Pod skórą kości, pod kośćmi mięso, pod mięsem dusza // Festiwal Sztuki Tanecznej

Baśniowość. Dywan z kwiatów koloru wiosny i brazylijskie piosenki przeplatane wyrazistymi rytmami – całkiem sielankowo, gdyby nie słowa mniej baśniowej narracji: life is fucking hard, informuje kojący głos z offu. O spektaklu „Drops of Rain in perfect Days of June” pokazywanym na Festiwalu Sztuki Tanecznej w Bytomiu pisze Agnieszka Bednarz.

Jeśli mowa o duszy, to tylko w kontekście kryjącej ją szkieletu. Jeśli o błogim spokoju, to także o czającym się w nim smutku. Bo w najpiękniejszych czerwcach życia także pada deszcz.

Drops of Rain...,FTS, 20.01.2012, Foto Ursula Kaufmann IMG_5160

 Tradycyjnie rozumianego tańca tu niewiele. Drops of Rain in perfect Days of June bazuje na kilku sekwencjach ruchowych, powtarzanych w różnych momentach przez różne grupy tancerzy. Elementy zabaw, ruchów wyjętych z codziennych czynności, i ubranych w formę tańca pachną teatrem Piny Bausch. Nieśpieszne ruchy rąk, gest wskazywania palcem czy ocierania twarzy zyskują znaczenie raczej symboliczne niż taneczne. W choreografiach dominują duety i układy zbiorowe. Z sekwencji wykonywanych przy akompaniamencie kojących brazylijskich piosenek płynie spokój, afirmacja życia i podziw dla czystego piękna. Spokojne duety przepełnione są poczuciem wzajemnego szacunku i akceptacji tancerzy. Układy, którym towarzyszą wyraziste afro-karaibskie rytmy, zdają się mówić o cierpieniu, które jest w życiu stale obecne, a także o walce z nim, która zawsze kończy się klęską.

 Zastanawia czarna sylwetka człowieka w głębi sceny, odcinająca się od kwiecistej scenografii. Staje się ona miejscem kluczowym dla spektaklu. To punkt symbolicznego przejścia; pojawiania się i znikania, budzenia się wspomnień. Być może to równocześnie dziurka od klucza, przez którą można zajrzeć do innego świata. Kulminacją staje się scena, w której wszyscy tancerze po kolei pojawiają się po drugiej stronie. Ten wymowny obraz jest podkreślony przez ciszę.

Spektakl zdecydowanie nie należy do grupy porywających i energetycznych. Dzieło szkockiego choreografa Marka Sieczkarka to hołd złożony jego zmarłemu partnerowi. Przez nieśpieszne obrazy przebija się wciąż obecny smutek, z którym nie warto już walczyć.

FOLKWANG TANZSTUDIO (Niemcy)
“Drops of Rain in perfect Days of June”
 

Wszystkie spektakle pokazywane w ramach Międzynarodowej Konferencji Tańca i Festiwalu Sztuki Tanecznej w Bytomiu rozświetlać będzie Reflektor!