16. Festiwal Filmowy Cropp Kultowe – hipiersoniK, Katowice, Rialto, 22.05.2013

16. Festiwal Filmowy Cropp Kultowe to głównie atrakcja dla oka. Z pewnymi wyjątkami. Przede wszystkim muzycznymi. Czasem ich wyjątkowość sprawia, że niespodziewanie wskakują one w moim prywatnym rankingu na pozycję najbardziej zapadającego w pamięć wydarzenia z programu festiwalowego (ok, może z wyłączeniem filmu „Salo, czyli 120 dni Sodomy”), podobnie jak spektakl teatralny „Anioły w Ameryce” wystawiany w trakcie Heineken Openʼer Festival 2012. Coś musi być zatem na rzeczy. Mowa tu o koncercie audiowizualnym grupy hipiersoniK, która zaprezentowała materiał ze swojego debiutanckiego albumu – „Czarna skrzynka” – w dniu jego premiery, czyli 22 maja, w katowickim kinoteatrze Rialto.

Spektakl na rozpisce festiwalowej widniał pod intrygującą nazwą: „Czy hipiersoniK śni o elektrycznych owcach?”, parafrazującą tytuł jednej z powieści klasyka literatury science-fiction Philipa K. Dicka, na podstawie której Ridley Scott nakręcił kultowy film „Blade Runner”. Ktokolwiek przed występem przypuszczał, że jest to raczej niewiele znaczący element reklamujący wydarzenie, ten zapewne wraz z wejściem na scenę członków hipiersoniK (czyli Michała Sosny, Marcina Babko i Pierreʼa) szybko zrozumiał, że żadnym elementem tego wieczoru nie rządził przypadek.

fot. Agnieszka Nowak

fot. Agnieszka Nowak

 

 

 

Kosmiczna atmosfera wypełniła każdy element rozgrywającego się w Rialcie spektaklu. Wizualizacje Michała Kopaniszyna stanowiące psychodeliczny kolaż obrazów inspirowanych wyżej wspomnianym filmem, stworzony specjalnie z okazji premierowego odegrania „Czarnej skrzynki”. Dym unoszący się nad sceną. A nawet płaszcze przywdziane przez trzech muzyków – dźwiękowych detektywów, którzy niczym Harrison Ford tropili zagubione nuty w celu przywrócenia harmonii w muzycznym wszechświecie.

Wybitni poszukiwacze nie potrzebują zbyt wielu narzędzi pracy. W przypadku hipiersoniK wystarczył saksofon, perkusja, odrobina elektroniki i głos deklamujący surrealistyczne teksty inspirowane twórczością Philipa K. Dicka. Minimalistyczne instrumentarium. Maksimum ekspresji. Można było odnieść wrażenie, że nagle publiczność i zespół na te kilkadziesiąt minut przeistoczyli się w zgraną ekipę statku kosmicznego wyruszającego w hipnotyczną podróż przez galaktykę dźwięków. Statku wyposażonego w wehikuł czasu z pokrętłami wyregulowanymi na dekadę lat 70., gdy w muzyce królował progresywny paradygmat.

fot. Agnieszka Nowak

fot. Agnieszka Nowak

Tak jak wszechświat, utwory hipiersoniK nie znają granic. Granic stylistycznych. Wszystko, co najlepsze w jazzie, progrocku, krautrocku i eksperymentalnej elektronice, niczym oślepiający strumień światła skutecznie przeciskający się przez deszczowe chmury przepływało intensywnie i klarownie podczas środowego wieczoru przez takie utwory jak niepokojący „Momental”, kompletnie odjechana „Elektryczna mrówka” czy singlowy „Zwolniony” z eleganckimi klawiszami i czarującym saksofonem oraz antykorporacyjnym tekstem.

Jakby mało było nieziemskich doznań, panowie wytoczyli najcięższe działa, niespodziewanie posyłając w stronę widowni wyśmienitą interpretację nieśmiertelnego kingcrimsonowskiego „21st Century Schizoid Man”. Wybudzony z transu w tak bezwzględnie genialny sposób zacząłem przez krótką chwilę przeczesywać wnikliwym spojrzeniem scenę w celu upewnienia się, czy gdzieś za wzmacniaczami nie kryje się siedzący na taborecie Robert Fripp.

fot. Agnieszka Nowak

fot. Agnieszka Nowak

Odegrana na żywo „Czarna skrzynka” to dowód, że pod względem artystycznym i koncertowym mamy do czynienia z muzycznymi umiejętnościami wysokich lotów. Tej skrzynki raczej nie trzeba będzie szukać na pokładzie rozbitego samolotu tudzież, co brzmi bardziej adekwatnie, statku kosmicznego. Wystarczy zajrzeć na stronę internetową wydawnictwa Falami. Czy hipiersoniK śni o elektrycznych owcach? Na to pytanie koncert w Rialcie nie udzielił mi odpowiedzi. Wiem jednak, że dzięki temu trio będę coraz częściej śnił, aby w Polsce powstawało więcej takiej odważnej, nieszablonowej i wciągającej muzyki.