Dzielenie się „ważnościami” – rozmowa z Martą Trzcionką i Mateuszem Basistą

O książkach, które łączą, o ciekawości miasta i o tym jak budować społeczność treści opowiadają Marta Trzcionka i Mateusz Basista – współtwórcy inicjatywy Wczytani.

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

Określacie się mianem społeczności treści i jako Wczytani funkcjonujecie już od mniej więcej roku, a od maja tego roku realizujecie projekt „Wczytani w Kato”. To jednak nie pierwsze Wasze okołoliterackie działania. Co było przed Wczytanymi i co do nich doprowadziło?

Marta Trzcionka: Gdybym miała umiejscawiać to w czasie, to musi paść nazwa Sienkiewicza 27 [katowicka kawiarnia prowadzona w 2013 roku przez Martę i Mateusza, pomysłodawców Wczytanych – przyp. red.], bo nie ukrywam, że to są korzenie. Zwłaszcza że cała idea Wczytanych to ponowne nawiązanie kontaktów, przyjaźni i związków z ludźmi poznanymi właśnie w Sienkiewicza 27. Te osoby były dla nas bardzo ważne, a znajomości bardzo wartościowe i w pewnym momencie, już po zamknięciu kawiarni, zaczęło nam brakować kontaktu z nimi. Sienkiewicza 27 było mocno związane z książkami i literaturą (oprócz tego, że z kawą). I stąd właściwie wzięli się Wczytani. Cała idea wykluła się na styku naszych znajomości zawartych właśnie w kawiarni. Usiedliśmy kiedyś razem z parą znajomych – Piotrem i Michaliną i pomyśleliśmy, że dużo czytamy, lubimy to robić i że być może warto byłoby spotkać innych ludzi, którzy też to lubią. I porozmawiać – nie tylko o książkach.

Mateusz Basista: Tak, książki są też idealnym pretekstem do nawiązywania nowych relacji, które potem zaczynają żyć własnym życiem. Pomagają wyłowić ludzi myślących, odnajdywać wspólne konteksty.

Marta: Zawsze gdzieś po drodze były książki, ale także idea dzielenia się i spotkania. Potem ten nasz wspólny, trochę kawiarniany pomysł urósł nam na tyle, że zdecydowaliśmy się spróbować szans w konkursie Śląskie FIO dla działań nieformalnych grup. Staliśmy się oddolną inicjatywą sąsiedzką, bo większość z nas mieszka w Śródmieściu Katowic i, co ważne, miasto nie jest nam obojętne.

Spotkania Wczytanych to spotkania przy książce lub z książką w tle, ale nie tylko. Jak wyglądają i co jest kluczem do komponowania ich programu?

Marta: Od początku przyświecał nam plan, żeby uruchomić ideę dzielenia się lekturami, książkami, które są ważne. Nie chodziło o to, żeby stworzyć dyskusyjny klub książki, gdzie spotykamy się po przeczytaniu tej samej lektury. Miało to raczej funkcjonować na zasadzie: „przeczytałam fajną książkę i polecam ją, chcę się nią podzielić”. W związku z tym w ramach Wczytanych funkcjonuje wspólny księgozbiór, z którego każdy może korzystać i każdy może postulować dodanie do niego kolejnych pozycji. Nasza inicjatywa to nie tylko wymiana książek, ale też wymiana idei, wzajemne inspirowanie się i dzielenie własnymi doświadczeniami. A poza tym jest to po prostu bycie ze sobą, któremu sprzyja też na przykład wspólne gotowanie czy dzielenie się opowieściami o podróżach. Kilka naszych spotkań zainspirowanych zostało właśnie poprzez wyprawy Wczytanych, którzy chcieli opowiedzieć o własnych doświadczeniach i obserwacjach. Co do programu: rodzi się on ze spotkania na spotkanie, taka jest też dynamika naszej inicjatywy.

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

Jak dobierani są uczestnicy spotkań?

Marta: W związku z tym, że spotkania miały na początku charakter typowo sąsiedzki, spotykaliśmy się zwykle w domu – uczestnikami byli znajomi bądź znajomi znajomych. Pierwsze spotkanie było dość szerokie i zorganizowała je grupa inicjatywna, czyli trzon Wczytanych. Zawsze podkreślamy, że spotkania mają charakter otwarty i jeśli tylko chce się zaprosić kolejną osobę – nie ma przeciwwskazań.

Mateusz: Rozważamy ideę otwierania się na miasto w szerokim sensie, czego najlepszym przykładem jest projekt „Wczytani w Kato”. W ramach działania organizowaliśmy warsztaty tworzenia ekslibris, toreb z cytatami metodą sitodruku; był także projekt związany z ulicą Kościuszki „Wczytani w Kościuszki”, również o charakterze otwartym.

Marta: Trzeba powiedzieć, że cały projekt „Wczytani w Kato” był już krokiem dalej. Chcieliśmy z inicjatywami, które cieszyły się powodzeniem na początku Wczytanych (takich jak na przykład projektowanie własnego ekslibris) podzielić się z większą grupą ludzi. Dlatego właśnie zorganizowaliśmy otwarte nabory i powiększyliśmy grupę Wczytanych. Te akcje w ramach „Wczytani w Kato” były też pretekstem i wynikiem wspólnej pracy i działania.

Wspominacie o projekcie „Wczytani w Kościuszki”, który łączył spacery, mapowanie miejsca, poszukiwanie informacji historycznych o ulicy. Teraz projekt powoli dobiega końca. Czy możecie powiedzieć już o jego rezultatach i o tym, co udało się wypracować?

Marta: Mapowanie ulicy wciąż trwa, więc projekt jest jeszcze w realizacji. Obecnie nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile informacji i danych udało się zebrać – to jeszcze przed nami. Ale już teraz wiemy o kilku smaczkach po wizytach w archiwum. Udało się też nawiązać bardzo ciekawe kontakty po warsztatach fotografii rodzinnych. Prowadzącym rzeczywiście udało się trafić bezpośrednio do mieszkańców i ich domów, gdzie odkrywane są niesamowite rodzinne historie. Teraz jesteśmy w trakcie syntezy całości, ale wiemy, że na pewno chcielibyśmy kontynuować tego typu inicjatywy w przyszłym roku.

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

To projekt, który powstawał we współpracy z Medialabem Katowice. Czy taką współpracę planujecie na kolejne lata? Czy chcielibyście objąć następne części miasta podobnymi inicjatywami?

Marta: W związku z tym, że dopiero wystartowaliśmy, trudno powiedzieć dokąd nas to zaprowadzi. Na pewno już teraz wiemy, że cała inicjatywa jest bardzo inspirująca i kusi, żeby w przyszłości tego typu projekt odbić w kolejnych częściach miasta i w kolejnych ulicach. Potrzebne jednak jest podsumowanie pierwszej inicjatywy i wydobycie z niej jak najwięcej. Ulica Kościuszki jest interesująca i ciekawa, zarówno historycznie, jak i współcześnie. Inspiracją do wgłębienia się w tę część Katowic był m.in. protest mieszkańców ulicy w czasie jej przebudowy i konsolidacja lokalnej społeczności.

Mateusz: W przyszłości na pewno chcielibyśmy dopracować technologię docierania do mieszkańców, do źródeł archiwalnych, do twardego materiału historycznego, na podstawie którego moglibyśmy odtwarzać pewien pejzaż miasta.

Marta: „Wczytani w Kościuszki” to projekt, który zakładał dwa zasadnicze aspekty. Z jednej strony, m.in. przez warsztaty fotografii rodzinnej, chcieliśmy dotrzeć do mieszkańców ulicy. Z drugiej strony przez spacer czy warsztaty reportażu zainteresować osoby z innych części miasta ulicą Kościuszki i jej historią, a także pokazać, dlaczego to miejsce jest ważne.

Za Waszą sprawą pojawił się (a teraz powraca) cykl spotkań Miasto w Budowie, dzięki któremu czytelnicy mogli spotkać się m.in. z Olgą Tokarczuk czy Maxem Cegielskim. Przed nami jeszcze dwa kolejne spotkania – opowiedzcie, kto będzie gościł w Katowicach.

Marta: 19 listopada w Bellmer Cafe spotkaliśmy się z Weroniką Murek, a 24 listopada, w Rondzie Sztuki odbędzie się spotkanie z Katarzyną Surmiak-Domańską. To dwa bieguny, zupełnie różne metody pisania. Weronika jest naszym lokalnym talentem i bardzo chcieliśmy, żeby była wśród gości, bo będzie to lokalny, miejski akcent.

Mateusz: Weronika ma słuch, a on niezwykle przydaje się w tej specyficznej prozie, jaką pisze, a także w teatrze. Jej specyficzny język nasuwa skojarzenia z Myśliwskim, a tworzone przez nią postaci z estetyką Kantora.

Marta: Myślę, że słowem, które dobrze określa twórczość Weroniki jest „nieoczywistość”. Jej proza to niezwykłe święto wyobraźni. Kolejne ze spotkań w ramach Miasta w Budowie poświęcone będzie książce „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”, która pokazuje Amerykę i jej społeczeństwo. Ameryka od początku Wczytanych w jakiś sposób pojawia się w naszych spotkaniach – zarówno jako miejsce, do którego część naszej grupy podróżowała, jak i temat dyskusji. Książka Surmiak-Domańskiej pozwoli nam poznać Amerykę z innej strony, przybliży jej bardziej socjologiczny, aniżeli podróżniczy rys.

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

fotografie z archiwum Wczytanych (E.Stęplewska, M.Trzcionka)

Jaki jest odzew na Wczytanych i na Wasze działania? Czy Katowice potrzebują Wczytanych, czy Wy potrzebujecie Katowic? Czy też po prostu robicie to, co lubicie i analiza zapotrzebowania schodzi na dalszy plan?

Mateusz: Wydaje mi się, że dobrze jest, kiedy w mieście pojawia się emanacja pewnej energii, która finalnie prowadzi do konkretnego działania. Tym się właśnie charakteryzują miasta.

Marta: Nie będziemy udawać, że jesteśmy wielką grupą i będziemy zaraz otwierać kolejne oddziały w Bytomiu czy Gliwicach, bo nie w tym rzecz. Krzepiące jest to, że na spotkaniach pojawiają się ludzie i jest ich dużo, jak na przykład na spotkaniu z Olgą Tokarczuk. Nie będziemy jednak ukrywać, że na innych spotkaniach ludzi jest mniej i jest jeszcze dużo pracy do wykonania – szczególnie jeśli chodzi o działania okołoliterackie. Te nasze działania typu „Zrób sobie Ekslibris” to też jest taka aktywność oswajająca z książką, która czasami jednak kojarzy się bardzo poważnie i ludzie się czasem jej boją. Wydaje mi się, że trzeba szukać różnych form dotarcia do różnych grup. Dlatego naszymi działaniami obejmujemy kolejną grupę i 28 listopada w Galerii Katowickiej odbędzie się – drugie już w ramach projektu „Piknik” – spotkanie z warsztatami dla najmłodszych. Dzieci będą m.in. czytać, opowiadać historie, malować koszulki, robić zakładki do książek. Przed nami też wystawa, która zaprezentuje wybrane projekty stworzone w ramach warsztatów ekslibris.

Jako Wczytani funkcjonujecie już ponad rok. Jak oceniacie ten czas? Co się udało, co się udało mniej? Jakie obszary Waszych działań chcielibyście rozwinąć, a jakie zainicjować?

Marta: Do końca grudnia ujawni się w całości wspólny księgozbiór. Na naszej stronie internetowej będzie można zobaczyć, co mają we wspólnym księgozbiorze Wczytani i to jest ten aspekt, który chcielibyśmy rozwijać: stworzyć metodę dzielenia się książkami z trochę szerszą publicznością.

Mateusz: Tak, bo działa to jak akt wymiany. Wymiana książek jest jak wymiana kula i sam akt ma olbrzymią wartość społeczną. W związku z tym chcielibyśmy ten aspekt wzbogacić.

Marta: Zależy nam bardzo na realnej wymianie i chcemy zachęcić ludzi do dzielenia się tym, co jest najfajniejsze w ich księgozbiorach. Księgozbiór Wczytanych tworzą pozycje, które w różny sposób są ważne, znaczące. Chcielibyśmy zachęcić szersze grono osób do dzielenia się właśnie takimi „ważnościami”.

Mateusz: Zależy nam też na zbudowaniu pewnej społeczności z podobną energią. To jednak działanie na żywym organizmie, więc nie mamy gotowej recepty. Próbujemy tworzyć grupę przez docieranie do osób, które mogłyby inspirować kolejne.

Marta: Bardzo dużo naszych działań miało charakter pionierski, więc czeka nas praca nad oceną rezultatów. Musimy wyciągnąć wnioski, poprawić to, co się nie udało i rozwijać się. Na pewno warto zastanowić się nad kontynuacją projektów typu „Wczytani w Kościuszki” – nasze działania chcemy kierować do kolejnych grup i pracować z następnymi społecznościami lokalnymi.

rozmawiała: Hanna Kostrzewska

korekta: Paulina Goncerz

 fot. J. Wolny

fot. J. Wolny

Wczytani to społeczność treści. Ideą jej inicjatorów jest tworzenie międzyludzkiej biblioteki oraz inicjowanie spotkań, warsztatów i działań okołoliterackich.

Pierwsze działania Wczytanych zostały zrealizowane w ramach projektu „Katowickie Laboratorium Aktywności”, dofinansowanego ze środków FIO Śląsk Lokalnie. Od maja 2015 wraz z Fundacją Hu-Ta realizują działania pod nazwą „Wczytani w Kato” dofinansowane z programu FIO 2015. Więcej informacji o działaniach Wczytanych można znaleźć na stronie: http://wczytani.com/