Welcome to the Pinku world

10 maja 2015 r. w Krakowskim Centrum Choreograficznym zaprozentował swoje solo pt. „Pinku Chirashi” Sławek Bendrat. Jest to jednocześnie jedna z odsłon projektu „Goodbye Superman! Mężczyzna w polskiej choreografii”, pod opieką kuratorską Anny Królicy, Eryka Makohona i Pawła Łyskawy.

goodbye_superman_plakat_B1_poziom_31_03_2015_internet

Przed rozpoczęciem wieczoru kuratorzy zaznaczyli, iż to właśnie ten spektakl skłonił ich do uruchomienia projektu „Goodbye Superman!”. Jeśli męski taniec w polskiej choreografii może pobudzać do dyskusji, z pewnością solo Sławka Bendrata stanowi splot wielu ciekawych problemów, nie tylko istotnych dla zagadnień choreograficznych, ale i szerszej refleksji o współczesnej tożsamości, kodach kulturowych zapisanych w ciele, o współczesnej symbolice, ikonografii i żywej manifestacji tancerza-performera na scenie.

Spektakl przemyślany, bez przypadkowych rekwizytów i środków scenicznych. Bawiący się konwencjami tanecznymi – rozdzielając choreografię między balet, taniec współczesny i czyste działanie performatywne – poza jakimikolwiek konwencjami, gdzie artysta popycha swoje ciało do granicy wysiłku i przymusu, ukazując jednocześnie opresję, jaką te konwencje wywierają na ciele. Gra z przyzwyczajeniami i symbolami kultury japońskiej, zarówno tej tradycyjnej, jak i współczesnej, popkulturowej, hybrydycznej. Ten splot zależności szczególnie wybrzmiewa, gdy przyjrzymy się sposobowi, w jaki artysta traktuje na scenie czyste kartki papieru. Pozornie błahy rekwizyt zmienia tu znacząco swoje funkcje od pierwszej sceny, w której w geście bezradności puste kartki wypadają z rąk performera. Ich pusta przestrzeń nie zawiera pisma, które symbolizuje wszystko to, co zazwyczaj stoi po stronie tradycji – pamięć, przekazywanie wiedzy, kontynuacja pokoleń. Po moment, w którym zgniecione kartki zostają włożone do ust i aż do samego końca stanowią albo substytut ikonicznego szerokiego uśmiechu znanego z wizerunków postaci z japońskiej mangi, albo element podkreślający zmagania fizyczne tancerza, gdy obserwujemy, jak z każdą minutą na scenie wypełnione kartkami usta tężeją, ociekają kapiącą na scenę śliną.

Podobna transformacja zachodzi w wyglądzie i ruchu tancerza. Choreografia rozpina się między dwoma biegunami. Pierwszy to sztuczne i przerysowane „opakowanie” – kusa i perwersyjna wersja kimona, tradycyjny makijaż japońskich geiszy, a na stopach wysokie obcasy, utrudniające chód. Drugi biegun to ciało wymykające się z tej opresji, odrzucające to, co utrzymuje w nieznośnej ramie, lecz nadal nie w pełni uwolnione. To raczej obserwowanie momentu, w którym siły utrzymujące człowieka w ryzach konwencji nadal na to ciało oddziałowują, przywołują do porządku, nawet za cenę cierpienia, czy wpadania w inne, coraz bardziej wynaturzone formuły. Pozorną wolnością okazują się groteskowe, bardzo ekspresywne „kadry” zaczerpnięte z reklam i ulotek usług erotycznych, z których spektakl wziął swoją nazwę1. Kultura funkcjonuje na zasadzie struktur, lecz w każdym świecie musi znaleźć się miejsce na kanalizowanie napięć. Czy jest to jednak przestrzeń prawdziwej ekspresji? I co dzieje się z ludzką tożsamością pod wpływem sił, z których obie zdają się być równie mocno destruktywne?

Sprzężona z przestrzenią graniczną jest również problematyka tożsamości płciowej, szczególnie bliska artystom współtworzącym zespół Pink Mama Theatre. Wygląd i ruch tancerza w „Pinku Chirashi” przekracza wyobrażenia i jednoznaczność płci. Sławek Bendrat doskonale tworzy postać w równym stopniu reprezentującą cechy przypisywane delikatności łabędzia z najsłynniejszej choreografii baletowej, oddające porcelanową urodę geiszy, jak i męską siłę, zawartą przecież w biologicznie i fizycznie obecnej na scenie postaci tancerza. To, co z pewnością wynosimy jako widzowie po tym spektaklu to poczucie zmagania artysty z materią twórczą, w tym wypadku zmagania z żywym, poruszającym się na naszych oczach ciałem. Walka odbywa się w ciele, na jego powierzchni i wobec niego, ukazując wszelkie możliwe perspektywy spojrzenia na ucieleśnianie doświadczenia w tańcu. Nie dziwi zatem inspiracja, jaką „Pinku Chirashi” wywiera na projekty takie jak „Goodbye Superman!”, potwierdzając tylko bogactwo treści i refleksji, do jakich zachęca współczesny taniec tworzony przez polskich artystów.

 

Pinku Chirashi”

idea, choreografia,kostium: Sławek Bendrat

muzyka: Asa-Chang, Camille Saint-Saëns, Fryderyk Chopin

wykonanie: Sławek Bendrat

produkcja: Pink Mama Theatre

czas trwania: 30min.

premiera: 30.05.2010, Klub Żak, Gdańsk

 

Projekt „Goodbye Superman!Mężczyzna w polskiej choreografii”:

Kuratorzy: Anna Królica, Eryk Makohon, Paweł Łyskawa

Organizator: Krakowskie Centrum Choreograficzne – Nowohuckie Centrum Kultury

Projekt „Goodbye Superman!” jest współorganizowany przez Instytut Muzyki i Tańca w ramach programu Scena dla Tańca 2015.

 

Więcej informacji:

https://www.facebook.com/GoodbyeSuperman?ref=ts&fref=ts

https://www.facebook.com/events/966844523381554/

 

1 Cytat z zapowiedzi spektaklu opublikowanej na portalu Taniecpolska.pl: http://www.scenadlatanca.pl/pl/2015/spektakle/pinku-chirashi