DANCING POZNAŃ 2013: Obcy kontratakują !

Myszka Miki, zdewastowany krajobraz sceniczny i grupa tancerzy zagubionych we wzajemnych interakcjach. Inność wyrażona ruchem w spektaklu Pawła Malickiego „Hello, Stranger!” to inność dynamicznie zmieniająca się i zacierająca granicę między tym, co „moje”, „czyjeś”, „nasze” i „obce”.

W programie spektaklu odnajdziemy fragment rozprawy ks. Józefa Tischnera „Inny”:

„Inny, którego napotkam, znajduje się w ruchu, co sprawia, że i we mnie budzi się świadomość możliwego ruchu. Muszę się „otworzyć” na samą inność Innego „znosząc” własną inność. (…) Taka zmiana nie jest niczym więcej, jak konsekwentną zmianą punktu widzenia – z mojego na jego. Inny wymaga, aby stać się jego pokarmem, jego częścią składową, nim. Inny zadaje ból.”

Refleksje te, opuszczając akademicki dyskurs o inności, w kontekście teatru tańca nabierają szczególnej wymowności. Uniwersalizują problem fizycznego zderzenia ciał – w formie tanecznej odnaleźć można bowiem narzędzia do wyartykułowania różnych odcieni uczuć towarzyszących spotkaniu z Innym. Każda interakcja i kontakt międzyludzki naznaczony jest problemem przemocy, zawłaszczenia i integracji, która domaga się przecież ingerencji w „naszą” przestrzeń, która dla nas samych staje się „inna”. Paweł Malicki w premierowym spektaklu „Hello, Stranger!” dotyka właśnie tej problematyki – co się stanie, gdy obcy pojawi się wśród nas?

Spektakl otwiera, rozpoczynająca się już w trakcie gromadzenia się publiczności, scena zbiorowa. Widzimy grupę tancerzy zmagających się z fizyczną barierą – murowaną ścianą, ograniczającą scenę od tyłu. Próby wspinania się na nią, odbijanie się od twardej powierzchni, oddają ludzką skłonność do zmagania się z niemożliwym i nieprzekraczalnym. Sami zadajemy sobie ból, choć zwykle wybieramy taki gest z poczucia osaczenia. Scena przypomina pobojowisko; dookoła rozrzucone są sterty zmurszałych desek na opał. Ceglane wnętrze sali Teatru Ósmego Dnia idealnie odtwarza piwniczny, podziemny klimat. W lewym rogu znajduje się niedbale pozostawiona drabina; z prawej strony sceny, tuż przy pierwszym rzędzie widowni, leży jeden z tancerzy, przywalony stertą desek.

fot. Anna Duda

fot. Anna Duda

Ze zbiorowej, bezładnej próby ucieczki, wyłaniają się kolejno pary, wykonujące partnerowania – pary szukające wspólnej równowagi, oddające sobie wzajemnie siłę ciężkości własnych ciał, szukające punktów podparcia. Uwidacznia się tu charakterystyczny dla Pawła Malickiego płynność, miękkie upadki i przepływ między podłogą, a stojącymi pozycjami, w zamaszystym ruchu, pełnym wirowania, obrotów i zatrzymań oraz w częstych, choć subtelnie przenikających się, zetknięciach ciał. Oddaje to idealnie wyrażoną przez Tischnera myśl o cienkiej granicy między tym, co „nasze”, a co zawłaszczane przez „innego”, który staje się mimowolnie naszym partnerem. Zbiorowe kompozycje, indywidualne gesty i ruchy, łączą się w powolne snucie się tancerzy po całej scenie. Senna atmosfera i zamglona, niedoświetlona przestrzeń wzmagają tylko poczucie bezładu i bezwolności jednostek, niepotrafiących podjąć aktywnego działania. Po chwili widzimy, jak spod stosu drewna wyłania się dotąd nieruchoma postać, wstaje pierwszoplanowy Inny całego spektaklu – mężczyzna z olbrzymią głową kreskówkowej Myszki Miki. Pozostali tancerze zaczynają odsuwać się na boki. Unikają postaci, która choć dobrze znana i wręcz ikoniczna dla estetyki popkulturowej, w takiej atmosferze, nawet w odczuciu widza, nabiera demonicznego i dość złowieszczego charakteru. Ogromny cień Myszki pada na przerażoną i znieruchomiałą grupę. Przerywa to wypchnięcie jednego z tancerzy do bezpośredniej interakcji z „obcą” postacią. Z ostrożnej i badawczej relacji niepostrzeżenie rodzi się więź, ruch splata tancerzy coraz bliżej siebie i coraz śmielej pozwalają sobie na wzajemny dotyk, zdejmowanie odzieży i erotycznie nacechowany kontakt. Ze sztucznego symbolu, pozornie pozbawionego żywych i naturalnych emocji, Myszka Miki staje się integralną częścią grupy, kusicielem – czymś ekscytującym, czego pozostali zaczynają pożądać. Strach zaczyna być coraz bardziej ambiwalentny. Ostatecznie głowa Myszki zostaje zdjęta tancerzowi; pozostaje on prawie nagi, obnażony i zawstydzony, a przede wszystkim – pozbawiony atrybutu władzy, który pozwalał mu posiąść „innych”.

Pozostawioną głowę przejmują kobiety, które w jej wnętrzu odnajdują szminkę. Przez to w symboliczny sposób staje się dopełnieniem kuszenia. Rozpoczyna się transformacja ich kobiecości. Tancerki zaczynają podrygiwać w rytm dyskotekowej muzyki, mężczyźni natomiast synchronizują się w powolnej i płynnej choreografii, pełzając po ziemi. Wyzywające, manifestujące swoją cielesność i seksualność, tancerki przeistaczają się w królowe dyskoteki. Ciało staje się jedynie przedmiotem, trafia w ręce kolejnych mężczyzn, którzy wykorzystują kobiety w spazmatycznym tańcu pełnym szarpaniny, brutalnych i gwałtownych ruchów, otarć. Jedna z tancerek, nie mogąc utrzymać równowagi w wysokich plastikowych obcasach, kroczy na czworakach po scenie z narzuconą krzywo i wykręconą groteskowo głową Myszki Miki.

fot. Anna Duda

fot. Anna Duda

Spektakl ten – nasycony nagromadzoną erotyczno-kompulsywną energią, dążącą chyba jedynie do destrukcji – trwa aż do sceny, w której kolejno wszyscy aktorzy zdejmują odzież i przesuwają się po powierzchni stołu jak po produkcyjnej taśmie, podkreślając uprzedmiotowienie ciała, któremu się poddali. Z końca stołu spadają na ziemię, a kolejne upadki tworzą stertę zużytych cielesnych powłok, jakby manekinów odstawionych na bok. Finałem jest moment, w którym tancerze przeistaczają się w rodzaj „robotów”, niezidentyfikowanych istot, które przywdziewają cieliste czarne kostiumy i błyszczące kaski zasłaniające twarze. Ponura scena i mechaniczny zautomatyzowany ruch niknie w zwężającym się snopie światła, rzucanego gdzieś z oddali na tancerzy.

Paweł Malicki mistrzowsko operuje rytmem spektaklu, który w trakcie rozwija emocje widza, każe zastanawiać się nad wzajemnymi relacjami tancerzy, pokazując wielowymiarowość problemu obcości, która towarzyszy nam wewnętrznie i na zewnątrz, prywatnie i zbiorowo.

Jest to wizja niepokojąca, eksplorująca te ciemne przestrzenie ludzkich skłonności, które sprawiają, że niekontrolowany i toksyczny kontakt z ludźmi może nas zaprowadzić do dehumanizacji i alienacji. „Inny” wchodzi w nas tak głęboko, że przestajemy być sobą.

„Hello, Stranger!”
Premiera: 18, 19 sierpnia 2013 r.
Idea, choreografia: Paweł Malicki
Obsada premierowa: Katarzyna Kulmińska, Kornelia Lech, Josephine Patzelt, Artur Bieńkowski, Zbigniew Kocięba, Daniel Navarro Lorenzo, Paweł Malicki
Aranżacja muzyki: Bartosz Dziadosz
Kostiumy, scenografia: Adriana Cygankiewicz
Reżyseria światła: Ewa Garniec
 
Polski Teatr Tańca, Poznań

Anna Duda