Kompletna samotność

Jedni ją kochają i nie potrafią bez niej żyć, drudzy jej nienawidzą i za wszelką cenę pragną się od niej uwolnić. Jest najpopularniejszą towarzyszką-kochanką XXI wieku. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że stała się chorobą cywilizacyjną; tak trudną do zwalczenia, jak chociażby alergia. Podobno jedynym i skutecznym na nią lekarstwem jest miłość. Miłość… zabierze samotność?

Samotnosc_oklHubert Klimko-Dobrzaniecki nominowany m.in. do Nagrody Literackiej Nike, finalista Paszportów Polityki, prezentuje czytelnikom swą najnowszą powieść, Samotność, która stanowi studium przypadku samotnika. Co najważniejsze: samotnika z wyboru, w pełni świadomego własnej decyzji.

Bruno + Samotność = Miłość

Bruno Stressmeyer, mieszkaniec Wiednia, żyje z dnia na dzień. Nie musi wcześnie wstawać, gdyż nie pracuje. Mój dzień zaczyna się dopiero wtedy, kiedy sąsiadka z naprzeciwka otworzy okno i wytrzepie przez nie prześcieradło. Nie pracuje, bo nie musi – odziedziczył po rodzicach kamienicę, która jest źródłem jego utrzymania i jednocześnie domem. Niechętnie wychodzi ze swego apartamentu. Nie chce oglądać ludzi, nie chce z nimi rozmawiać, dzielić się swą samotnością. Samotność jest moja. (…) Życie w samotności jest do przyjęcia, jeśli o samotności myśli się jak o osobie… Zakupu potrzebnych i niezbędnych rzeczy dokonuje za pośrednictwem Amazona, dzięki któremu nie jest narażony na bezpośredni kontakt i niepotrzebną rozmowę z innymi.

Wydawać by się mogło, że dba o zdrowie, gdyż higiena osobista jest dla niego bardzo ważna, a jego lekarz jest jedyną z odwiedzanych przez niego osób. Podczas każdej okresowej wizyty snuje wizje, w których to dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory i że w najlepszym przypadku (a w zasadzie najgorszym) zostało mu jeszcze parę lat życia. Niestety, zawsze dowiaduje się, że jest kompletnie zdrowy.

Społeczeństwo jest…

Samotnicy są bardzo dobrymi obserwatorami rzeczywistości. Są socjologami-znawcami, którzy mogliby pisać podręczniki wiedzy o społeczeństwie. Wiedzą i widzą więcej, aniżeli ci, którzy są zupełnie nie-samotni. Analizują każdy element rzeczywistości, każde zdarzenie, każdą możliwość. Bruno dzięki swym analizom zdaje się wiedzieć, jakie może spotkać go nieszczęście, gdy wchodzi do windy z gromadą nieświadomych i głupich ludzi, których wspólna waga przekracza jej dopuszczalne obciążenie. Szacuje wagę każdego z nich, dodaje i wybiera schody.

Lista rzeczy przez niego znienawidzonych jest bardzo długa, lecz na pierwszym miejscu znajdują się ludzie. Nie darzy sympatią Żydów (pejsaci), właścicieli psów i ich pupili (mendy), obcokrajowców z dawnej Jugosławii (jugoludzie), parkowiczów (ludzie nadjeziorni), wczasowiczów (bydlęta), taksówkarzy, homoseksualistów, obrońców zwierząt, wegetarian, wegan, działaczy Partii Zielonych… Lista jest naprawdę długa. Za kobietami też nie przepada.

Wspomina tylko jedną, której imienia nawet nie poznał (bądź nie pamięta, gdyż wypił kilka butelek wina). Poznali się na wakacjach w Chorwacji; umawiali się tylko na seks. Dla niej zapuścił wąsa, aby upodobnić się do Stalina. Z nią zdradził swoją samotność.

Destrukcja niejedno ma imię

W historii Bruna samotność nie zostaje zastąpiona miłością. Bruno nie zna tego uczucia (chyba że można kochać abstrakcję, jaką jest samotność); jest zimny, egoistyczny i wpatrzony w siebie (ale i dzięki temu momentami bardzo zabawny). Czytelnik poznaje świat jego oczyma. Oczyma, które dostrzegają jedynie to, co złe, to, co należy krytykować. Bruno jest destruktywny, gdyż sam siebie skazuje na samotność, a jego największym marzeniem jest śmierć, do której tak uparcie dąży i której tak bardzo pożąda.

Samotność jest słodko-gorzką powieścią, czarną komedią. Momentami zabawną, czasami przygnębiającą i powodującą chwilowe zawieszenie – zatrzymanie wzroku w jednym punkcie i smutne westchnienie. Wybrałam Samotność, a ta mnie nie zawiodła.

korekta: Sylwia Klonowska

żarówki 5 małe

Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Samotność, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2015.

Paulina Janota