Poszukując Pałacu Disco

Czasem budzimy się w nocy, i jak wyrwani z nieznanej nam opowieści, mamy tylko jedno pragnienie –  znaleźć się gdzieś indziej. Urwać się, uciec, zbiec rzeczywistości w piękno „jutra”, w magiczną przestrzeń tego „innego” i „nieznanego”. Bohaterowie najnowszego spektaklu Teatru Rawa „Disco Pigs” również uciekają – ale, dzięki bogu, nie od dobrego teatru.

Człowiek przyzwyczaił się do idealizowania przeszłości, niedoceniania teraźniejszości i zapominania o przyszłości. Żyje tu i teraz, a „wypierdzenie dziecka” czy zostanie „maciorą” to daleki plan. Tak też myślą Prosiak i Świniak – antypatyczna para odwiecznych przyjaciół. Siedemnastoletni chłystkowie zaciskają zęby w dziurze zabitej dechami – Świnicy – marząc o dwóch rzeczach: byciu niezależnymi i dostaniu się do Pałacu Disco. Wiek postaci i miejsce akcji mogą się dowolnie zmieniać w naszych, polskich realiach. Któż nie pragnie społecznego awansu, wyrwania się z tego piękno-syfu? Urealnieniem marzeń staje się dla bohaterów kiczowaty Pałac Disco, ale dla nas może być nim też nowy telewizor, samochód czy urządzenie AGD. Byle uciec dalej. Lecz Świniak i Prosiak nie mogą opuścić miasta, zamknięci w pokoju obchodzą swoje urodziny.

1174965_207904662709135_69147816_n (640x427)

fot. Małgorzata Frątczak

 

Sztuka zaczyna się agresywnie i w takim klimacie zostaniemy właściwie do końca. Mamy przed oczami dwoje młodych ludzi, którzy w plastyczny sposób parodiują swoje narodziny. Naturalistyczna scena świetnie wprowadza nas w świat, z jakim będziemy mieli styczność. Prosta scenografia, podkreślająca ich zamknięcie w określonej przestrzeni czy też sytuacji, oszczędne światła, przemyślane stroje – wszystko na swoim miejscu. Dalej wchodzimy w świat ich wyobraźni. Świniak (Grzegorz Sowa), jak każdy przysłowiowy mężczyzna, chce mieć siłę, respekt i władzę – wchodzi więc do autobusu i strzela go kogoś. Jeb! Przypadkowy pasażer leży zakrwawiony. Jeb! Sklep w demolce. Jeb…! Przyklaskuje mu Prosiak (Anna Konieczna) – zbuntowana nastolatka, która – podobnie jak Świniak – chce „zniszczyć to miasto”. Jest jednak jedna rzecz, o której zapomnieć nie możemy – oni ciągle tkwią w pokoju. Siedząc, najpewniej przy piwku, snują marzenia o tym, jacy chcieli by być i co robić. Tej nocy niekończących się urodzin będą Królami Świnicy.

Znają się od zawsze. Złączeni wspólnym brakiem perspektyw, marzeniami, miejscem, a nawet datą urodzenia. Są coraz bliżej siebie, choć wszystko robią tak, by nie stać się swoimi „starymi” – i znów jesteśmy przy wspomnianej ucieczce od standardów, wytycznych i zasad.

1011481_207602749405993_1328528055_n (640x427)

fot. Małgorzata Frątczak

 

Dwoje aktorów przez ponad godzinę utrzymuje napięcie, ich energia nie słabnie ani na chwilę. Z tego powodu należą się im wielkie wyrazy uznania. Anna Konieczna gra z dużą swobodą, bardzo przekonująco. Gdy jej postać zaczyna dorastać, widać w grze aktorki zauważalną różnicę.  Postać w czasie sztuki dojrzewa, co fenomenalnie ukazała reżyser Karolina Maciejaszek ilustrując to klamrową sceną biegu. Równie przekonująco swoją postać ukazał Grzegorz Sowa, lecz jest w nim czasem zbyt wiele agresji. Oboje przez cały spektakl grają na sto procent, dając z siebie wszystko. Jednak przydałoby się w tym wszystkim nieco więcej oddechu.

Reżyserując „Disco Pigs” Karolina Maciejaszek zadbała o zbilansowanie spektaklu. Czuć z daleka solidną pracę. Nastroje następują po sobie jak w sinusoidzie, nie dając widzowi ani chwili na nudę. Humorystyczna scena przejazdu przez miasto taksówką poprzedza liryczną scenę wizyty nad morzem, chwilę później nastrój znów się zmienia. Całość wynika sama z siebie, nie załamuję się. Reżyserka decydując się na minimalizm, wykorzystała go w pełni, stosując szeroką gamę teatralnych możliwości. Daje to otwarte drzwi do interpretacji, ale także do świetnego odegrania roli. Sztukę wzbogaca dobrze dobrana muzyka, sceny przedzielone chwilami tańca, niezniszczona linia dramatu… – trudno nie wyrażać się w superlatywach.

1185052_207632242736377_157588239_n (640x459)

fot. Małgorzata Frątczak

Jeśli miałbym coś zarzucić, to czasem zbyt mocno postawione akcenty i brak oddechu, luzu; przez to niektóre słowa traciły swoją moc, a co za tym idzie – ich właściwy odbiór. Problem może leżeć też w złej początkowej interpretacji „Disco Pigs”. Jeśli potraktujemy tę opowieść w kategorii realnej historii, to wtedy jest to rzeczy o dwójce rozkapryszonych i chamskich dzieciaków, więc nie może się nam ona wydawać niczym ciekawym. Aby nabrała ona sensu, należy spojrzeć na nią z dalszej perspektywy, co dla niektórych widzów może być trudne.

Jednakże, jest to kolejna sztuka Teatru Rawa, którą polecić mogę wszystkim uciekającym od złego teatru!

Enda Walsh „Disco Pigs”
reżyseria: Karolina Maciejaszek
scenografia: Anna Chadaj
światło: Maciej Dziaczko
obsada: Anna Konieczna, Grzegorz Sowa
Premiera: 16.08.2013
 
Teatr Rawa