Mad Max czeka na potop

Darrena Aronofskiego przedstawiać nie trzeba. Filmy sygnowane jego nazwiskiem, takie jak kultowe Pi czy Requiem dla snu słyną z zamiłowania do wizualnych fajerwerków, dynamicznego teledyskowego montażu oraz patosu. Niestety w komiksie Noe: Za niegodziwość ludzi, którego współscenarzystą jest Aronofsky czytelnik i fan kina twórcy Czarnego łabędzia znajdzie przede wszystkim to ostatnie.

Noe za niegodziwość ludzi

Noe, jak pewnie wielu z was się domyśla, jest reinterpretacją biblijnej historii o potopie. Tytułowy bohater jest jednym z ostatnich sprawiedliwych na skażonym złem świecie. Ludzkość odwróciła się od Boga i bez litości eksploatuje otaczające ją resztki przyrody i tak już mocno przetrzebionej przez trwającą od dawna suszę. Noego nawiedzają wizje, w których widzi świat zatopiony w wodzie i węsząc w nich ostrzeżenie od Pana nawołuje swych bliźnich do opamiętania. Ci jednak nie tylko za nic mają jego słowa, ale też rozwścieczeni ekologicznym kazaniem protagonisty niszczą jego gospodarstwo, zmuszając go tym samym do podjęcia podróży. Podróży, która będzie miała na celu nie tylko ocalenie jego najbliższych, ale też życia na ziemi w ogóle!

Na czym polega strategia reinterpretacyjna autorów Noego? Czy jest to może próba symbolicznego odczytania biblijnej opowieści o upadku świata? Nic bardziej mylnego. Aronofsky i spółka skroili historię na miarę dzisiejszych popkulturowych standardów, przerabiając ją na moralizatorską fantastykę. Świat przedstawiony w komiksie stanowi skrzyżowanie biblijnych zamierzchłych czasów z estetyką postapo, czyli równie dobrze akcja może rozgrywać się odległej przeszłości, jak i przyszłości, co pewnie ma podkreślać uniwersalne przesłanie komiksu. W przemierzanej przez bohatera i jego rodzinę krainie można też znaleźć kilka istot fantastycznych – od nieistniejących gatunków bydła po przypominające czterorękie trole anioły. Nie ma oczywiście nic złego ani w fantastyce, ani w moralizatorstwie, ale w wydaniu Aronofskiego i jedno, i drugie jest pozbawione finezji, lekkości i oryginalności.

noe za niegodziwość ludzi 2

Jeśli chodzi o warstwę graficzną i narracyjną, to mamy do czynienia z komiksowym odpowiednikiem stylu zerowego. Nie ma tu miejsca na żadne eksperymenty. Rysunki oraz kadrowanie mają na celu opowiedzenie fabuły w sposób czytelny i jednoznaczny. Czytelnik nie będzie miał wątpliwości, kto w tym świecie jest dobry, a kto zły, co jest jawą, a co wizją. Tym, co najbardziej cieszy oko, są zdecydowanie pustynne pejzaże narysowane i pokolorowane przez Niko Henrichona (polskiemu czytelnikowi znanego z ilustracji do Lwów z Bagdadu).

Komiks Noe oczywiście można przeczytać, chociaż raczej nie jest to dzieło, które na długo po lekturze pozostaje w pamięci. Jest co prawda pierwszy z czterech planowanych tomów, ale wątpię, by następne w znaczący sposób odbiegały od tego, co charakteryzuje Za niegodziwość ludzi. Jest to raczej fragment kampanii reklamowej mającej na celu zachęcić do obejrzenia najnowszego filmu Aronofskiego niż autonomiczne dzieło.

Noe za niegodziwość ludzi3Ari Handel, Niko Henrichon, Darren Aronofsky, Noe. Za niegodziwość ludzi, wyd. Sine Qua Non, 2013.