Odtruwanie słów czy dolewanie trucizny do ognia?

Dzieła sztuki są zawsze wynikiem bycia postawionym w obliczu zagrożenia, przejścia przez jakieś doświadczenie do samego końca, tak daleko, że nikomu nie udałoby się pójść już dalej. Im dalej się pójdzie, tym bardziej autentyczne, osobiste i osobliwe staje się doświadczenie,
a dzieło sztuki jest koniecznym, niemożliwym do powstrzymania, w najwyższym stopniu ostatecznym wyrazem tej osobliwości…
/R. M. Rilke, Cézanne, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2015, s. 129./

Iwona Demko_wyspowiadałem się z Ciebie_6

Iwona Demko – „Wyspowiadałem się z Ciebie”; fot. Marta Połap

Przytoczone niedawno w tekście Beaty Kolarczyk słowa Rilkego wydają się być jedynym właściwym wstępem do relacji wystawy „Trucizna”, zorganizowanej w galerii „Pusta” w CKK im. Krystyny Bochenek w Katowicach. Trafnie wprowadzają nas w przestrzeń zatrutych obrazów, skojarzeń i przekazów podprogowych, które budują naszą rzeczywistość, choć nie jesteśmy tego świadomi. Artyści tym samym jakby prowadzili kampanię uświadamiającą na temat zła, rekonstruując sytuacje, które nas zatruwają, ustawiając dla nas stół, wieszając telewizor, słowem wydobywając z codziennych przedmiotów to, co kaleczy i krzywdzi, co zakrzywia obraz prawdy. Obnażają symboliczne narzędzia kontroli i niczym w magicznym rytuale tworzą swoje „lalki voodoo”, które utożsamiają ze źródłem zła, a potem unicestwiają. Jednocześnie artyści starają się znaleźć antidotum na te „trutki”, którym może być świadomość.

trucizna_1

„Trucizna”, fot. Marta Połap

Trop świadomości jest zresztą dobry, bo sam kurator (a jednocześnie jeden z artystów – Bartek Jarmoliński) wprowadza widzów w świat „Trucizny”, wyposażając nas w termin władzy-wiedzy Michela Foucaulta. Niewiedza jest zatem powodem zatrucia; więcej – jest zgodą na zatruwanie. Mamy więc instytucje władzy, które sączą truciznę wolno i boleśnie, pozbawiając nie tyle życia, co samodzielności wyborów.

Małgorzata Wielek-Mandrela_7

Małgorzata Wielek-Mandrela; fot. Marta Połap

Z czym innym kojarzy nam się trucizna, jak nie z czymś wyniszczającym, podstępnym, skazującym na cierpienie? Podstępność tej metody żerującej na „słodkiej ignorancji” jest wytrychem do zrozumienia pozornie sympatycznej dla oka ekspozycji, przyjmującej formę oswojonych przedmiotów codziennego użytku. Uwaga – to podstęp.

trucizna_4

„Trucizna”, fot. Marta Połap

Jak bardzo niewinne wydają się być pluszaki, tu stłamszone i przymocowane do słupa? Albo jak mogą nam zaszkodzić kolorowe kryształki wyhodowane z siarczanu miedzi?
Nawet banan nie jest jedynie owocem, ale fallicznym symbolem władzy obciążonym seksualnymi konotacjami. Jak rozumiem, autorka filmu „Marzenia Brunhildy” (Natalia LL) rozprawia się z bananem wciskając go w czaszkę, by samej wczuć się w mężczyznę, który podobnież posiada beznamiętną i poddaną sobie ofiarę. Trochę to groteskowe, ale zawsze to jakiś sposób na oswojenie zła.

trucizna_3

„Trucizna”, fot. Marta Połap

Niepokojący jest też dokument o kwiecie, w zasadzie „kwiatoporno”, z pręcikiem w roli głównej, który przybliża się i oddala w pulsujący, dziwaczny sposób. Czy to kolory, czy symbole, czy otoczenie, czy podtrucie podtekstem sprawia, że to już nie kwiat, tylko coś wulgarnego, oddziałującego na podświadomość i niepozostawiającego nas obojętnymi.

Bettina Bereś_makatki_5

Bettina Bereś – „Makatki”; fot. Marta Połap

Według Bettiny Bereś stół to nie miejsce spotkań, wsparcia i prawdy, gdzie wykłada się „kawę na ławę” i dochodzi do porozumienia, bo każdy jest sobie równy. Tu spotykają się stracone nadzieje, zniszczone marzenia, dziwne sploty losu, porażki życiowe i każdy gra tu swoją rolę, co też zostało wyhaftowane w postaci makatek.
Samo ustawienie stołu jest nieprzypadkowe. Znajdziemy go nieopodal telewizora, który – jak czarna dziura – pochłania i wysysa do cna. Ileż rodzin traci swoje relacje w telewizyjnym ciągu, nie słuchając się nawzajem, żyjąc raczej obok niż razem.

Bartek Jarmoliński__2

Bartek Jarmoliński „Di – patronka paparazzi” i „Jacko – patron ”; fot. Marta Połap

Świetne są obrazy Bartka Jarmolińskiego ukazujące Lady Dianę – patronkę paparazzich – i Michaela Jacksona – patrona wszystkich lekarzy. To komentarz do śmierci osoby publicznej, która jest pewną transakcją wiązaną między katem a ofiarą. W zamian za możliwość wzbogacenia na tragedii, ofiara wyniesiona zostaje na piedestał popkultury. Choć na oczach publiki dzieje się krzywda, to przecież nie można przerwać spektaklu – show must go on.

Stajemy więc wobec kryzysu rodziny, seksualności, kobiecej opresji, męskich niedomagań, spętanych maskotek, wielkich oczu błądzących za nami, a także problemów tożsamościowych (do czego nawiązuje „Identification” Bartka Jarmolińskiego z burką w roli głównej). Dobrze jest, gdy sztuka stawia nas w obliczu zagrożenia, jednak nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że czasem wietrzymy podstęp tam, gdzie go nie ma i mimowolnie wpadamy w pułapkę nadinterpretacji. Jedno jest pewne – choć biegu pewnych wydarzeń nie odwrócimy, to możemy (i powinniśmy) nie brać udziału w społecznym podtruwaniu. „Trucizna” daje wskazówki, czego się strzec.

Wystawę oglądać można do 28 lutego w Galerii „Pusta” w CKK im. Krystyny Bochenek w Katowicach.

Autorzy wystawy:
Bettina Bereś
Ewa Bloom Kwiatkowska
Iwona Demko
Bartek Jarmoliński
Natalia LL
Dariusz Mlącki
Marian Stępak
Ula Ślusarczyk
Sławek Toman
Małgorzata Wielek-Mandrela

Tekst: Marta Połap
Korekta: Agnieszka Stanecka