Notatki w Ruchu #6: Umarłam w krasie…

„Są i tacy, którym samotność nie przeszkadza”. Gorzej jak przeszkadza ciało. Przeszkadzać może bez względu na wiek, choć z biegiem lat zachodzące w nas zmiany zaczynają uwierać nas w różnych miejscach. Są jednak i tacy, których uwiera coś zupełnie innego…

Obraz w lustrze odkleja się od wspomnień sprzed lat. Dojrzewające dłonie zdradzają ilość wykonanych czynności – podnoszeń, potarć, pogłaskań, muśnięć, uścisków, załamań, drżeń, machnięć, pstryczków, klapsów, podrapań, zaciśnięć. A przecież rozciągająca się skóra powleka całe nasze ciało. Coraz bardziej zużywane, doświadczone, wciągnięte w szereg integracji ze światem. Zwykliśmy utożsamiać je z obrazem i uzależniać jego postrzeganie od innych ludzi, tego zewnętrznego oka – oceniającego, przypatrującego się nam, rzekomo nieustannie. A przecież „jesteśmy ciałem”, a nie „mamy ciało”. To my siebie zużywamy, doświadczamy, wchodzimy z sobą w relację. Ciało nam towarzyszy, bez względu na czas i miejsce. Najbliższy towarzysz życia, sklejony z nami tak bardzo, że dopiero budząc się pewnego dnia i spoglądając w lustro widzimy, jak bardzo się postarzał. Ale to przecież nie koniec znajomości. Tyle wspólnych lat razem… Może jesień życia rozbłyśnie jeszcze ognistymi kolorami i rozpali wewnętrzny ogień na nowo?

Notatki w Ruchu 6 (1)

Obrazem wiodącym przez te refleksje z powodzeniem może stać się spektakl „Umarłam w krasie, czyli przypuszczalnie żyłam” w reżyserii Anny Piotrowskiej. Jedną z inspiracji dla spektaklu stała się postać Dj Wiki, 76-letniej, najstarszej w Polsce dj-ki, która wraz ze swoją radosną twórczością niesie komunikat do świata: TO JESZCZE NIE KONIEC! „Najgorzej seniorów wkurza, jak dzieci przychodzą i mówią przy wyjściu, no to teraz odpocznij sobie tato, a on przecież po całych dniach odpoczywa, chciałby wreszcie coś robić” – przekonuje Dj Wika w wywiadzie dla „echodnia.eu”.

#najgorzej #wreszciecośzrobić #zamłodzinasen

Coś zrobić. Pobudzić ducha i ciało. Postawić sobie nowe cele. Być do końca pełnym życia. O takich ludziach Dj Wika mówi: „Są i tacy, którym samotność nie przeszkadza”. To Ci, którzy to swoje ciało chcą polubić, z nim przez to życie iść dalej, bez względu na to, czy obok kroczą inne ciała, czy kroczymy po tej ścieżce jedynie na własnych nogach. Byle jak najdłużej. Byle aktywnie. Byle z ikrą. Takich „samotników” jest wokół nas więcej, niż by się wydawało. Może nie odróżniamy ich w tłumie, bo oni sami dbają o to, by tej różnicy nie było? Jak prof. dr hab. Jan Ślężyński z katowickiego AWF-u:

http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/85-latek-sprawny-jak-student-awf-u,191204.html

„Nie na tym rzecz polega, by dodać lat do życia, ale żeby dodać życia do lat” – tak brzmi motto, które Pan Jan realizuje przepływając jednorazowo kilkadziesiąt basenów i zachowując niegasnącą życzliwość wobec wszystkich, którzy zwracają się do niego o pomoc. Bo przecież koniec kiedyś przyjdzie, ale to nie oznacza, że musimy w spokoju na niego czekać.

Stąd też u Piotrowskiej fascynacja „miejscami spokojnej starości”. Sanatoriami, domami starców, klubami aktywności seniorów. Miejscami, w których starość jest na porządku dziennym. Staje się więc transparentna. Może dlatego to właśnie tam budzą się w pensjonariuszach dawno skrywane potrzeby? Tylko oko widza, spoglądając z zewnątrz, może poczuć się nieswojo, powiercić się w swoim stereotypowym spojrzeniu na tzw. seniora. Na szczęście po chwili, za sprawą żywego teatralnego obrazu, można wejść w ten świat, patrząc oczyma bohaterów, którzy – choć Koniec wyczuwają w powietrzu – starają się z całych sił tę perspektywę zmienić…

Notatki w Ruchu 6 (6)

Kapcie.

Skapcanieć.

Być kapciem.

K-a-p-c-i-e. To słowo nosi w sobie dziwny dźwięk. Leżące rzędem, ustawione w równej odległości od siebie, na całej sali, delikatnie gasnącej wraz z kolejnymi odłączanymi reflektorami. To jeszcze dziwniejszy widok. Cmentarzysko kapci. A przecież przyzwyczailiśmy się, że one zawsze czekają na gości. Ale to nie gość jest ważny, a moc kapci leżących miesiącami w szufladach przedpokojowych, przedpotopowych. Leżą i czekają. Oczekiwanie ich każdego gościa paraliżuje i zmusza do dyskretnego, nie znoszącego sprzeciwu włożenia. Kapcie nie są przedmiotem, a stanem ducha.

A jakby tak… te kapcie… odsunąć w kąt…? I bosą stopą wkroczyć na salony… Z dumą, odwagą, świeżością, wolnością. Giętką stopą zaatakować parkiet. Zamiast potulnego bezpiecznego szurania usłyszeć pisk ocierającej się o podłogę stopy. Bo cóż znaczy ta rysa wobec przyjemności lekkiego wirowania? I może, wprost z tego domowego parkietu wyruszyć… na plażę, na dansing, na wybieg? Rozochocić się w cielesnych eksperymentach. Dawne szlagiery, śpiewane w zremiksowanej, ociekającej zmysłowością wersji (Aleksandra Bożek-Muszyńska, Joanna Chułek) podkreślają tylko, że miłość nadal wre, podróżuje po ciele tak samo silnymi impulsami. Potrzeba pocałunków, czułych spojrzeń, flirtu, delikatnie i niby przypadkiem spotykających się dłoni.

Tylko mnie poproś do tańca
Ja na nic więcej nie liczę
Od krańca świata do krańca
Od piekła do nieba bram
Tylko mnie poproś do tańca
Jakbyś mnie kochał nad życie
Ja ci z nadziei różańca odpust dam
Tylko mnie poproś do tańca
Dopóki młoda godzina
Pożółknie zegara tarcza
Zanim wybije mój czas
Tylko mnie poproś do tańca
W którym się życie zatrzyma
Ta płyta chociaż już zdarta
Jeszcze gra
(Anna Jantar, „Tylko mnie poproś do tańca”)

A gdy lato pachnie różą
I gdy ludzie w różach wróżą,
To ja proszę cię o jedno:
Bądź, bądź bez róż szczęśliwy ze mną.

Kwiaty rosną zawsze, wszędzie
Tam, gdzie im najlepiej będzie,
W każdym domu, w każdym słowie,
Jeśli ktoś się kocha w tobie.

(Urszula Sipińska, „Nim zakwitnie tysiąc róż”)

Notatki w Ruchu 6 (2)

Bohaterowie, przedstawieni w sentymentalno-nostalgicznej odsłonie, na naszych oczach rozkwitają młodością zawartą w ruchu. Choć aktorami są dwudziestoparoletni ludzie, doskonale czujemy sanatoryjny, pachnący naftaliną klimat. Lekka nonszalancja, z jaką flirtują, pokryta patyną szlachetność komplementów i nieśmiałych pytań o wspólny spacer, a przy tym rozbuchana i kipiąca pożądaniem mowa ciała – oczarowują widza i mówią o starości więcej, niż epatowanie obrazem starego, pomarszczonego ciała. Bo młodość to również stan ducha. Im dłużej praktykowany, tym bardziej powabny, przesycony emocjami i czerpiący z życia pełnymi garściami. Całość spektaklu okraszona jest też dużą dozą humoru. Pełne liryczności i wdzięku sceny przetykane są humorystycznym wyścigiem w rozkładaniu plażowego leżaka, czy pragnieniem oczarowania widza pokazem mody plażowej.

Notatki w Ruchu 6 (3)

Fot. Archiwum Teatru ROZBARK

Ale Koniec w tym spektaklu jest. Rozpływa się w scenicznej przestrzeni zapachem róż, morskiej bryzy i śmiechu. Ta synestezyjna zbiorowa kreacja trwa dopóki na scenie nie zapadnie cisza. Bo Koniec jest ciszą. Brakiem ciał na scenie. Brakiem ruchu i tańca. Rzędem równo poukładanych kapci, czekających na kolejnych „właścicieli”. Byle w te kapcie nie wskoczyć za szybko… Byle w nich nie stać, póki Koniec nie nadejdzie sam… W pięknej scenie, bynajmniej nie kończącej spektakl, a raczej wtrąconej mimochodem w samym środku żywej akcji, zawiera się myśl o Końcu. Słowami Piotra Szczepanika, leniwie i nostalgicznie spowolnionymi, w poetyckiej interpretacji, przemawia jeden z bohaterów (w tej roli Kamil Bończyk):

Dzień gaśnie w szarej mgle,
wiatr strąca krople z drzew.
Sznur kormoranów w locie splątał się,
pożegnał ciepły dzień,
ostatni dzień w mazurskich stronach.

Zmierzch z jezior żagle zdjął,
mgieł porozpinał sto.
Szmer tataraku jeszcze dobiegł nas.
Już wracać czas.

Noc się przybrała w czerń.
To smutny lata zmierzch.
Już kormorany odleciały stąd
poszukać ciepłych stron,
powrócą z wiosną nad jeziora.

Nikt nas nie żegna tu,
dziś tak tu pusto już.
Mgły tylko ściga wśród sitowia wiatr.
Już wracać czas.

O spektaklu:

„Umarłam w krasie, czyli przypuszczalnie żyłam”

koncepcja, reżyseria i choreografia: ANNA PIOTROWSKA
kreacja i wykonanie: Aleksandra Bożek-Muszyńska, Joanna Chułek, Kamil Bończyk, Wojciech Chowaniec
muzyka: Michał Mackiewicz
scenografia & kostiumy: Anna Piotrowska
światło: Paweł Murlik
asystent produkcji: Filip Pawlak
produkcja: Teatr ROZBARK, Fundacja Rozwoju Tańca_eferte
projekt współfinansowany z budżetu samorządowego województwa śląskiego w ramach projektu:
„sezon artystyczny eferte_ROZBARK 2015”
premiera: 18 grudnia 2015, Teatr ROZBARK, BYTOM

Anna Duda