Kinowe oblicza odmienności, czyli o tym, co „Uciekające kurczaki” mają wspólnego z Xavierem Dolanem

W czasach, w których wszyscy mówią o gender, a prawie nikt nie wie, co to słowo oznacza, na polskim rynku wydawniczym pojawia się książka, która zawiera w tytule kolejne „straszne” słowo – „queer”. Queer to odmieniec, queer to pedał, queer to nienormatywność, queer to przymiotnik, rzeczownik i czasownik zarazem. Queer łączy w sobie wszystko, co nie przystaje do norm (nie tylko płciowych, ale i rasowych oraz klasowych), afirmuje różnicę i przeciwstawia się uniwersalizacji – ma wiele obliczy i wiele znaczeń. Małgorzata Radkiewicz w „Obliczach kina queer” charakteryzuje jego filmowe przejawy, nie zapominając o szerszych kulturowych kontekstach. Nie uzurpuje sobie przy tym prawa do pełności spojrzenia czy tworzenia historii kina queer (byłoby to sprzeczne z samą ideą queeru).

oblicza kina queer książka

Autorka, będąca na gruncie polskiego filmoznawstwa pionierką w pisaniu o kinie odmieńców, traktuje kategorię queerowości bardzo szeroko. W obręb jej zainteresowań wchodzi zarówno twórczość Dereka Jarmana (któremu przed ponad dekadą poświęciła swoją książkę „Portret indywidualisty”) czy Xaviera Dolana, jak i… „Uciekające kurczaki”. Spoglądając w przeszłość sięga aż do 1895 roku i krótkometrażowego „The Gay Brothers” Williama Dicksona, uwzględniając także najnowsze dzieła z „Życiem Adeli” Abdelatifa Kechiche na czele. Sięga nie tylko po przykłady z kina europejskiego i amerykańskiego, ale też (rzadziej) azjatyckiego – przede wszystkim japońskiego i chińskiego.

IMG_0658

W czterech rozdziałach (przy czym pierwszy poświęcony jest teorii) Radkiewicz prezentuje wachlarz różnorodności reprezentacji inności płciowej i seksualnej w kinie. Fascynująca jest zwłaszcza druga partia dedykowana zjawisku New Queer Cinema z początku lat 90. Staje się on dla autorki okazją do zarysowania pejzażu społeczno-kulturalnego, który doprowadził do powstania nie tylko filmowego nurtu i samego ruchu queer, ale także jego dalekosiężnych skutków. Pierwsza połowa książki jest subiektywnym, a przy tym klarownym i zilustrowanym filmowymi przykładami wprowadzeniem do teorii queer, które powinno stać się obowiązkową lekturą na każdym humanistycznym kierunku studiów.

Nieco więcej wątpliwości może budzić druga połowa, na którą składają się rozdziały „Od cross-dressingu do filmów transgenderowych” oraz „Tematy i bohaterowie kina queer”. Zwłaszcza pierwszy z nich zmusza do zastanowienia się nad samą kategorią transgenderowości, w którą Radkiewicz wrzuca wszystko, co nie mieści się w ramach binarnego podziału na męskość i kobiecość – w tym również biseksualizm oraz przełamywanie normatywnego modelu rodziny. Choć w ramach wywodu wszystko tutaj do siebie pasuje, warto by zastanowić się, czy nie jest to zbyt daleko idące przywłaszczenie tej kategorii.

IMG_0657

Ostatni rozdział jest bardzo subiektywnym przeglądem wszystkiego tego, co w kinie queerowe, lecz nie zmieściło się w poprzednich rozdziałach, a jest dla autorki interesujące – od młodzieżowych filmów queerowych, przez motyw coming outu, po reprezentacje queerowej męskości. Jawi się on jako króciutki przyczynek do ogromnego katalogu tytułowych tematów i bohaterów. Nie odnajdziemy bowiem w książce Małgorzaty Radkiewicz wielu twórców i dzieł, które być może niemal automatycznie przyjdą nam do głowy, kiedy usłyszymy hasło „kino queer”. Pier Paolo Pasollini, Jack Smith, Rob Epstein, Bruce LaBruce, Patric Chereau, Francois Ozon (który jest w książce zaledwie wspomniany) – to pierwsze z wielu, które można by wymienić. To bynajmniej nie zarzut, a sygnał, że „Oblicza kina queer” są zaledwie otwarciem dyskusji, której na polskim gruncie – zarówno filmoznawczym jak i krytyczno-filmowym – wciąż brakuje.

IMG_0655

Radkiewicz traktuje swojego czytelnika z szacunkiem, nie zapędzając się w stronę naukowego bełkotu, który często możemy odnaleźć w polskim piśmiennictwie akademickim, jednocześnie nie kwestionując inteligencji odbiorcy i wymagając od niego choćby podstawowej wiedzy na temat znaczenia i relacji terminów „gender”, „płeć” i „tożsamość seksualna”. „Oblicza kina queer” nie mają więc walorów podręcznika, ale jednocześnie stworzone zostały ze świadomością kontekstu kulturowego, w których powstały. Objawia się to nie tylko w języku, ale też w całkiem sporej dawce queerowych analiz polskiego kina (od cross dressingu w filmie „Piętro wyżej” Leona Trystana po „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej i „Płynące wieżowce” Tomasza Wasilewskiego).

IMG_0654

„Oblicza kina queer”, wydane przez Korporację Ha!art w ramach Linii Filmowej, zawierają kilka drobnych mankamentów edytorskich (głównie literówek, czasem niefortunnych – dowiadujemy się np. że w „Płynących wieżowcach” grał Bartosz Kelner), nie przeszkadzają one jednak w przyjemnym obcowaniu z książką. Tekst został okraszony licznymi zdjęciami (szkoda, że czarno-białymi – queer mieni się wszak wszystkimi kolorami tęczy) i uzupełniony bogatą bibliografią oraz filmografią, które mogą posłużyć jako ogromna baza lekturowa, będąca zaledwie drobnym wycinkiem różnorodności kina queer.

IMG_0656

Książka będzie bez wątpienia wartościową lekturą dla zainteresowanych zarówno teoriami odmieńczymi, jak i kinem oraz kulturą w ich postmodernistycznym wymiarze. Rzadko kiedy uświadamiamy sobie bowiem, jak szeroki wpływ miało (i nadal ma) Nowe Kino Queerowe i tzw. „homo-pomo” na zjawiska, z którymi obcujemy na co dzień. Małgorzata Radkiewicz w fascynujący sposób prezentuje zależności oraz przepływ idei między (sub)kulturami mniejszościowymi a „mainstreamem”. Czytając „Oblicza kina queer” poznamy więc nie tylko sylwetki i dzieła najważniejszych twórców i twórczyń opowiadających o gejach, lesbijkach, osobach transgenderowych, interseksualnych, biseksualnych itd., ale też dowiemy się, dlaczego „Tajemnica Brokeback Mountain” nie jest „gejowskim westernem”, co z ideą queerowości ma wspólnego „Wilk i zając” i w jakich okolicznościach „Top Gun” czy „Chicago” mogą być odczytywane jako opowieści o homoseksualnych romansach. A to oczywiście tylko drobny wycinek.

Pawel Świerczek