam się rozpala! Pożar wybucha jednak dopiero w finale – zemsta jest słodka i idealnie komponuje się z lipcowymi wieczorami, w czasie których pragniemy nic więcej, tylko deszczu i letnich, niezobowiązujących tekstów bezpretensjonalnych piosenek.

PM

Joe Cocker „Summer in the city”

Lato w mieście to prawdziwa męka, którą przeżywamy każdego roku. Nie ma nic gorszego. Tak przynajmniej się wydaje… But at night it’s a different world – jak śpiewa Joe Cocker. Ta piosenka to dla mnie, może mniej oczywisty, ale wakacyjny przebój. A także przepis na to, jak przetrwać czas letnich miesięcy w miejskiej dżungli, gdy żar leje się z nieba.

MR

Astrud Gilberto „Samba de verao”

Klasyk bossanovy. Znany także pod anglojęzycznym tytułem „So nice (summer samba)” i jak przystało na ten gatunek – rozpala. To piosenka o potrzebie „załatania” kimś wakacyjnej samotności. O tym, że po prostu byłoby fajnie, gdyby na horyzoncie zjawił się ktoś, kto ofiarowałby nam trochę ciepła (takiego ludzkiego). W naszym umiarkowanym klimacie, państwie kojarzonym bardziej z północą (część Amerykanów myśli, że można u nas napotkać niedźwiedzie polarne), piosenkę taką uznaje się za typowo plażową. Roztacza w wyobraźni egzotyczne pejzaże i niedrażniące upały odciskające się na skórze piękną opalenizną (nigdy zaś poparzeniami!).

HB

Mungo Jerry „In The Summertime”

„In The Summertime” to największy przebój grupy Mungo Jerry i nie ma się czemu dziwić. Kto oparłby się czarowi tej uroczej piosenki o letniej miłości i przyjemnościach słodkiego lenistwa? Life’s for living, that’s our philosophy – to zdanie latem przemawia jeszcze bardziej, podnosząc wartość prostego życia i nieskomplikowanych przyjemności. Czy może być coś lepszego niż wyprawa z przyjaciółmi na miasto, letni flirt i taniec w promieniach zachodzącego słońca?

MP

Nelly „Hot in Herre”

Tendencyjny teledysk i tematyka klipu pokazywanych w MTV u progu nowego millenium. Superszybkie fury, długonogie dziewczyny, raperzy z łańcuchami na szyi, podryw na imprezie, ocierające się o siebie naoliwione ciała… Czegóż więcej trzeba? Zdjęcia ubrań oczywiście! Teledyskowy żar wywołuje nie tylko temperatura wokół, ale i to seksualne napięcie odczuwane w uczestnikach imprezy podtrzymywane energetycznym tańcem. Gdyby i na nas spadała taka deszczowa mgiełka w każdym pomieszczeniu…

AO

Peggy Lee „Fever”

Co ten utwór ze mną robi! Ciało samo rwie się do tańca gorącego jak kotka na blaszanym dachu. Rytm „Fever” jest powolny, ale pulsujący, temperatura narasta, zmysłowość kipi z każdą linijką tekstu coraz bardziej. Barwa głosu Peggy Lee sprawia, że subtelnie, ale konsekwentnie rośnie w nas ekstaza, zamykamy oczy i w istocie jest coraz… cieplej. W tym utworze nie ma nic z wyuzdania, za to wiele z dojrzałego pożądania, które rozsadza głośniki.

PM

Buster Poindexter „Feeling Hot Hot Hot”

To dopiero wakacyjna piosenka. Jest w niej tak gorąco, że trzeba się polewać nieustannie zimną wodą, by w ogóle jakoś przetrwać. Pojawiają się w niej gorący ludzie i (o zgrozo!) potrzeba większej ilości słońca. Do tej piosenki jest bardzo sympatyczny klip z futrzastymi istotami, które śpiewają ją dla nas. Klimat plaży z przełomu lat 80. i 90.. Taki „Słoneczny patrol”. W dzisiejszych czasach to prawie stylistyka vintage. Mało kto jest przecież aż tak stary, by te czasy pamiętać. Jeśli daleko nam na Florydę, siedzimy w robocie, a przed nami jeszcze wiele godzin pracy, puśćmy „Feeling hot hot hot” i wyobraźmy sobie, że popijamy koktajl pod parasolką wbitą w piasek, a w oddali z pomarańczową deską biegnie… (tutaj opcjonalnie David albo Pamela).

HB

korekta: Martyna Góra