„Czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień…”

Słynna polska piosenka Andrzeja Rosiewicza, choć nie z tych samych inspiracji wypływa, to idealnie wprowadza nas w atmosferę spektaklu Polskiego Teatru Tańca pt. „Czterdzieści”, przygotowanego dla Polskiego Teatru Tańca pod okiem słynnego norweskiego choreografa Jo Strømgrena.

Tytułowe „Czterdzieści” rozgrywa się na przestrzeni czterdziestu lat życia głównej bohaterki, Urszuli. Śledzimy jej historię, pełną życiowych perypetii i podróży po Europie. Wychwytujemy fakty w splątanej i niejednoznacznej narracji. Ta opowieść jest również alegorią, za którą kryje się refleksja o zmienności życia w ogóle; o tym, co w nas rodzi się już na samym początku, a co pozostaje, gdy już przeżyliśmy kilka wzlotów i upadków.Spektakl porusza też kwestię rozwoju tańca współczesnego, a w szczególności 40-letniej historii Polskiego Teatru Tańca, którego jubileusz przypada właśnie na tegoroczny Dancing Poznań. Refleksjom i podsumowaniom sprzyja sama konstrukcja „40”, w której zostaje silnie zaakcentowany problem narracji w teatrze tańca.

fot. Anna Duda

fot. Anna Duda

Ci, którzy wytykają tej formie sztuki brak narratora i ucieczkę od spójnej opowieści, mogą być usatysfakcjonowani obecnością głosu zza sceny, który przez cały spektakl opowiada – niczym literacki wszechwiedzący narrator – o losach głównej bohaterki. Choć historia ta pozornie zachowuje wszelkie prawidła klasycznej powieści, subtelnie wymyka się logicznemu następstwu zdarzeń, prawidłom prawdopodobieństwa, i utrzymuje widza jedynie w poczuciu iluzji realizmu. Bo o czym w rzeczywistości opowiada ta historia? Gdyby potraktować fabułę dosłownie, stałaby się nieznośnie przewidywalna, sentymentalna i banalna – młoda kobieta, urodzona, w niewielkiej polskiej wsi, z przemilczanego związku jej matki z młodym muzykiem, Francesco, powodowana pragnieniem wolności, udaje się w podróż do Francji, gdzie rzuca się w wir miłosnych przygód, ostatecznie spotykając polskiego towarzysza, z którym wraca do ojczyzny. Ta w latach 90. jest już zupełnie innym miejscem, pełnym kiczu i źle rozumianej (lub niezrozumianej) „kulturowej różnorodności”, która doprowadza mieszkańców na skraj depresji, aż do sceny, w której tancerze kolejno padają od samobójczych strzałów w rytm „Keine grenzen” w wykonaniu zespołu Ich Troje, muzycznego zwiastuna kiczowatej estetyki lat dziewięćdziesiątych.

Jednak coś w całej tej historii nieustannie się rozsypuje lub niespodziewanie się zapętla. Trudno się rozeznać, co jest głównym wątkiem, a co pobocznym. Urszulę nie dookreślają kolejne rozdziały jej życia, czy przemieszczenie się na mapie geograficznej Europy. Fakt dziedziczenia zamiłowania do sztuki, niepochamowanego pragnienia realizacji pasji (czy to gry na gitarze, czy tańca) wydaje się najprawdziwiej określać bohaterów tego spektaklu.
Ta antynarracja każe zwrócić uwagę nie tyle na fabułę, co na emocjonalny ładunek opowieści, za którą zawsze stoją ludzkie tęsknoty. Jeśli sztuka w ogóle w jakikolwiek sposób podsuwa wyraźne skojarzenia z procesem rozwoju teatru tańca, to pozwala on spojrzeć na postaci Urszuli i Basi (a także matki Urszuli, której postać otwiera spektakl, a jej solową partię tańczy również późniejsza odtwórczyni roli Basi) jak na przedstawicielki sposobu myślenia o tańcu współczesnym prowokującym zmiany, poszukującym siebie, emocjonalnym, żądnym nowości, odważnym. Jeśli coś towarzyszyć miałoby teatrowi tańca niezmiennie przez ostatnie czterdzieści lat, to właśnie taka duchowa aura. Daty, okoliczności społeczne, zmieniająca się estetyka i moda, nie są najwyraźniej w stanie przesłonić tego, co sprawia, że w każdym następnym pokoleniu pojawią się jednostki, które kontynuować będą taneczną tradycję – pragnienia twórczego życia.

IslBG

fot. Anna Duda

Tanecznie „Czterdzieści” to typowy dla PTT grupowy popis synchronizowanej, wielopłaszczyznowej choreografii, rozbijającej się na symultanicznie rozgrywane pomniejsze sceny. Nie brakuje kontrastów, szczególnie między pierwszym planem, na którym dominują partie solowe i partnerowania głównych bohaterów, a tyłem sceny, który stanowi impresywny zespołowy komentarz do głównej narracji. Pojawiają się tam plastyczne kompozycje z ciał tancerzy, płynnie zmieniające się w trakcie całego spektaklu – czasem uzupełniające bieżący „rozdział powieści”, czasem nadające tej historii odpowiedni nastrój (nostalgiczny, humorystyczny, dramatyczny) – umiejętnie operujące tempem ruchu, stylistyką czy formą mimiki (od uteatralnionych groteskowych i farsowych scen po liryczne choreografie taneczne).

IslBG

fot. Anna Duda

Z takim konceptem współgra stworzona w spektaklu scenografia – dwie wysokie ściany zapełnione bezładnie przyklejonymi i powiewającymi stronicami książek i rękopisów. W ruchu, oprócz tancerzy, znajdują się również luźno porozrzucane pojedyncze kartki, zmieniające tylko swoje zastosowanie – raz służą jako śmieci na opał, innym razem są materiałem produkcyjnym w Zakładach Pocztowych. Nieustannie rozrzucane, odzwierciedlają proces dezintegracji opowieści, niemożności spójnego i scalonego spisania żywej historii. W spektaklu padają znaczące słowa:

 „Życie się powtarza, ale rzeczy zawsze ulegają zmianom. (…) Tomasz przyglądał się tysiącom stronic rozrzuconych wokół. Było tam wszystko, rzeczy nigdy nie znikają. Ta myśl była tak przytłaczająca, że pod Urszulą ugięły się nogi. Usiadła. Chcę pamiętać, powiedziała, niczego nie chcę zapomnieć.”

Urszula i Tomasz postanawiają napisać książkę. Taki jest finał spektaklu. Już wiedzą, że książka będzie naprawdę gruba. Tak samo historia tańca współczesnego – składa się z miliona efemerycznych zjawisk, mniejszych i większych historii i epizodów; wyspecjalizowana jest w rozbijaniu utartych ścieżek, lecz uparcie wracająca do źródeł, pracująca z tym, co już powstało, ale pragnąca nowości; fragmentaryczna, lecz dążąca do syntezy doznań i doświadczeń. Wewnętrznie sprzeczna.

Tytułowa czterdziestka to w życiu moment podsumowań. Również w świecie sztuki obserwujemy chwile, gdy potrzebne jest zadanie ważnych pytań – skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy?

„Czterdzieści”
Data spektaklu: 17 sierpnia 2013 r., Poznań
Prapremiera: 15 i 16 czerwca 2013 r., Poznań
Reżyseria, choreografia, scenografia i teksty: Jo Stromgren
Światło: Hans J. Skogen
Kostiumy: Bregje van Balen
Asystent: Adriana Cygankiewicz
Opracowanie muzyczne: Krzysztof „Wiki” Nowikow
Obsada: Andrzej Adamczak, Karina Adamczak-Kasprzak, Urszula Bernat-Jałocha, Artur Bieńkowski, Niels Claes, Adriana Cygankiewicz, Agnieszka Fertała, Paulina Jaksim, Zbigniew Kocięba, Katarzyna Kulmińska, Kornelia Lech, Karol Miękina/Guillermo Millan Merida, Jacek Niepsujewicz/Paweł Malicki, Daniel Navarro Lorenzo, Josefine Patzelt, Tomasz Pomersbach, Luca Scarpa/Marcin Motyl, Daniel Stryjecki, Katarzyna Rzetelska, Paulina Wycichowska
Kierownik prób: Anna Gruszka
 
Polski Teatr Tańca, Poznań
Anna Duda