Miła „Komedia”

Zabawna fabuła, lekkie dialogi i dobre aktorstwo pojawiające się w „Komedii” Adama Ferencego jedynie w części rekompensują pustkę i brak oryginalności tego godzinnego spektaklu.

Na widowni pokazują się mężczyzna (Sławomir Grzymkowski) i młoda kobieta (Klara Bielawka) szukający kogoś wśród ludzi, którzy przyszli na spektakl. Z ich rozmowy wnioskujemy, że potrzebny jest starszy mężczyzna, koniecznie łysy. Do czego? Nie wiadomo. Na scenę wchodzi Adam Ferency odgrywający rolę Dudusia – podstarzałego rozwodnika, który przeprowadził się do nowego mieszkania.

Na scenie, oprócz aktorów, znajdują się jedynie kartonowe pudła, odtwarzające sytuacje przeprowadzki, a czasem udające kanapę czy inne meble. Po chwili okazuje się, że są dość nieporządnie spakowane. Cały spektakl oparty jest na powtarzającej się sekwencji, w której główny bohater odkrywa, że w nowym mieszkaniu nie ma korkociągu / mleka / soli / sznura, co zmusza go do odwiedzenia sąsiadów z góry – pary z pierwszej sceny spektaklu.

A oni są dziwni. Ciągle się kłócą o to, kto kogo bardziej kocha, kto z kim chce, bądź nie chce, mieć dziecko. Wciągają w swoje problemy naszego Dudusia, który wkrótce staje się nie tylko świadkiem, ale także głównym winowajcą konfliktu. Punkt kulminacyjny spektaklu rozgrywa się, gdy Duduś podsłuchuje dyskusję sąsiadów. Zastanawiają się czy jest on bi, czy jednak „pedałem”. Jego zaprzeczenia doprowadzają do parę do wniosku, że jest on pedałem ukrytym, co ma swoje konsekwencje. Na tym żonglowaniu pedałami upływa nam kolejny kwadrans spektaklu. W tle plącze się pijany kafelkarz i denerwujący kadrowy.

Materiały teatru

Klara Bielawka, Adam Ferency i Sławomir Grzymkowski ( fot. materiały teatru)

 Spektakl kończy ponowny zwrot pary do publiczności; marny koniec Dudusia nie był przypadkiem. Rozpoczynają się poszukiwania kolejnej ofiary.

Niestety pod warstwą kilku „efektów specjalnych” widać pustkę – nie wiadomo, o czym spektakl opowiadał, a śmiech oparty na komizmie słowa „pedał”, poza innymi zarzutami cisnącymi mi się na papier, jest po prostu koszmarnie nudny.  Świetnie i konsekwentnie kreowane role pozwalały widowni docenić warsztat aktorów. Ferency błyszczał. Żal jednak czasu, który dobrzy aktorzy poświęcili na próby i odgrywanie czegoś nie wiadomo po co i nie wiadomo dlaczego. Nie widzę żadnego (poza komercyjnym) celu wystawienia tego spektaklu i ten brak był jego największą wadą. Nie czułam żadnej różnicy między czasem, który spędziłam w teatrze, a czasem, który mogłam spędzić przed ekranem przy dowolnym sitcomie. Nie było źle, ale może lepiej można było bawić się w domu?

 Niezbyt długa „Komedia” w reżyserii Adama Ferencego to miły przepis na miłe popołudnie w miłym gronie. Tylko celu w tym wszystkim brak.

Miłogost Reczek „Komedia”
Reżyseria: Adam Ferency
Opracowanie muzyczne: Dariusz Kamiński
Obsada: Adam Ferency, Klara Bielawka i Sławomir Grzymkowski
premiera: 2013Studio Teatralne KOŁO, Warszawa

 
Spektakl przedstawiany w ramach 15. Wakacyjnego Przeglądu Przedstawień w Teatrze Rozrywki w Chorzowie.