O Reflektorze w Reflektorze, czyli nowy album Arcade Fire na horyzoncie

Czas oczekiwania na premierę nowego albumu to zawsze przyjemny okres intensyfikacji emocji. Wiemy już bowiem, że zbliża się coś nowego. Stopniowo odkrywamy kolejne elementy. Dostajemy pierwsze, wybrane puzzle, ale układanka pozostaje wciąż niekompletna. O tym, co tym razem przygotowali dla nas Win Butler i Régine Chassagne wraz zespołem, przekonamy się 29 października.

Strategie można obrać różne. Jedne zespoły grają przez lata podobnie. Pozyskawszy sobie grono stałych odbiorców, co jakiś czas ich dokarmiają. Menu w tym przypadku różni się jedynie dodatkami. Inne natomiast decydują się dołożyć wszelkich starań, aby jadłospis regularnie modyfikować i nieco urozmaicać. Tak, aby zaspokoić wszystkich głodnych. Nie wolno tylko zapominać o tym, że apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Na przełomie ostatnich dziesięciu lat Kanadyjczycy zaserwowali nam kilka naprawdę smacznych dań. Szczególnie raczyłam się ich ostatnim albumem – „The Suburbs”. Nie byłam jedyna. Zasmakowało bardzo także Amerykanom, Anglikom, Kanadyjczykom czy Irlandczykom. Wydawnictwo to uplasowało się w tamtych stronach na pierwszych miejscach list albumów. Na łamach portalu metacritic.com (gromadzącego recenzje, prowadzącego rankingi i statystki) z puli 100 punktów możliwych do osiągnięcia album uzbierał 87, został także uhonorowany nagrodą Grammy.

„Our new album will be out October 29th.” – zakomunikowali w pewne słoneczne, lipcowe popołudnie na swoim oficjalnym, facebookowym fanpage’u. Słupek rtęci, który i tak wskazywał już nietypową dla naszej strefy klimatycznej temperaturę, podskoczył o kolejne kilka kresek. Wraz z końcem sierpnia w sieci zaczęły się pojawiać zdjęcia i krótkie filmiki skupione wokół słowa, które jest naszej redakcji szczególnie bliskie: „Reflektor”. Być może taką właśnie nazwę będzie nosił najnowszy album? – spekulowano.

Niedługo potem owe przypuszczenia stały się faktem. 9 września, wczesnym rankiem, do sieci trafił teledysk do pierwszego utworu promującego wydawnictwo. Wywołał on wśród odbiorców niemałe poruszenie. Prawdopodobnie nie spodziewali się oni zwrotu w stronę bardziej dyskotekowych brzmień. Nie lada zaskoczeniem był także gościnny występ Davida Bowiego. Arcade Fire zatroszczyli się o naprawdę porządną dawkę rozrywki dla wszystkich tych, którzy wyczekiwali premiery. Na stronie www.justareflektor.com stworzyli możliwość interaktywnej zabawy z klipem, a także zapoznania się z metodą jego tworzenia od kulis. Niespełna trzy tygodnie później, po występie zespołu w programie „Saturday Night Live”, światło dziennie ujrzały kolejne utwory: „Here Comes The Night Time”, „We Exist”, „Normal Person” – „I’m not entirely sure what I just witnessed… but I liked it” – komentowali wierni fani.

Czuję w kościach, że to, co usłyszymy wraz z końcem miesiąca nie będzie „starym, dobrym Arcade Fire”. Należy raczej szykować się na nową jakość. Nową – nie znaczy wcale gorszą! Opinie jak zwykle są podzielone, a wierni fani najwyraźniej zmagają się z mieszanymi uczuciami: „The dark disco style really works well, so I’m sure, you’ll gain as many fans as you lose”. Choć do premiery pozostało jeszcze kilkanaście dni, niektórzy już okrzyknęli „Reflektor” albumem roku. Inni czekają cierpliwie, aby porównać go z dotychczasowymi dokonaniami muzyków. Po genialnym „The Suburbs” muzycy ustawili sobie poprzeczkę naprawdę wysoko.

Ocenę „Reflektora” – „Reflektora” poznacie w przyszłym miesiącu. Zerkniemy również do tekstów. W muzyce chodzi przecież nie tylko o dźwięki. Ważne są także słowa, które stanowią integralny element przekazu. Już tekst pierwszego singla promującego album porusza bardzo aktualną tematykę. Stay tuned.