Cielesne przebudzenie

Dużo pisze się o spektaklach teatru tańca, prezentacjach tanecznych, artystach, o festiwalach – i bardzo dobrze. Nie zapominajmy jednak, że serce tańca bije zawsze w ludziach i ich doświadczeniach z tańcem, nie tylko tych z perspektywy widza czy obserwatora, ale również z samego środka działań. Prezentujemy zatem fragmenty zapisków z warsztatów Aleksandry Kranz, mając nadzieję, że spodoba się Państwu ta forma zachęty do ruchu.

Opisywane warsztaty odbywały się w ramach Dni Otwartych Teatru Tańca i Ruchu Rozbark 7-9 marca 2014 r.

OlenkaFot. Anna Duda

Dzień pierwszy

Na dniach otwartych miałam okazję wziąść udział w dwudniowym maratonie tanecznym. Dla kogoś kto od lipca nie doświadczał przyjemności treningu na sali było to prawdziwe wyzwanie. Spośród propozycji teatru wybrałam taniec współczesny, jazz, relaksację – świadome ciało, improwizację i jogę. Warsztaty prowadziły: Katarzyna Baran (tancerka, absolwentka Wydziału Teatru Tańca w Bytomiu Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. L. Solskiego w Krakowie), Katarzyna Nowak (tancerka i instruktorka rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness na AWF w Katowicach), Katarzyna Rybok (tancerka, pedagog, fizjoterapeuta, wykładowca na AWF w Katowicach, w zastępstwie za Agnieszkę Doberską (tancerka, pedagog), Anna Piotrowska (tancerka, choreograf, reżyser, nauczyciel tańca współczesnego, fundator i prezes zarządu Fundacji Rozwoju Tańca Eferte, założycielka teatru tańca Mufmi w Warszawie, wykładowca krakowskiej PWST na WTT w Bytomiu) i M. Harvey (nauczycielka jogi).

Zajęcia z tańca współczesnego z Katarzyną Baran pozwoliły mi wrócić pamięcią do lekcji prowadzonych przez znakomitego tancerza Śląskiego Teatru Tańca, Sebastiana Zajkowskiego. Zaproponowana choreografia łączyła w sobie szybkie tempo, logicznie poprowadzoną sekwencję ruchów, „rozpychanie się” i wyciąganie ciała w przestrzeni – elementy tak charakterystyczne dla polskiej techniki tańca współczesnego. Dominował mocno osadzony ruch w kierunku podłogi. Ważne było, by nie wypuszczać energii w górę.

Po pierwszych, dość intensywnych zajęciach przyszła kolej na lirycal jazz. W opozycji do swojej imienniczki, Katarzyna Nowak nieco zwolniła tempo. Kierunek ruchu sięgał wzwyż, a w choreografii pojawiły się momenty podkreślające długie linie ciała. Sekwencja ruchowa rozpoczynała się na podłodze i szybko ewoluowała w górę. Zamiast atakowania przestrzeni i rozpychania się w niej, znalazł się czas, by miękko, płynnie i z dużą przewagą ruchów po kole (wokół osi) wtapiać się w przestrzeń. W kompozycji jazzowej pojawiły się również elementy tańca street jazz.

Po dwóch intensywnych godzinach przyszła kolej na relaks. Zajęcia z kolejną właścicielką imienia Kasia – Katarzyną Rybok – okazały się zbawienną przerwą przed kolejną dawką wzmożonej pracy fizycznej. Katarzyna Rybok, przeszło dwanaście lat czynnie brała udział w życiu artystycznym i społecznym ŚTT, oranizując warsztaty i ucząc tańca współczesnego dzieci, seniorów i osoby niepełnosprawne. Nam zaproponowała zajęcia relaksacyjne. Pierwsza część zajęć, w której każdaz uczestniczek pracowała indywidulanie, pozwoliła skierować uwagę na siebie, na swoją obecność – tu i teraz, ale i w szerszej przestrzeni – poczuć przepływającą przez ciało energię, wyciszyć się i wsłuchać się w rytm swojego oddechu. Po części wstępnej przeszłyśmy do części regenerującej, czyli masażu. Osoba, która wykonywała masaż, ruchem ręki w kierunku od centrum (brzucha) na zewnątrz, po kolei wzdłuż wszystkich czterech kończyn, rozsyłała swoją energię po ciele osoby masowanej. Ostatnia część dotyczyła wizualizacji. Prowadząca uruchomiła nasze myśli tak, by równie skutecznie jak ciało, wprowadzić w stan błogości
i harmonii, umożliwiając naszej wyobraźni znaleźć się w wymarzonym, idealnym miejscu. Uczestnictwo w tych zajęciach pomogło pozbyć się napięcia mięśni, a także wyciszyć się i doświadczyć swojej obecności.

Przedostatnie zajęcia z Anną Piotrowską okazały się dla niektórych pewnego rodzaju odkryciem, a nawet zaskoczeniem, iż tańcząc można równocześnie świadomie oddychać. Tak stało się w przypadku jednej z uczestniczek, która w trakcie zajęć zwróciła uwagę na pracę z oddechem. Oczywiście każdemu zdarza się nieodpowiednio oddychać w trakcie tańca, dlatego tak ważne jest obserwowanie tego procesu i uczenie się opanowania tej sztuki właśnie w ruchu. U Ani pracowaliśmy zadaniowo. Najpierw powoli podążałyśmy za potrzebą w ciele, dając sobie czas na wyprowadzenie ruchu. Utrudnieniem stało się kolejne zadanie, w którym to ciało miało wyprzedzać myśl i odczucie potrzeby. Połączenie dwóch zadań stworzyło dialog pomiędzy założeniami – między „ciałem, które słucha”, a „ciałem, które gada”. Kolejną propozycją było „odkrywanie ciężaru” w poruszającym się ciele. Na końcu połączyłyśmy wszystkie zadania w jedno. Okazało się, że nie każdej było łatwo przełamać się w sytuacji obserwowania (sesję obserwowała jedynie prowadząca).

I w końcu przyszedł czas na ostatnie zajęcia tego dnia. Było już ciemno, na sali pozostała grupa najwytrwalszych (dodam tylko, że były to dziewczyny) – zajęcia z jogi dla zaawansowanych. W pierwszej części wykonywałyśmy asany jogi ashtangi, rozpoczynając od kilkukrotnego Powitania Sońca, pozycji Wojownika i Kobry. Druga część dotyczyła praktyki jogi metodą Iyengara. Po wcześniejszej konsultacji z prowadzącą, skupiłyśmy się głównie na rozciąganiu klatki piersiowej i kręgosłupa. Prowadząca, widząc nasze zmagania z materią ciała, potrafiła nas rozbawić, co w efekcie pozwoliło mi spojrzeć na jogę jako dobrą zabawę i formę relaksu.

Dzień drugi

Tego dnia był już tylko taniec. Zajęcia autorskie z tańca współczesnego z Anną Piotrowską, podczas których aktywnie pracowałyśmy z centrum, umożliwiły mi jeszcze bardziej zwiększyć uwagę na aktywność środka energetycznego. Co więcej, zauważyłam iż świadome kierowanie tym miejscem (mięśniami brzucha) ma wpływ na jakości uzyskiwane w ruchu. Ponadto Ania zaproponowała choreografię wymagającą skupienia i koncentracji, a świadoma praca z centrum była niezwykle pomocna przy licznych zmianach kierunków i utrzymywaniu aktywnych mięśni brzucha. Oczywiście, u Ani nie mogło zabraknąć pracy z podłogą. Świadomie nazywam to „pracą z podłogą” zamiast „na podłodze”, zgodnie z myślą: „podłoga jest Twoim przyjacielem”partnerem dla ćwiczeń, nie tylko martwą płaszczyzną. Zapewnia poczucie bezpieczeństwa i jest naszą podporą, a poprzez liczne zadania ze zmianą kierunków pozwala wyrobić w sobie umiejętność nawigacji ciałem i orientacji w przestrzeni. Jak reagować będzie ciało, jeśli naszą uwagę skierujemy do centrum? To pytanie, które w praktyce pozwala na przeniesienie koncentracji i przekierowanie jej z głowy do centrum. Z tym zadaniem zostawiła nas Ania po poniedziałkowych, pierwszych zajęciach z improwizacji w ramach zajęć stałych w Teatrze Rozbark.

W ramach niedzielnych dni otwartych ostatnią warsztatową propozycją było spotkanie z Katarzyną Kanią, absolwentką WTT w Bytomiu (w ramach zastępstwa za Agnieszkę Doberską). Były to bardzo intensywne i trudne zajęcia – począwszy od szybkich przejść wokół osi na trzech poziomach, w dodatku na całej długości sali baletowej, poprzez połączenia sekwencji wydłużania ciała z bardzo dynamicznym contraction, aż po bycie poza pionem.

Podsumowując, te dwa dni były dla mnie wyzwaniem i przygodą taneczną. Śmiało można powiedzieć, że takie zajęcia są skierowane do każdego, kto ma ochotę się uczyć, doświadczać i przekraczać swoje możliwości.