Strzał w 10. OFF Festival 2015

Dolina Trzech Stawów powoli zamienia się w teren festiwalowy, a redakcja działu muzycznego po raz kolejny układa w głowie swoje wymarzone setlisty, które chciałaby usłyszeć na OFF Festivalu. Wychodzi na to, że czekamy głównie na hity, co nie zmienia faktu, że równie mocno liczymy na wiele odkryć i zaskoczeń. W weekend 7–9 sierpnia bez wątpienia znajdziemy wiele utworów, które dołączymy do swoich playlist na najbliższe miesiące. Mamy nadzieję, że Wy również!

OFF Festival 2015

OFF Festival 2015

Son Lux – „Easy”

Wspaniały jest ten moment, kiedy odnajdujemy nowy singiel, i wydaje się on tak niesamowicie fantastyczny, że trzęsiemy się na myśl o całej płycie, prawda? A potem słuchamy tej płyty i spadamy z wysokiego klifu naszych przerośniętych oczekiwań. Bo nic nie jest już w stanie dorównać temu pierwszemu drżeniu rąk, a gorsza niż być miała całość – rozmywa się. Ale miłość do singla pozostaje, i choćby nie wiem co, wytrzymamy te dziesięć nudnych kawałków na koncercie, żeby podczas bisu usłyszeć na żywo ten jeden hit, dla którego przyszli razem z nami wszyscy sezonowcy. Tak samo będzie ze mną i z Son Lux podczas OFF-a 2015.

MP

Girl Band – „Lawman”

Grupa z Dublina liczy czterech członków, którzy (wbrew nazwie zespołu) wcale nie są dziewczynami. Dara Kiely, Daniel Fox, Alan Duggan i Adam Faulkner założyli Girl Band w 2011 roku. 25 września światło dzienne ujrzy ich debiutancki album „Holding Hands with Jamie”. Jeżdżąc po świecie, prezentują swoją transową, dziwną muzykę, pełną krzyków i ponurych, brudnych gitar, którą zdobywają kolejne serca. W Katowicach z pewnością nie będzie inaczej.

SM

Ride – „Vapour Trail”

„Vapour Trail” godzi w moją fascynację podróżami. Gitara rozbrzmiewa delikatnie i czuję przy tej piosence, jakbym była w samochodzie, a przede mną długa jazda. Zresztą, traktuję ten utwór jako część filmu o niespełnionej miłości, o której jest ten kawałek. Bohater ucieka, wraca, myśli o tych swoich skłębionych uczuciach w czasie podróży (bo to ona jest jednym z najbardziej wyzwalających doświadczeń). Przy tym utworze wizualizuję w swojej głowie wszystkie książki traktujące o byciu w drodze. Nakładam ich fabuły na tego nieokreślonego bohatera. Czy to przez płynącą swobodnie melodię, czy niewyraźny, wręcz rozmazany na tle muzyki wokal? Nie wiem, ale jest w tym utworze coś, co daje pole do snucia marzeń i filmowych fantazji.

KW

Xiu Xiu – „Falling”

Współcześni mistrzowie muzycznej psychodeli zabierają się za soundtrack do serialu współczesnego mistrza filmowego surrealizmu. Nie wiem, czy pośród myśli o tegorocznym OFF-ie jest jakaś bardziej ekscytująca od tej, że usłyszę „Falling” w – zapewne nieźle pokręconej – interpretacji Xiu Xiu (na playliście poniżej znalazł się oryginał w wykonaniu Julee Cruise). Mam nadzieję, że nad Doliną Trzech Stawów zaświeci wtedy księżyc i przez chwilę wszyscy znów będziemy się zastanawiać, kto zabił Laurę Palmer.

Doldrums – „Loops”

Airick Woodhead z zespołem wydał właśnie swój drugi album, „The Air Conditioned Nightmare”. Intrygujące muzyczne mozaiki, niespokojna elektronika w towarzystwie chłopięco-niedbałego wokalu – to właśnie proponuje nam Doldrums. Ten koncert będzie pulsował niebanalnie taneczną muzyką. Zapowiada się magicznie.

SM

Pro8l3m – „Księżycowy krok”

W tym roku rap na OFF-ie wreszcie zajmuje należytą pozycję – jasne, już od kilku lat ma on swoje miejsce w programie, ale chyba nikt nie spodziewał się, że Run The Jewells będzie headlinerem. Tymczasem polską scenę hip-hopową reprezentuje między innymi Pro8l3m. Odpowiedzialny za produkcję „Art Brut Mixtape” Steez83 bezczelnie czerpie sample z polskiej muzyki lat 80. W wypadku „Księżycowego kroku” jest to kawałek zespołu Aya RL o tym samym tytule. Wokal Pawła Kukiza (!) przeplata się tu z nawijką Oskara, a efekt jest… problematyczny: patos, niepokój, psychodelia, tandeta? Nic nie jest tu oczywiste, i taki zapewne będzie też koncert.

Run the Jewels – „Love Again”

„Love Again” jest proste i uczciwe. „Love Again” pozwala płciom stanąć na jednym poziomie, czyniąc to w ironiczny i przewrotny sposób. To nie „Anaconda” Nicki Minaj czy „Pussy” Iggy Azalei, gdzie podrzędny jest mężczyzna, ani też „Whistle” Flo-Ridy, gdzie podrzędna jest kobieta. Dzięki duetowi z Gangsta Boo w dwugłosie lepiej wybrzmiewa zaprawione ironią przesłanie utworu – każdy chce, żeby mu było dobrze. I każdemu tak samo się należy.

MP

Young Fathers – „I Heard”

„I Heard” to jeden z najgorętszych kawałków Szkotów, kojarzący się raczej ze słonecznymi plażami południa Europy (albo nawet Ameryki Południowej), niż z chłodnymi wybrzeżami północy Wielkiej Brytanii. Trudno przewidzieć, jaka pogoda zastanie nas w Dolinie Trzech Stawów w piątek 3 sierpnia, ale jestem przekonany, że w namiocie Trójki będzie parno, kiedy wszyscy razem z Young Fathers zaśpiewają Inside I’m feeling dirty.

Susanne Sundfør – „Fade Away”

Na początku tego roku Susanne Sundfør wydała swój już szósty album, „Ten Love Songs”. W marcu wyruszyła z nim w europejską trasę, której jednym z przystanków będą Katowice. Dla tych, których nie przekonują nagrody i popularność, jaką wokalistka cieszy się w swojej ojczystej Norwegii, warto dodać, że jej talentom zaufali też inni, bardziej rozpoznawalni w Polsce artyści, tacy jak Röyksopp (utwór „Running to the Sea”) czy M83 („Oblivion”). Większości jednak pewnie wystarczy powiedzieć, że muzyka Sundfør, z jej chłodnymi, przestrzennymi, wzruszającymi kompozycjami, wpisuje się w specyfikę norweskiej sceny muzycznej, której miłośników u nas z pewnością nie brakuje. Gęsia skórka gwarantowana!

SM

The Residents – „Laughing Song”

Nie całkiem jestem pewna, dlaczego ten utwór utkwił mi w pamięci, ale przyczynił się do tego niewątpliwie refren, w którym można usłyszeć demoniczny śmiech i fałszujące smyczki. Całość, włączając w to słowa niemające ze sobą logicznego powiązania, sprawia, że wstępujemy w świat szaleństwa. Śmiech, podobno uzdrawiający, w utworze The Residents może przyprawić o dreszcze i poczucie, że zaraz dokona się coś złego.

KW

Korekta: Karolina Soja