Obcy w Pakistanie

Spotkania z inną, całkowicie odmienną kulturą zawsze są fascynujące. Często nie zdajemy sobie jednak sprawy z poziomu trudności w jej przyjęciu, jeżeli ta „druga kultura” staje się naszą codziennością, tak jak miało to miejsce w przypadku Joanny Kusy, autorki powieści „Zwyczajne pakistańskie życie”.

Dziki świat

– Pakistan?! – dziwili się znajomi autorki na wieść o jej miłości i wyjeździe do obcego kraju. Lata to się na Teneryfę albo Wyspy Kanaryjskie, a nie do Pakistanu! – wielokrotnie słyszała. Miłość nie wybiera. Asia wspomina, jak zadecydowała się postawić w życiu wszystko na jedną kartę, zaryzykować, wyjść za mąż za muzułmanina i osiedlić się w odległym Pakistanie. Autorka uważa za trafne porównania do dzikiego świata: egzotyczny, straszny, niepoddający się kontroli i wymykający się naszym próbom opisu i zrozumienia. Taki świat nie tylko przeraża, ale i wciąga, fascynuje. Dziki świat. I rzeczywiście. Na początku jest dziki bardzo. Później również wydaje się dziki i dziwny. Ale jak to z obcym bywa, z czasem można odkryć, że „my” bywamy równie dzicy i równie dziwni i że nie jestem lepsza, gorsza, mniej ani bardziej dziwna niż oni – jak trafnie zauważa autorka.

fot. Agnieszka Wielińska

fot. Agnieszka Wielińska

Trzeba obalać mity

Lęk przed obcym, nieznanym jest całkowicie naturalny, nie wolno jednak dopuścić, by paraliżował i blokował nasze działania. Dziś Joanna Kusy nie żałuje, że wybrała Pakistan, w którym obecnie żyje ponad 188 milionów mieszkańców, na swój dom. Mieszka w Karaczi, największym mieście tego kraju, razem z małym synkiem, mężem, teściami i szwagierkami w tradycyjnym, wielopokoleniowym domu, w którym musiała dostosować się do ustalonych zasad. Sporym wyzwaniem dla niej była kwestia religii. Kusy pozostała chrześcijanką. Zaznacza, że fakt, iż nie zdecydowała się przyjąć islamu, nie w każdej rodzinie cieszyłby się uznaniem i akceptacją. Docenia tolerancję swoich bliskich i wzajemny szacunek do swoich wyznań.

Słaba płeć

W świecie, gdzie narodziny syna są największym błogosławieństwem, jakie może spaść na rodzinę, pozycja kobiety jest bardzo trudna. Na marginesie dodam, że ideałem są rodziny, w której jest siedmiu synów. Choć czasem brzmi to okrutnie dla człowieka Zachodu, los kobiety należy znosić z podniesioną głową – siła i poświęcenie są wyznacznikiem wartości, jaką posiada kobieta. Głównym celem każdego muzułmanina jest założenie rodziny i jej utrzymywanie, kobieta zaś powinna spełniać się w macierzyństwie, do którego została stworzona. To zarówno jej obowiązek, jak i życiowa misja.

fot. Agnieszka Wielińska

fot. Agnieszka Wielińska

Praca? Kariera? W Pakistanie takie „prozaiczne” rzeczy całkowicie schodzą na drugi plan. Czytając „Zwyczajne pakistańskie życie”, nie raz łapałam się na tym, że zaczynam uważać się za szczęściarę: studiuję, rozwijam się intelektualnie i duchowo, a w dodatku chodzę własnymi ścieżkami i mogę korzystać z uroków bycia singielką. Gdybym urodziła się w Pakistanie, o takich rzeczach nie mogłabym nawet pomarzyć…

Karmię, więc kocham

Innym ważnym elementem codziennego życia kobiety jest gotowanie. Pakistańczycy uwielbiają dużo i dobrze zjeść. Ich istotną dewizą jest: karmię, więc kocham. Bardzo interesującym wydał mi się fakt, z którego wcześniej nie zdawałam sobie sprawy: odmawiając zjedzenia kolejnego dania bądź deseru, przekazujemy naszym gospodarzom, że ich odrzucamy i nie jesteśmy zadowoleni z ich gościny, co jest prawdziwą ujmą. Pakistan to kraj mięsa, ostrych przypraw i kuchni ulicznej. W końcu – przecież to kraj Orientu!

„Zwyczajne pakistańskie życie” to lektura godna polecenia, pouczająca, otwierająca oczy – i serce – na drugą kulturę, pomagająca ją lepiej poznać i zrozumieć.

korekta: Paulina Goncerz

żarówki 6-01

Joanna Kusy, Zwyczajne pakistańskie życie, wyd. PWN, Warszawa 2015.