GST: Mąż, żona, kochanek i… dziecko

Pełna widownia, śmiech na sali, dystyngowany reżyser witający gości, niebanalna sztuka – „Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej – to jedna z najważniejszych propozycji tegorocznych Gliwickich Spotkań Teatralnych.

fot. Ola Grochowska

fot. Ola Grochowska

O Wigilii mówi się, że to noc cudów, jednak od razu widzimy, że na scenie nie dzieje się nic niezwykłego: banalna, rodzinna kłótnia i słowne przepychanki. Brak tu kompromisu, gdyż każdy egoistycznie patrzy tylko na siebie. Mąż – profesor, człowiek wykształcony, skupia się tylko na ponętnym ciele swojej żony. Poza jej seksapilem widzi w niej tylko głupią kobietę. Ona potrafi jednak wykorzystać swoje atuty i całkowicie go zdominować. Do tego dołącza jeszcze kochanek – typ wolnego ptaka, skaczący z kwiatka na kwiatek, nieszukający głębszego sensu w swoim życiu. Jest także szwaczka, „życzliwa” przyjaciółka, która z czasem pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Nie można się tutaj doszukać pozytywnych postaci, a mimo to tekst tragifarsy sprawia, że widzowie świetnie się bawią i cały czas śmieją.

Można by pomyśleć, że ponad stuletni tekst Zapolskiej stracił na swojej aktualności. Okazuje się, że jest wręcz przeciwnie. Reżyser nie musiał nic zmieniać, postawił raczej na dobór znakomitych aktorów. Jerzy Stuhr występuje tu w roli męża, do tego jeszcze Sonia Bohosiewicz, Renata Dancewicz, Iza Kuna i Tomasz Kot. Taka obsada wróży ogromny sukces. Wszyscy aktorzy świetnie wcielają się w swoje role. Traci na tym wszystkim jedynie postać wdowy – Renata Dancewicz zapomniana i niewidoczna, gubi się na scenie, mimo wielkiego potencjału, tak jakby brakowało na jej postać pomysłu.

Przedstawienie pokazuje patologiczną rodzinę. Rodzice skupiają się na sobie, pełni głupoty, materialistycznej chciwości, pozbawieni jakiejkolwiek wrażliwości, zapominają całkowicie o swoim dziecku. To jego dramat zostaje tutaj najbardziej pokazany. Sztuka jednak skonstruowana jest w taki sposób, że nawet w trudnych chwilach widownia wybucha śmiechem. Komiczne stają się dla nas sceny walki o córkę i wyrywania jej sobie z rąk.

Dzięki temu nie ma tutaj zbędnego moralizatorstwa. Stuhr odnalazł złoty środek i sprawił, że każdy może wyciągnąć z tego przedstawienia to, co tylko zechce. Dla jednego może to być tylko śmieszna komedia i dwie godziny dobrej zabawy, a ktoś inny znajdzie w niej głębszy sens. Chwilami jednak możemy się poczuć równie głupi jak aktorzy na scenie, z teatru wychodzimy zadowoleni.

Reżyseria: Jerzy Stuhr
Scenografia: Małgorzata Domańska
Kostiumy: Zofia de Ines
Światło: Adam Czaplicki
Ruch sceniczny: Jarosław Staniek
Asystent reżysera i producent wykonawczy: Ewa Ratkowska
Asystent producenta wykonawczego: Jan Malawski
 
Obsada: 
Mąż: Jerzy Stuhr
Żona: Sonia Bohosiewicz
Dziecko: Iga Mencel/Milena Poświatowska
Kochanek: Tomasz Kot
Wdowa: Renata Dancewicz
Szwaczka: Iza Kuna
Służąca: Krystyna Froelich
Dorożkarz: Wojciech Chorąży
 
Teatr Polonia w Warszawie
 
Spektakl pokazywany w ramach Gliwickich Spotkań Teatralnych