Techno w Porcelanie

W ostatnich dwóch tygodniach Stara Fabryka Porcelany w Katowicach zatętniła życiem. Postindustrialny budynek, który obecnie przechodzi remont, gościł w swoich murach pasjonatów ciężkich, elektronicznych brzmień. Gospodarzami ciepłego, majowego weekendu był zaprzyjaźniony z Fabryką klub Prepar.

fot. Błażej Falkus

fot. Błażej Falkus

Pierwszą imprezą katowicki klub świętował swoje pół roku bytności w mieście. Jak wszyscy miłośnicy muzyki techno ze Śląska i nie tylko wiedzą, od czasu otwarcia Prepar w stolicy regionu dokonała się mała techno-rewolucja. Doskonała selekcja artystów i surowy, ale konsekwentny wystrój klubu, przyciąga co weekend spory tłum tancerek i tancerzy, stając się tym samym konkurencją dla niedalekiego InQ. Organizatorzy postanowili zorganizować swoje „Pół roku w Kato” w nieco większym miejscu – do czego idealnie nadaje się Fabryka Porcelany. Było to moje pierwsze doświadczenie z tym miejscem i mogę śmiało powiedzieć, że pasuje ono idealnie do organizacji imprez z muzyką elektroniczną w tle. Sporej wielkości budynek wita nas z daleka wysokim, ceglanym kominem, z bliska zaś nowo zainstalowanym, ascetycznym neonem. Hala została podzielona na trzy części – na głównym korytarzu zainstalowano bar oraz szatnię, główną halę z drewnianymi stemplami zamieniono w dużą scenę techno. Wykorzystano również małe pomieszczenie na końcu, tworząc w nim scenę housową, gdzie wystawione zostały plakaty autorstwa Adama Chrobaka ze wszystkich imprez, które odbyły się dotychczas w Prepar.

fot. Błażej Falkus

fot. Błażej Falkus

Główną gwiazdą imprezy urodzinowej był berlińczyk Marcel Heese, którego poprzedni, 4-godzinny set był jednym z najlepszych występów w katowickim klubie. Organizatorzy postanowili wykorzystać okazję i zaprosić go raz jeszcze. Rezydent słynnego berlińskiego klubu Tresor wypełnił dużą scenę olbrzymią porcją basów i ani na moment nie zwalniał tempa – set był nieznacznie słabszy od tego z Prepar, zdecydowanie „cięższy”, ale do fabrycznej hali pasował jak ulał. Poza Marcelem na dużej scenie zagrali również organizator całego zamieszania Karol Chinaski ze swoim eksperymentalnym techno-setem i Kosel, który wciągnął publiczność w muzyczną podróż, grając cały set z winyli. Niestety, udało mi się zobaczyć tylko końcówkę enigmatycznego, zamaskowanego polskiego duetu RSS B0YS, który zaprezentował ciekawą mieszankę połamanej elektroniki. Świetną przeciwwagą dla głównej sceny była scena Chillzone, gdzie za deckami szaleli Janurz, Martini oraz Biøs. Zaprezentowali świetną mieszankę house oraz tech house, dając chwilę na odpoczynek od ciężkiego basu oraz możliwość nieco szybszego, połamanego tańca. Na sam koniec decki na głównej scenie opanował Juerga ze swoim energetycznym tribal-housowym setem – poznański artysta udowodnił, że jest jednym z najciekawszych reprezentantów muzyki tech house w naszym kraju.

fot. Błażej Falkus

fot. Błażej Falkus

Następnego dnia Fabryka Porcelany została opanowana przez tłumy zwiedzających w ramach ogólnopolskiej Nocy Muzeów. W tym samym czasie ekipa Prepar, wraz z białostocką ekipą odpowiedzialną za Up To Date Festival oraz kolektywem Technosoul, przygotowywała się do kolejnego techno uderzenia. Tym razem jako główną gwiazdę wieczoru wybrali Asciona – ten włoski producent i DJ, który jest jednocześnie właścicielem uznanych labeli, takich jak Repitch Recordings, Cosmo Rhythmatic i 3TH records, przyciągnął spory tłum, którego zabrakło dzień wcześniej. Obie sceny wypełniły się tańczącymi ludźmi – surowe techno ze sceny głównej wręcz trzęsło budynkiem, podczas gdy tłum oddawał się dzikim pląsom na scenie chillzone, gdzie za deckami czarował Biøs – pomijając headlinerów okazał się on dla mnie objawieniem tych dwóch muzycznych dni. Każdy z jego setów grany był z winyli, a selekcja zmuszała do wyciągania raz po raz telefonu z shazamem. Jedno jest pewne – warto będzie poobserwować imprezy z jego udziałem podczas wakacji, zwłaszcza jeżeli jesteście fanami sceny tech house. Oscar Dragon oraz Michał Piwowar, który zastąpił Dtekka, uzupełnili line up imprezy, a ich mocno taneczne sety w pełni rozgrzały publiczność.

Afterparty planowane z początku na małą scenę, z powodu zbyt dużej liczby osób przeniosło się na dużą salę i skończyło się o 8. rano. Widok wschodzącego słońca nad Fabryką Porcelany i tłumu, który nie chciał przestać tańczyć, wywoływał czystą radość i dawał nadzieję na więcej imprez w podobnym klimacie. Zarówno Prepar jak i Porcelana Śląska godnie podsumowali małą katowicką techno rewolucję.

tekst: Błażej Falkus

korekta: Paulina Goncerz