Coś tam o miłości, czyli nowa powieść Janusza Leona Wiśniewskiego

milosc_mini

Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje – ta dziecięca wyliczanka doskonale oddaje treść książki „Miłość oraz inne dysonanse”. Nie da się ukryć, że Janusz Leon Wiśniewski opowiada w niej przede wszystkim o uczuciach. Właściwie autor mógł poprzestać na tych wyliczeniach, zamiast zapisywać czterysta osiemdziesiąt stron. Oddałby tym samym ogromną przysługę czytelnikom, Rosjanom i Kasi Niedurny. 

Czytelnicy nie musieliby książki czytać i ciągle, trochę naiwnie liczyć, że coś się wreszcie wydarzy. Jednak banalna fabuła, szablonowe postaci, mądrości rodem z pamiętnika trzynastolatki skutecznie te złudzenia odbierają. On – nieszczęśliwy, zdradzony mąż, po odbyciu kuracji w szpitalu psychiatrycznym wyjeżdża do Moskwy. Tam mieszka ona – nieszczęśliwa, niespełniona aktorka, której mąż nie mówi już, że jej oczy są orzechowe. Spotykają się i…  nic się nie dzieje. „S@motność w sieci” bez wątku internetowego.

Rosjanie nie dostaliby zawału serca dowiadując się, że ich kultura sprowadza się do herbaty z konfiturą i Czechowa. Książka promowana jest nie tylko jako cudownie oddającą tamtejsze realia (w końcu współautorką jest Rosjanka), ale też jako opowieść o „niełatwych relacjach polsko – rosyjskich”, które niestety sprowadzają się do tego, że gdzieś u kogoś w telewizorze jest mowa o katastrofie smoleńskiej, którą i przy wódeczce można obgadać.

Kasia Niedurny nie musiałaby o tej książce pisać. Zresztą o niej zbyt wiele napisać nie można. Nie była ona dla mnie zalążkiem ani jednej myśli, poza tymi niecenzuralnymi i dotyczącymi odliczania stron do jej zupełnie niezaskakującego, ale wyczekiwanego końca. Jeśli coś we mnie wywołała, to jedynie nudę i zdziwienie. Zdumienie, że  pomimo napisania tak wielu książek, styl autora nadal pozostawia wiele do życzenia oraz tym, że ktoś to wydał i reklamuje. To „coś tam o miłości”, to zdecydowanie za mało.

Nigdy nie czytałam gorszej książki.

Janusz Leon Wiśniewski, Irada Wownenko, „Miłość oraz inne dysonanse”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012. 

Nasza ocena: 1/5

Nasza ocena: 1/5