Percepcja ciała. Rozmowa z Julią Kurek

Julię Kurek fascynuje ludzkie ciało.  Wystawia je na próbę – nie boi się czołgać, leżeć bez ruchu w wodzie, ocierać się i przebierać. Bada w ten sposób kondycję współczesnego człowieka, uwikłanego w historię, stereotypy i kulturowe schematy. Czy ciało może stać się właściwym sposobem interpretacji rzeczywistości? O tym z artystką rozmawia Zuzanna Sokołowska.

Zuzanna Sokołowska: Przyglądając się Twojej twórczości, można zauważyć, że sporo uwagi poświęcasz sztuce performance. Czym dla Ciebie jest ciało?

Julia Kurek: Sporo uwagi poświęcam sobie oraz obserwacji i analizie otoczenia. Doświadczam siebie poprzez siebie, Ciebie i części Twojego odbicia. Promienie dochodzą prosto do siatkówki, tworząc coś na kształt świata. Staram się pojąć wszystkie integralne cechy struktury, obrazy ejdetyczne, powidoki, lecz te „obrazy” to tylko powierzchowne wytwory wizualnych bodźców, które odbieramy, którymi widniejemy. Performance jest jednym ze sposobów doświadczania rzeczywistości, a ciało jest dla mnie narzędziem dostarczającym informacji bodźcowych do mózgu. Jest zarazem nośnikiem danych i zapisem historii, które się na nim rysują.

„Istnię się” [zwrot pochodzi z filozofa Janusza Krupińskiego, wyraża proces stwarzania siebie], poprzez formę cielesną, zatem to część mnie będąca materią w procesie ciągłych przemian.

julia kurek

Obserwując współczesny status cielesności, można zauważyć, że podlega ona wielu ograniczeniom związanym z wieczną młodością, pięknem, idealną figurą. Zdarza Ci się ulec tej kulturowej presji?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie. Praca nad sobą w różnych aspektach, również jeżeli chodzi o ciało, jest i była dla mnie istotna. Moja motywacja i silna wola nie były natomiast na tyle mocne, bym mogła dojść do kondycji, jakiej bym od siebie oczekiwała.

Od pewnego momentu zaczęłam jednak obserwować moją mamę, jej ciało i kondycję zmieniającą się wraz z upływem czasu. Miała kilka operacji w życiu. Z wiekiem ciało i forma fizyczna coraz bardziej przeszkadzają jej swobodnie funkcjonować. Czuję zdecydowanie większą presję, by zadbać o swoją sprawność fizyczną, ze względu na te obserwacje, a nie na jakąkolwiek presję kulturową.

Jaki jest główny cel Twoich działań? Zmiana perspektywy myślenia, wstrząs, chwilowe zatrzymanie wzroku? Czy performance potrafi jeszcze dzisiaj zmusić do indywidualnych zmian w sposobie odbioru świata?

Tworząc, nie zastanawiam się nad tym, jak odbiorca „powinien” zareagować na moją pracę, na moje działanie. Te formy w postaci wideo czy performance są wynikiem moich rozważań bądź są realizowane w trakcie tego procesu, stając się jego częścią. Dzięki nim często dochodzę do syntezy.

Mówiąc prościej – zastanawiam się, tworząc a tworzę, zastanawiając się i to jest celem samym w sobie. Sprawdzam siebie, swoją kondycję. Odbiorca jest istotny, ponieważ jest komunikatem zwrotnym, nie śmiem natomiast zakładać, jaka powinna być jego reakcja, mogę jedynie zakładać, jaka może być. Nie narzucam, raczej staram się dać innym możliwość dotarcia do moich spostrzeżeń realizowanych w formie działań bądź odtwarzanych jako zapisy wideo. Są odbiorcy, którzy ustosunkowują się do moich refleksji, wtedy toczymy dyskusję czy to słowną, czy performatywną, będącą w procesie. Jedna i druga jest cenną przesłanką ku dalszej analizie.

Czy performance potrafi jeszcze dzisiaj zmusić do indywidualnych zmian w sposobie odbioru świata? Potrafi nakłonić do refleksji a to już jakaś zmiana stanu. Bywa, że ta refleksja prowadzi do ewolucji w sposobie myślenia. Czy zmusić? Performance się wydarza, a zmusić może osoba, która wykonuje owo działanie. Lecz gdy odbiorca jest do czegoś zmuszany, to zazwyczaj zmiany następują, ale niekoniecznie pozytywne.

Wtedy zaczyna działać mechanizm obronny. Im większej ktoś podlega presji, tym bardziej zapiera się w przyswojeniu czy uznaniu obcej idei.

Jednym z Twoich najtrudniejszych i najbardziej poruszających działań był performance „Message”. Jak narodził się pomysł na jego zrealizowanie?

Zaczęłam zastanawiać się nad ograniczeniami związanymi z komunikacją, brakiem porozumienia i zrozumienia. Nad tym, jak odmienne, niestandardowe postrzeganie, rozumowanie i w rezultacie działanie może być pojmowane i odbierane przez społeczeństwo. Był to dla mnie trudny okres w życiu, a problematyka, którą postanowiłam poprzez tę akcję zweryfikować, była mi wtedy bliska. Działanie, którego się podjęłam, trwało około czterdziestu minut. Najtrudniej było zacząć. Gdy w końcu położyłam się na ziemi i zaczęłam się czołgać, zdenerwowanie znikło i mogłam oddać się bez reszty sytuacji. Reakcje społeczeństwa były różne. Do momentu, gdy ludzie nie wiedzieli, że czołgam się do kamery, dzwonili na policję i po karetkę, uważali, że jestem chora umysłowo. W momencie, gdy dostrzegli kamerę i zorientowali się, że o coś chodzi, zaczęli mnie dopingować i wykrzykiwać́ hasła: “Czołgajmy się z nią, wszyscy razem”, „Zasady nie obowiązują, wolność́ to jest wolność”.

Wspominasz, że trudno było zacząć ten performance. Jakie bariery musiałaś w sobie pokonać, aby zająć się właśnie tą dziedziną sztuki?

Gdy zaczynałam realizować działania w przestrzeni publicznej, nie myślałam o tym w kategoriach performance. Bardziej interesowała mnie forma wideo, która miała być rezultatem tego, co chcę wyrazić. Zresztą dużo moich dokumentacji performance nabiera nowej jakości, stając się materiałem wideo czy instalacją wideo.

Każde wystąpienie jest dla mnie związane z napięciem, każde jest swojego rodzaju sprawdzianem, na ile sobie poradzę w nowej sytuacji. Nie powtarzam performance. Jedyna akcja, która została powtórzona, nosiła tytuł „Smoleńsk” i zrealizowana była w Modelarni Gdańskiej na kilka dni po tragedii narodowej oraz dwa lata później w Częstochowie, w rocznicę upamiętniającą to zdarzenie. Napięcie przed pierwszym i drugim wystąpieniem było podobne.

ofelia

Inny performance – „Ofelia” – odbył się w jednym z obiektów galerii handlowej. Dlaczego wybrałaś akurat to miejsce?

Artyści zaproszeni na Międzynarodowy Festiwal Performance „Interakcje” mieli możliwość, poza prezentacją swoich wystąpień w Ośrodku Działań Artystycznych, zaprezentowania kolejnych w galerii handlowej Fokus w Piotrkowie Trybunalskim. Zaczęłam zastanawiać się nad tą przestrzenią. Zawsze analizuję miejsce, w którym realizuję działanie. Często wybieram przestrzenie publiczne, w których widz nie spodziewa się działania artystycznego. W ten sposób próbuję dotrzeć do odbiorcy, który nie jest wyedukowany w zakresie artystycznym i zaobserwować jego sposób reagowania na moje działanie. Performance, który tam realizowałam, nazwałam „Ofelia”,  sięgając po tytuł nawiązujący do obrazu Johna Everetta Millais’a, do czystego nieskalanego przedstawienia, „klasycznego” dzieła sztuki. Ubrana w białą sukienkę położyłam się w fontannie. Leżałam tak przez dłuższą chwilę, trzymając bukiet kwiatów w dłoniach, potem wstałam, bukiet zostawiając w wodzie. Po chwili zaczęłam brudzić́ „czystość”. Wycierając parkiet sukienką, a właściwie nieomal wcierając ją parkiet, wycierałam tym nieskazitelnym „obrazem” podłoże… Czołgałam się i ocierałam plecami, brudząc siebie i wizerunek całości. W ten sposób dotarłam do witryn sklepowych. Usiadłam, opierając się o szyby witryn, w których widniały manekiny w ubraniach z wyprzedaży. Na koniec mokra, wymięta wyjęłam kartkę z napisem „SALE”, by zaakcentować, że wszystko da się zabrudzić́ i sprzedać.

Zupełnie zaskakującym działaniem był performance „Barbie’s American Dream”. Gdzie go realizowałaś? Czy była to część jakiegoś większego projektu artystycznego?

W 2012 roku dostałam się na Międzynarodowe Biennale Młodej Sztuki w Moskwie. Praca, która była tam zaprezentowana, nosi tytuł „Turcja”. Była  to dokumentacja działania, jakie wykonałam w przestrzeni publicznej w Istambule. Wyjeżdżając do Rosji wiedziałam, że chcę zrealizować działanie na Placu Czerwonym, nie wiedziałam wtedy jeszcze tylko, co tam zrobię. Jednak przestrzeń szybko zainspirowała mnie do stworzenia pracy pt. „Barbie’s American Dream”. Podczas działania byłam przebrana za lalkę Barbie – komercyjny symbol Ameryki. Strzelałam z pistoletu na bańki mydlane do ludzi i obiektów znajdujących się w zasięgu mojego wzroku. Pistolet wydawał donośne odgłosy. Praca nawiązuje do antagonizmów występujących między dwoma mocarstwami – Ameryką i Rosją.

Praca w 2013 roku została wybrana do pokazu we WRO Art Media Biennale oraz do pokazów wyjazdowych. W ramach WRO On Tour była prezentowana m.in. w Moskwie, Paryżu, Rzymie, Tel Avivie czy Danii.

Jednym z ostatnich Twoich działań był performance „Perfekcyjna Pani Domu”, który został pokazywany w ramach Festiwalu Arteria w Częstochowie. Czy był to pewnego rodzaju ukłon w stronę kobiet, które całą swoją energię poświęcają dbałości o swoje domowe otoczenie? Czy raczej można go traktować jako próbę przezwyciężenia stereotypów narosłych wokół żeńskiej płci? 

Trudno mi mówić o świeżo powstałych projektach. Z reguły potrzebuję czasu, by z dystansu na nie spojrzeć. Spróbuję jednak odpowiedzieć na pytanie. Nie bez przyczyny do projektu zaproszeni zostali również mężczyźni. Swoim działaniem starałam się pokazać, ile wysiłku musi wkładać kobieta, by próbować stać się przysłowiową „Perfekcyjną Panią Domu”. Z jednej strony oczekuje się od niej, by była atrakcyjna i zadbana, z drugiej – by pełniła rolę strażniczki domowego ogniska. Szczególnie trudne jest to zadanie w dzisiejszych czasach, gdy z każdej strony kolorowe czasopisma propagują wizerunek wyretuszowanych, smukłych modelek pozbawionych autentyczności.

Nad jakimi projektami obecnie pracujesz?

Obecnie realizuję projekt doktorski o tytule „Korelacje stycznych w obszarze wizualnym i audialnym”. Podczas pracy nad projektem współpracowałam z osobami niewidomymi i niedowidzącymi z Gdańska i z Lasek, z osobami niesłyszącymi i niedosłyszącymi z Wejherowa oraz z muzykami i kompozytorem z Akademii Muzycznej w Gdańsku. Finalnym rezultatem naszych działań będzie instalacja składająca się z dwustu pięćdziesięciu prac malarskich oraz zapisów wideo. Wszystkiemu będzie towarzyszyć dźwięk w postaci utworu muzycznego wykreowanego przez kompozytora Beniamina Baczewskiego. Dodatkowo, podczas prezentacji projektu zostaną wyświetlone dwa godzinne materiały wideo. Jeden z nich będzie dotyczył osób niewidomych i niedowidzących – ich wyobraźni, spostrzeżeń dotyczących dźwięku i obrazu bądź jego braku. Drugi będzie dotyczył osób niesłyszących i niedosłyszących.

 

Julia Kurek – (ur. 1984 w Szczecinie)
Artystka wizualna młodego pokolenia, performerka, autorka prac wideo i instalacji. Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – studia doktoranckie, oraz Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku – studia magisterskie. Dyplom z wyróżnieniem u Ad. II stopnia Wojciecha Zamiary. Studiowała również w Istambule Marmara Universitesi 2008-2009. Obecnie wykładowca Animacji 2D w Polsko Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych.