Festiwal Kalejdoskop w Białymstoku. Relacja

XII edycja Festiwalu Kalejdoskop odbywała się w tym roku między 9 a 12 kwietnia 2015 r. zapraszając do wspólnego namysłu nad kontekstami tańca w środkowo-wschodniej Europie w gronie widzów i artystów Polski, Litwy, Ukrainy i Białorusi.

Kalejdoskop_400x400px_2

Podlaskie Stowarzyszenie Tańca zaprosiło do wspólnych działań Białostocki Teatr Lalek, Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, Uniwersytet w Białymstoku, Policealne Studium Wokalno-Aktorskie oraz Studio Działań Kreatywnych DanceOFFnia w Białymstoku. Dzięki różnorodnym przestrzeniom dla tańca i szczęśliwemu przypływowi wiosny festiwal rozbudził miasto, potwierdzając kolejny raz, że jest to wyjątkowe wydarzenie na mapie północno-wschodniej Polski.

Europo, gdzie jesteś?

Tegorocznej inicjatywie towarzyszyło pytanie o tożsamość Europy Środkowo-Wschodniej oraz jej artystyczne i estetyczne konteksty w tańcu współczesnym. Wśród 14 programowych spektakli znaleźli się zarówno polscy artyści i zespoły, jak i prezentacje zagraniczne z Ukrainy, Litwy i Białorusi (w tym gość specjalny: Svetlana Ulanovskaya). Różnorodny zarówno tematycznie, jak i formalnie program wprowadzał jednak problematykę tożsamości tej części Europy na bardzo wielu poziomach i w odniesieniu do różnych, nie zawsze zbieżnych kontekstów. Pojawia się zatem pytanie o to, czy możliwe jest w ogóle tworzenie korespondującej ze sobą wewnętrznie opowieści o tańcu w Europie Środkowo-Wschodniej? Być może to bardziej hasło wywoławcze, które z uznania ważności wspólnoty geograficznej i historycznej ponawiać będzie niezmiennie to samo pytanie, jednocześnie ujawniając wszystko to, co osobiste, ahistoryczne i dające szansę na ekspresję poza wspólnymi kategoriami?

Choć każdą propozycję należało by w związku z tym rozpatrywać odrębnie, sama próba stworzenia programu i postawienie pytania o wspólnotę tanecznych doświadczeń zachęca do szukania zestawień i wzajemnych korelacji. Mimo iż pierwsze zetknięcie się z białostockim festiwalem nie ułatwia zadania, stanowi niewątpliwy atut w jednym przypadku – w możliwości uchwycenia „pierwszego recenzenckiego wrażenia” z nowej przestrzeni i obserwacji nowej publiczności, która w Białymstoku gromadzi się wokół tańca. I to właśnie ten kontekst zdaje się w moim odczuciu skupiać uwagę na programie artystycznym Kalejdoskopu. Żywo reagująca, swobodna i beztroska publiczność, szukająca w kontakcie z tańcem bezpośrednich interakcji, zdecydowanie pozwoliła wybrzmieć tym spektaklom, które nosiły w sobie pierwiastek porozumienia z widownią i aranżowały kontakt z odbiorcą w wyraźny, przemyślany sposób, bez względu na zawartość problematyki wiodącego tematu całego festiwalu.

W stronę widza

Litewski zespół Arts Printing House w spektaklu „Contemporary?” odkrywa kulisy własnej profesji, pokazując różne rozumienia współczesnej sztuki tanecznej, która z jednej strony szuka przestrzeni wolności, ekspresji własnej osobowości twórczej, miejsca na zabawę, spontaniczność, improwizację, a z drugiej strony ulega presji profesjonalizacji, szukania reprezentatywnych form „godnych” miana sztuki przez duże S. Pokazując w najprostszy sposób, jak wygląda dzień z procesu powstawania spektaklu tańca współczesnego, nawiązali naturalny, niewymuszony kontakt z widzem. Nuda, dezorientacja, niezdecydowanie, zmęczenie, lenistwo – to tematy równie atrakcyjne dla litewskich artystów, stawiane zresztą na równi wobec kwestii związanych z profesjonalnym wizerunkiem jednej z najlepszych zawodowych kompanii tanecznych w tym kraju. Pytanie, o to, kim jest dziś artysta tańca – sztuki jednocześnie enigmatycznej i hermetycznej, jak i przełamującej bariery obcości poprzez wspólne ludziom doświadczanie ciała – znajduje w tym spektaklu proste, lecz trafne i pobudzające do refleksji rozwinięcie. Zdecydowany strzał w dziesiątkę na rozpoczęcie festiwalu.

Podobny odcień interakcji z widzem pojawił się też w przedstawieniu ukraińskiego duetu M.O.S.T Dance Project Antona Ovchinnikova i Antona Safonova „believe/not/believe”. Choć trudno jest wskazać atuty pod względem choreografii czy atrakcyjności proponowanej ekspresji ruchu, obaj tancerze w niekwestionowany sposób zaskarbili sobie sympatię widzów naturalnością na scenie, charyzmą i humorystycznym ujęciem tematu spektaklu.

Jeszcze inną propozycję zaprezentowała Renata Piotrowska w solo „Śmierć. Ćwiczenia i wariacje”. Artystka rozpoczęła od krótkiej lekcji, omawiającej podstawowe znaczenia motywu danse macabre w literaturze i sztuce, dając widzowi porcję wiedzy, a przede wszystkim punkt odniesienia do sposobu, w jaki zdecydowała przebadać w ruchu pozy ciał znanych z makabrycznej ikonografii tańca ze śmiercią. Druga część spektaklu ukazuje bowiem, w jaki sposób pozy te ewoluują – niezrozumiałe, trudno czytelne kształty zostają oswojone i zinterpretowane przez język współczesnego ruchu.

Kontrastem do owego oswojenia była propozycja Aurory Lubos, czyli „Akty” – performans, który dotkliwie odczuwalne napięcie buduje poprzez serię obrazów i scen, odkrywających kolejno po kawałku mroczne asocjacje i metafory dla problemów rozgrywających się w przestrzeni rodzinnego domu. Przemoc i krzywda, odciska się w wyobraźni zarówno dziecka, którego perspektywę Aurora Lubos przyjmuje w swoim spektaklu, w wyobraźni artystycznej performerki, jak i wreszcie – w wyobraźni widza. Performans porusza, budzi głęboką niezgodę i wprowadza niepokój, choć pojawiające się na scenie czynności są proste, codzienne, niemal mechanicznie odtwarzane. Nie pozwala to oswoić tego, co kryje się za zapisywanymi na kartkach, a wyrytymi w pamięci groźbami, ani za słodyczą ciastek, które nie są w stanie zagłuszyć ostrego smaku wódki.

Kobiety, lalki i kilka słów o Europie

Aspekt wychodzenia w stronę widza miał również zapowiadany w programie festiwalu „nurt kobiecy”, w szczególności spektakle Anny Piotrowskiej („R.O.Z.G.R.Y.W.K.A”) oraz Heleny Ganjalyan („Une femme masculine”). Anna Piotrowska wraz z Aleksandrą Bożek-Muszyńską wystąpiły w obszernych spódnicach, skrojonych na wzór XIX-wiecznych długich kobiecych strojów, nawiązując do dawnego kulturowego modelu kobiecości, w którym strój stanowił rodzaj emocjonalnego kamuflażu dla wewnętrznych przeżyć. Skrywane namiętności, natręctwa, neurozy kobiece i przeczulenie na punkcie społecznej oceny znalazły odzwierciedlenie w choreografii zbudowanej na zasadzie serii akcji, w których obie tancerki konfrontowały się ze sobą na rozmaite sposoby. Obok scen humorystycznych – imitowania gry w ping ponga, bitwy na głosy i groteskową mimikę, pojawiły się również sceny bardziej tajemnicze i mniej dosłowne, świetnie wspierane przez minimalistyczne oświetlenie sceny i oprawę muzyczną, podążającą dyskretnie za ruchami. Użycie wewnętrznej strony sukien, wyściełanej krwisto czerwonym jedwabiem, pozwoliło na odwrócenie sylwetek tańczących – nakrywając górną część ciała czerwoną płachtą pozwoliły ruchom nóg przemówić samodzielnie, ukazując seksualność, niedopuszczaną do głosu w tradycyjnym mieszczańskim dyskursie. Z pewnością jedna z mocniejszych pozycji w Kalejdoskopowym repertuarze.

Z kolei Helena Ganjalyan wraz z Koriną Kordovą postanowiły sprowokować widza rozpoczynając swój spektakl od ukłonów, które rozwinięte w pełną choreografię, pozwoliły zadać sobie pytanie o intensywność obserwowania i kontrolowania uwagi. Czyjej? Widzów ze sceny, tancerzy na scenie, jak również kobiet wcielających się w różne role, w zależności od nacisku, jakie wywołuje druga patrząca kobieta. Między stylizacją na mocne, silne kobiety przemierzające scenę w glanach a kobietą efemeryczną, uległą, delikatną w ruchach, artystki szukają pęknięć wizerunku i krótkich spięć, wpływających na kształt choreografii, rozedrganej i unikającej przeżywania na rzecz chłodnego dystansu. Również i w tej propozycji odnajdziemy wiele wątków związanych z rywalizacją i konkurencyjnością w obszarze kobiecych wyobrażeń, choć całościowy efekt zdawał się być nieco przydługi i momentami pozbawiony wyraźnych akcentów. Nie mniej artystki świetnie wpisały się w „nurt kobiecy”, tematycznie realizując ciekawe powiązanie problemu niestabilnego konstruktu kobiecości i motywu sceny, w której każdy odgrywa i szuka roli, jaka sprowokuje oko patrzącego.

Pozostałe propozycje repertuaru Festiwalu Kalejdoskop trudno zestawić według jednego lub choćby kilku wyraźnych kryteriów, zarówno w odniesieniu do wątków związanych z Wschodem i Środkiem Europy, jak i wspomnianym wyżej aspekcie komunikatywności z widzem. Trudno jednoznacznie wyjaśnić dobór tych spektakli do programu, gdyż każdy z nich zdaje się traktować te wyznaczniki w swobodny i umowny sposób, bardziej eksponując indywidualne fascynacje twórcze w zakresie techniki, kompozycji, ekspresji wykonawczej, czy wizji budowania określonej atmosfery na scenie. Poruszone w nich problemy, choć można ukonkretniać na rzecz analizy związków z tożsamością europejską, zdają się być jednak przedstawione jako uniwersalne, bardzo szeroko traktowane problemy. Ciekawszy od samej problematyki zdaje się być w ich przypadku dobór zabiegów scenicznych i wyobraźnia artystyczna, nie zaś potencjał dla dyskusji o współczesnej geopolityce. Są to zresztą w wielu przypadkach spektakle silnie uciekające od polityczności, właśnie na rzecz opowieści o prawie jednostki do wolnego od historii czy polityki świata ekspresji.

Iwona Olszowska i Natalia Iwaniec w „Naiwnym rekreacyjnym tańcu” łączą swoje doświadczenia z kontakt improwizacji (Olszowska) i izraelskiego języka ruchowego GAGA (Iwaniec), świetnie uzupełniając się nie tylko pod względem niemalże identycznej płynności w ruchu, ale i w budowaniu rozluźnionej i pełnej humoru atmosfery, adekwatnej do tematu improwizacji. Z kolei spektakl „Europa. Śledztwo” w wykonaniu Weroniki Pelczyńskiej, Magdy Jędrej oraz Izy Szostak to próba przeniesienia refleksji o współczesnym świecie ekonomii i napędzania popytu na dobra materialne i niematerialne na język współczesnych form ruchu. W konceptualnych zabiegach artystycznych (m.in. pływaniu po scenie, zapętlaniu choreografii i odtwarzaniu jej wspak) – tak jak w rachunkach ekonomicznych chodzi o prognozowanie efektów i osiąganie zamierzonych celów. Artystki wykorzystały wielkie worki na odzież używaną, przywieszone do sufitu w obrębie konstrukcji zbudowanej na zasadzie równoważników, które kolejno rozpruwały, wypełniając zawartością przestrzeń sceny. Przyrost rzeczy przekładał się na ruch tancerek, które wkładały na siebie coraz to kolejne warstwy ubrań, recytując jednocześnie racjonalne stwierdzenia dotyczące mechanizmów funkcjonowania rynku i ekonomii i doprowadzając zapętlające się frazy do absurdalnych połączeń znaczeniowych.

Równie mocno zmetaforyzowany był obraz Europy w spektaklu Teatru Rozbark „This is Not a Love Song”. W dość rozwlekłym czasowo spektaklu zostało zobrazowane przede wszystkim zderzenie jednostki i zbiorowości, problemy samotności i standaryzacji, ulotność nawiązywanych przez człowieka relacji, ale i duże ich pragnienie i poszukiwanie. Ten uniwersalny zestaw tematów został ubrany w klasyczną formułę teatru tańca. Estetycznie wyeksponowane ciała tancerzy formują się raz w spójne sceny zbiorowe, raz bardziej zindywidualizowane partie solowe, utrzymując jednak widza w dość przewidywalnej, emocjonalnie utrzymanej na jednym poziomie, sytuacji odbioru. Pod względem inscenizacji spektakl był poprawny, jednak wykorzystane środki nie zaskakiwały, a tancerzom – choć zdecydowanie sprawnym i zaangażowanym emocjonalnie i fizycznie w całość spektaklu – bardziej powierzono rolę wykonawców dość ogólnie zarysowanego konceptu ludzkiej tożsamości, niż rolę twórców pogłębiających poprzez ciało poszukiwania w tej przestrzeni.

Zdecydowanie najmniej klarowną propozycją był białoruski duet – Anya Korziuk i Olga Skvortsova w „Self to the N-th Power” – który uznać należałoby bardziej za pokaz umiejętności tanecznych artystek niż spektakl z wyraźnym przesłaniem. Odnalezienie przez widza wątków – zapowiadanych w programie jako „poszukiwanie własnego ja” i eksplorowanie różnic między percepcją dwóch osób – z tym, co mogliśmy zobaczyć na scenie, było by jednak zbyt dużą nadinterpretacją. Estetycznie spektakl był spójny, prezentował duże umiejętności i świadomość ruchu, nie był jednak widoczną całością kompozycyjną czy narracyjną ani w kontekście teatralnym, ani ruchowym.

Na odnotowanie zasługuje również akcent lalkowy, jaki pojawił się na Festiwalu Kalejdoskop, oczywiście częściowo ze względu na zaangażowanie organizacyjne Białostockiego Teatru Lalek i Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku. Rodzima produkcja zespołu BTL-u, czyli „Karnawał zwierząt”, adresowany był przede wszystkim do młodego widza, reprezentując jednak walory, które zadowolić mogą odbiorcę w każdym wieku – doskonałe połączenie przejrzystej i barwnej fabuły przedstawienia dla dzieci z trafnie wkomponowaną choreografią, świetnymi kreacjami aktorskimi i żywym tempem całości widowiska. Atutem była również nowoczesna oprawa spektaklu – minimalistyczna przestrzeń wypełniona wielofunkcyjnymi krzesłami, spójna i przemyślana (nieuderzająca tak częstym w teatrze dla dzieci przesytem barw) kolorystyka strojów, rekwizytów i oświetlenia sceny. Drugim, mniej oczywistym akcentem lalkarskim, była wspomniana wcześniej prezentacja Renaty Piotrowskiej (była studentka tegoż wydziału), na której spektakl w kontekście tej konkretnej akademickiej sceny, spojrzeć można również przez pryzmat sztuki lalkarskiej – jako o spektaklu odtwarzającym i animującym zastygłe w tradycji formy cielesnej reprezentacji śmierci i czyniące z ciała aktora rodzaj żywej marionety.

Peryferie?

Jak widać więc, program choć umykał każdorazowo jednoznacznemu przypisaniu do jakiejś wspólnej linii programowej, otworzył drogę dla innych ścieżek i interpretacji. Na styku tego, co uznajemy za kategorię zbiorczą, uogólniającą zjawiska, a tym, co wyraża się w partykularnych, indywidualnie dookreślanych zjawiskach, można odnaleźć inspirujące treści dotyczące tańca współczesnego. Zdaje się więc, iż pojęcie „tańca w Europie Środkowo-Wschodniej” skazane jest na liczne wątpliwości i miejsca niekonsekwencji, co zresztą wyraża często pojawiające się głosy o symptomatycznym pęknięciu w próbach opisu tożsamości Europejczyków.

Podobne wątki pojawiły się również w czasie dyskusji pt. „Peryferie tańca w rodzinnej Europie”, w której udział wzięły: Svetlana Ulanovskaya, Julia Hoczyk, Joanna Szymajda, Anna Królica i Hanna Raszewska. Punktem wyjścia dla rozmowy była wydana w 2013 r. zbiorowa publikacja „Taniec w Europie po 1989 r.” pod redakcją Joanny Szymajdy. Zarówno książka, jak i dyskusja w czasie festiwalu pokazała, że na gruncie teoretycznych rozważań problem ten ciągle budzi wątpliwości i pytania o zasadność tworzenia takich kategoryzacji, kierując pytania w stronę obserwacji zjawisk artystycznych. Mimo trafnych i ciekawych rozważań poświęconych współczesnej kondycji tańca współczesnego – jego niebywałej zdolności do aklimatyzowania się w różnych warunkach geopolitycznych, bogactwa nieopisanych jeszcze zjawisk i uzyskiwania różnych odcieni tych samych źródłowych bodźców w sztuce tańca artystów w różnych częściach Europy – zabrakło w dyskusji głosów praktyków i rozmowy o konkretnych realizacjach i przykładowych wizjach artystycznych, podejmujących problematykę tożsamości europejskiej. Być może wciąż debaty tego typu koncentrują się silnie wokół rozwiązań systemowych oraz próbie stworzenia stabilnych punktów orientacyjnych, swoistych „ram” dla opisu i badań nad tańcem – oczywiście również potrzebnych dla rozwoju dyscypliny. Ciekawym było by zatem zestawienie wątków poruszonych w czasie dyskusji z głosami praktyków i rozmowa nie tylko o założeniach, ale również o motywacjach do podejmowania omawianej problematyki bezpośrednio w tworzeniu sztuki tanecznej. Szczególnie, że wciąż niewiele wiemy zarówno o rodzimych produkcjach, jak i o twórcach zza wschodniej granicy. Wspaniałą okazją w czasie festiwalu była w tym kontekście możliwość wysłuchania prelekcji „Białoruski taniec współczesny: zjawisko czy sztuka samotników?”, którą poprowadziła Svetlana Ulanovskaya, przybliżając historię tańca współczesnego na Białorusi oraz aktualne zmiany związane z powstawaniem nowych instytucji wspierających tamtejsze inicjatywy w zakresie tańca, teatru tańca i teatru fizycznego.

Pozostałą część programu stanowiły oczywiście warsztaty twórcze, odbywające się w Studiu Działań Kreatywnych DanceOFFnia – „ONEbody” z Anną Piotrowską (taniec współczesny z elementami improwizacji i pracy z pogłębianiem świadomości ciała), Natalia Iwaniec (Coaching Project wraz z finałowym pokazem powarsztatowym), Olga Skvortsova (warsztat z elementami improwizacji, badania anatomii i aspektów sensorycznych ciała) oraz Iwona Olszowska (połączenie kontakt improwizacji z improwizacją solową).

Wśród innych wydarzeń odnotować należy również prezentację prac Studenckiego Koła Naukowego „Warsztat” (szkice i rysunki tańca) oraz pokaz filmu Tomasz Foltyna i Jada Sirkina „Tenderline – listy z Ameryki”, opowiadający o podróży w poszukiwaniu sensu w pracy z tańcem i pracy nad sobą. Jedynym minusem był fakt, iż nie starczyło tego dnia czasu na dyskusję po projekcji, choć ta liryczna opowieść, będąca bardzo osobistym dokumentem poszukiwań w obszarze ruchu, z pewnością zasługiwała na żywy komentarz twórcy. Na samym końcu listy zdarzeń w ramach Festiwalu Kalejdoskop nie należy zapomnieć o Białostockim Ogórku, czyli miłej niespodziance organizatorów dla uczestników festiwalu. Zabytkowy autobus zagwarantował podróż „za jeden uśmiech” do dalej położonych miejsc spektakli i prelekcji, zapewniając oczywistą rozrywkę.

Anna Duda