REGAŁY SZTUKI: 1000x połącz kropki. Arcydzieła

Dopiero co w zeszłym tygodniu pisaliśmy o modzie na Slow Art, a dziś prezentujemy wam kolejne wcielenie (po)wolnej sztuki.

pavitte_thomas_połącz_kropki

Thomas Pavitte „1000 x Połącz kropki. Arcydzieła”

Po modzie na „kolorowanki dla dorosłych” to kolejna odsłona rozrywki typu slow. Książka wpisuje się w nurt książek poniekąd terapeutycznych, służących wyciszeniu. Promowana zresztą jest jako połączenie „treningu antystresowego” z rozrywką i wprowadzeniem do warsztatu rysunku. Chociaż całym sercem jestem za tą pozycją, znalazło się kilka wad, które chciałabym z grubsza naszkicować:

+ Gratuluję artyście, który przygotował te szkice, bo żeby zmieścić arcydzieło (albo chociaż jego część) w tysiącu kropek potrzeba wizji, pewnej ręki i skrupulatności!

+ Wydaje Ci się, że kreślenie mocnych (żeby jeszcze prostych) kresek w te i we w te nie da zadowalającego efektu – cóż, jesteś w błędzie! Śledząc pod lupą tor kreski myślałam, że to nie skończy się dobrze. A jednak! Doświadczenie to daje pewne pojęcie o samym warsztacie rysunku i uczy pewności w ręce.

+ Książka nadaje nowe znaczenie obcowaniu z dziełem – nie wystarczy zobaczyć, ale trzeba dodatkowo wymęczyć. Poświęcony czas polepsza jakość kontaktu ze światem artysty, z jego perspektywą i sposobem patrzenia. Kiedyś wielkie galerie otwierały się na ludzi, którzy przychodzili z własnym płótnem i kopiowali dzieła, dziś możemy to robić sami w domu, będąc prowadzeni po szlaku cyfr.

połącz_kropki_pavitte

Wenus Botticelliego pod lupą. Fot. Marta Połap

– / + Czas, który zabiera każdy rysunek jest jednocześnie wadą i zaletą. Jasne, że w dobie kultury instant jest wartością samą w sobie zatrzymanie się i skupienie uwagi na czymś, co trwa dłużej niż standardowy filmik na Youtube albo odcinek ulubionego serialu. Teoretycznie łączenie kropek ma zająć od jednej godziny do półtorej; w praktyce wygląda to różnie. Książka polecana jest dla dzieci… Proszę mi wskazać dziecko, które nie zrazi się czasochłonnością projektu (może to i dobre wyjście dla rodziców?). To rzeczywiście nauka cierpliwości, ale też męka dla oczu.

połącz_kropki_pavitte_thomas

Narodziny Wenus. Fot. Marta Połap

Rozmiar ma znaczenie. Pomimo optymalnego formatu (między A3 a A4) liczby są maciupkie. Nie mam problemów ze wzrokiem w bliży, a jednak ślęczenie nad tysiącem liczb męczy oczy niemiłosiernie! Pomagałam sobie lupą, co nie zmienia to faktu, że nawet przy dobrym oświetleniu i przybliżeniu mieni się w oczach. Poza tym… Nawet jeśli wydaje się wam, że umiecie liczyć do tysiąca – błędy typu łączenie kropki nr 455 z 466 będą się zdarzać, zapewniam! A warunek zabawy jest jasno nakreślony: nie pomiń żadnej kropki. I jak tu rysować?

połącz_kropki_pavitte_koniec

Co bardziej spostrzegawcze oko zauważy, że… to jeszcze nie koniec. Fot. Marta Połap

Podsumowując – pomysł jest świetny, jestem wdzięczna wydawnictwu Insignis za wzbogacenie rynku książek o tę pozycje. Łączenie kropek w połączeniu z dobrą muzyką w tle daje faktycznie efekt uspokojenia i relaksu.
Chyba, że połączysz kropkę serii 600 z tą z 700. Od miłości jest tylko jeden krok do nienawiści, jak mówią.

połącz_kropki_szum_redakcji

Fot. Marta Połap

Spot promocyjny: KLIK!

Thomas Pavitte, 1000 x połącz kropki. Arcydzieła (okładka miękka), wyd. Insignis, 2016.

korekta: Agnieszka Stanecka

Marta Połap