Szum w rytmie kujawiaka

W tańcu jak w życiu – czekamy, odnajdujemy, gubimy, szukamy ponownie. Układamy je jak własną choreografię. Niektóre ruchy i emocje powracają do nas nieustannie, choć w nowych konfiguracjach – a w tym wszystkim szum.

Fot. Artur Wacławek Teatr Rozrywki --

Fot. Artur Wacławek, Teatr Rozrywki

Spektakl FURU Kolektyw pt. „Szum”, wystawiany podczas konkursu Entrée w chorzowskim Teatrze Rozrywki, był inspirowany mechanizmem powtarzania i oczekiwania. Funkcjonujemy w oparciu o ustalone, rutynowe zachowania, które – choć pozwalają nam iść przez życie według ustalonego planu – przy bliższym oglądzie przypominać mogą serię natręctw wymykających się spod kontroli, nawracających samoistnie, bez względu na swoją funkcjonalność.

Remiksowany i samplowany układ, który scala spektakl klamrą, składa się z różnych komponentów, które pojawiają się w toku sztuki. Nieco abstrakcyjna sekwencja, zaprezentowana na samym początku, rozgałęzia się z każdą kolejną sceną i ujawnia konteksty poszczególnych gestów. Ciało żyje swoim życiem. Staje się przestrzenią, w której jak na dłoni ujawniają się nasze lęki, skryte potrzeby, pieczołowicie przechowywane wrażenia i emocje. W „Szumie” mają one również silny kontekst kobiecy. W wielu momentach to opowieść o damskich tęsknotach. Szczególnie fragment wypełniony czerwonym światłem, w rytm przeciągle i finezyjnie płynących dźwięków „I wanna be loved by you…”. Tancerka zmysłowo, nieco neurotycznie, niczym w sennym marzeniu oddaje się własnemu wewnętrznemu oczekiwaniu, a wraz z nią widz.

Kolejne sceny przedstawiają inne kompozycyjnie odsłony tego samego tematu. Trzy tancerki stojąc lub siedząc, raz przodem, raz tyłem do widza, pokazują, że taneczny remiks odbywa się na kilku płaszczyznach – część treści bowiem jest zawsze na drugim planie, z którego docierają do widza jedynie szepty wypowiadane na ucho.

Ramę całego spektaklu stanowią muzyka i rytm, a poszczególne symboliczne treści artystki zbudowały w oparciu o codzienne obserwacje. W zamyśle reżyserki to właśnie materia dźwiękowa jest punktem wyjścia do działań tanecznych. Na specyficznym rytmie kujawiaka, akcentującym słabą część taktu, próbuje zbudować ruchową, własną interpretację emocji związanych z rytmem ludzkiego życia – okazuje się to być bardzo ciekawym zabiegiem. Nadążanie za swoimi uczuciami, ich właściwe rozpoznanie i uporanie się z nimi, staje się często zadaniem wymykającym się spod świadomej kontroli ciała. Stąd właśnie obszar teatru tańca w szczególności upodobał sobie podobne tematy, szukając rożnych dróg ekspresji. Widać to właśnie w „Szumie”, który odsłania ten mechanizm krok po kroku, nie dając prostych i czytelnych wskazówek.

_DSC3946 (640x427)

Fot. Artur Wacławek, Teatr Rozrywki

Jak podkreśla jedna z tancerek, Aleksandra Holesz, ona sama stara się przede wszystkim „ruszać w teatrze, teatrzyć w ruchu”. Stwierdzenie to posłużyć może za właściwy komentarz dla formy stylistycznej spektaklu – bliskiej improwizacji i osobistego mnogiego monologu, a jednocześnie mocno osadzonej w świecie teatru, i swego rodzaju abstrakcyjności i symbolice środków.

Interesujący jest również sposób powstawania spektaklu. Zainteresowania reżyserki folklorem, szczególnie muzycznym, znajdują tu pełne zastosowanie. Etiuda jest wstępem – jak zaznacza reżyserka – do poszukiwań w zakresie dialogu muzyki i tańca, lecz nie wyczerpuje tych poszukiwań. Idea organizmu jako instrumentu pozwoliła na wystawienie ciał tancerek na eksperyment. „Szum” – choć nazwa sugeruje zintensyfikowanie dźwięków – paradoksalnie powstawał w ciszy. Jej wypełnieniem jest improwizacja na bazie rytmu kujawiaka, która pozwala na wyeksponowanie fizyki ruchu, zderzenia ciał oraz ich bardzo namacalnej interakcji, budującej konstrukcję przestrzeni cielesnej i swoistej architektury teatru tańca.

Zainteresowanie fizyką jest w tym przypadku związane również ze wspomnianym tematem „Szumu” – „bycia szybciej”, „bycia w ciągłym ruchu”. Jest to zarówno metafora kondycji ludzkiej, uniwersalnego problemu przyspieszenia, jakiego doświadczamy na co dzień, jak i niedostrzegalnej na co dzień metafory ruchu fizycznego – ruchu molekuł, cząstek, z których nasze ciała są zbudowane. Taniec, poprzez eksperymentowanie z tempem ruchu, plastyką ciała, stosunkiem gestu do muzyki, czy z różnymi formami ekspresji pozwala nam zobaczyć uniwersalne problemy w kontekście mikro – mikroruchów i mikroznaczeń.

FURU kolektyw
„SZUM”
koncepcja, scenariusz, reżyseria: Barbara Songin
choreografia i wykonanie: Aleksandra Holesz, Bernadeta Pander, Nina Wolska
muzyka: Karolina Cicha, Barbara Songin
głos: Justyna Jary
kostiumy: Marek Stecko
reżyseria świateł: Maciej Dziaczko
produkcja: Fundacja FURU
Anna Duda