Polskie piekiełko

„Był sobie Polak Polak Polak i diabeł” okazał się jedną z najlepszych polskich propozycji na tegorocznym festiwalu Kontrapunkt w Szczecinie. W ręce twórców spektaklu – Remigiusza Brzyka, Igi Słupskiej i Szymona Szewczyka – trafiło wyróżnienie za koncepcję wizualną. To rzeczywiście bardzo mocna strona lubelskiego przedstawienia.

fot. Bartłomiej Sowa

scena zbiorowa, fot. Bartłomiej Sowa

Mocny jest również dramat autorstwa Pawła Demirskiego, z żartobliwym i wiele mówiącym podtytułem: „czyli w heroicznych walkach narodu polskiego wszystkie sztachety zostały użyte”. Miłą odmianą było zobaczyć tekst tego dramaturga nie w reżyserii Moniki Strzępki, której „Był sobie Polak…” wystawiony został dobrych kilka lat temu w Wałbrzychu. Brzyk umiejętnie zaadaptował tekst na scenę, potwierdzając jego aktualność, wydobywając nowe sensy.

Twórców spektaklu zainteresowały tematy nieustannie jątrzące polską rzeczywistość – od wojennych traum i antysemityzmu po ulubione wątki Demirskiego, czyli kryzys neoliberalnej gospodarki i emigracja w celach zarobkowych. Remigiusz Brzyk wyreżyserował celną satyrę na współczesne rozumienie polskości i Polaków, akcentując żartobliwy charakter utworu i jednocześnie uwypuklając panujący w nim nastrój grozy. Postacie dramatu są przerysowane, a ich wygląd zewnętrzny może budzić niepokój. Bowiem Brzyk pod rękę z Demirskim reprezentacją Polski uczynił żywe trupy zamknięte w klatce zbudowanej z koszarowych łóżek, która umieszczona została na scenie tuż przy pierwszych rzędach widowni. Interesującą przestrzeń sceniczną dopełnia obraz beznadziejnej sytuacji bohaterów. Znakomicie ucharakteryzowani aktorzy grają postaci, które przeżyły swoje ziemskie życie w mniej lub bardziej udany sposób i z różnych przyczyn umarły – częściej tragicznie niż komicznie (patrz śmierć jednej z bohaterek pod kołami traktora) – i znalazły się razem w tej osobliwej poczekalni.

fot. Bartłomiej Sowa

Halszka Lehman, Daniel Dobosz, fot. Bartłomiej Sowa

Obserwujemy wrzuconą do studni żydowską dziewczynkę Wandę (Marta Sroka), wyglądającą jak bohaterka japońskich horrorów, mówiącą do nas złowrogim szeptem przy przygaszonym świetle oraz Staruszkę, której udało się przeżyć Auschwitz (Halszka Lehman), ale traumatyczna przeszłość oraz skrywany sekret popychają ją do samopodpalenia. Znalazło się w tej tragifarsie miejsce dla typowego polskiego kibola – Dresiarza (Wojciech Rusin), Chłopca porzuconego przez rodziców (znakomity Daniel Dobosz), piewcę komunizmu Generała (Krzysztof Olchawa), oskarżonego o pedofilię Biskupa (Paweł Kos) oraz najbarwniejszej z tej przedziwnej galerii, zagranej z werwą i ironią przez Martę Ledwoń, Gwiazdki, niedoszłej celebrytki z warszawskich salonów. Galerię postaci-stereotypów dopełnia skatowany przez kiboli niemiecki Turysta (Przemysław Gąsiorowicz), bo czym byłaby Polska bez Niemca?

fot. Bartłomiej Sowa

scena zbiorowa, fot. Bartłomiej Sowa

Każda z postaci znajdzie „czas antenowy” na publiczną spowiedź, często przepełnioną goryczą i zawodem z powodu kraju, w którym przyszło jej egzystować („Jak żyć?” – ciągnie za sobą napis Staruszka). Groteska w wykonaniu ośmiu aktorów to dobitna, bezpardonowa historia o nas samych, o naszym polskim piekiełku. Teatr Brzyka można odczytywać jako przestrogę, lecz bez umoralniających wątków. Bohaterowie spektaklu tworzą polifoniczny chór wyśpiewujący tę samą pieśń na różne głosy. Pieśń o Polsce oraz otaczającej Polaków beznadziei. Mimo łączącej ich wspólnoty narodowej niechętnie przyznają się do powinowactwa. Są na siebie skazani. Po śmierci trafili do zagraconej klatki, w której gnieżdżą się wszystkie nasze narodowe bolączki, fobie oraz widma przeszłości. Koszmarna wizja, z której bohaterowie nie mają wyjścia, mogą jedynie bezwładnie wyciągać ręce w stronę publiczności lub nawiązywać rozmowę w stosownej odległości. Całe szczęście, ponieważ bliższe spotkania widza z tą hałastrą, żywcem (sic!) wziętą ze „Świtu żywych trupów” mogłoby się skończyć palpitacją serca dla bardziej wrażliwych teatromanów. Znajdujący się w tym kuriozalnym czyśćcu bohaterowie wyraźnie na coś czekają, większość zapewne na otwarcie bram niebios. Brzyk w przewrotnym geście otwiera im kulisy teatru. Postacie śpiesznie wychodzą tylnym wejściem na podest znajdujący się na dworze i czekają. Czekają. Zbawienia nie będzie.

Paweł Demirski „Był sobie Polak, Polak, Polak i diabeł. Czyli w heroicznych walkach narodu polskiego wszystkie sztachety zostały zużyte”
 
reżyseria i scenografia – Remigiusz Brzyk
kostiumy i współpraca scenograficzna – Iga Słupska, Szymon Szewczyk
muzyka – Jacek Grudzień
 
obsada – Marta Ledwoń, Marta Sroka, Halszka Lehman, Daniel Dobosz, Wojciech Rusin, Przemysław Gąsiorowicz, Krzysztof Olchawa, Paweł Kos
 
premiera: 25 maja 2013
Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie