Po prostu dobra książka

To nie jest książka, którą kupilibyście w prezencie najlepszemu kumplowi.
To nie jest książka, którą kupilibyście sobie. Prawdopodobnie to nie jest książka, na której zatrzymałby się wasz wzrok w księgarni. Między innymi dlatego powinniście ją przeczytać.

W jednej z recenzji „Do następnych mistrzostw” Eshkola Nevo pojawia się przekonanie o nieprzystawalności okładki publikacji do jej treści. Oprócz popowej, kolorowej i wesołej okładki, nieodpowiedni jest również copywriterski opis fabuły umieszczony na obwolucie. Może on zniechęcać, sugeruje bowiem lekkie, obyczajowe, a może nawet komediowe czytadło o tak zwanej prawdziwej męskiej przyjaźni. O niej się przecież nie czyta – ją się przeżywa.

Zalecenie, by nie oceniać książki po okładce, w przypadku pozycji „Do następnych mistrzostw” okazuje się zasadne. Mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi będą od niej odpychać, naprawdę warto przebić się przez uprzedzenia i marketingowy bełkot, aby w końcu dotrzeć do dobrej książki.

Czterech przyjaciół z Hajfy

Utrudnieniem może być także dosyć banalne i niekoniecznie pociągające zawiązanie akcji. Czwórka przyjaciół z Hajfy – Juwal, Churchill, Ofir i Amichaj – spotyka się podczas finału Pucharu Świata w 1998 roku. Postanawiają spisać to, co chcieliby osiągnąć do następnych mistrzostw.  Kartki z życzeniami lądują w pudełku, a życie bohaterów toczy się dalej, niekoniecznie takimi torami, jakie sobie sami wybrali.

Tu właśnie zaczyna się prawdziwa akcja i wyżej wspomniana dobra książka. Historię bohaterów poznajemy dzięki Juwalowi, który jest narratorem. Opowieść o czterech latach pomiędzy kolejnymi mistrzostwami przeplatana jest wspomnieniami z lat dzieciństwa i dorastania, początków znajomości owej czwórki przyjaciół. Przy okazji kolejnych przygód bohaterów dowiadujemy się o ich niełatwej przeszłości, nieidealnych relacjach z rodzicami i niedoskonałości miejsca, w którym żyją. Czytamy tę historię tak, jakbyśmy słuchali dobrej opowieści o naszych własnych znajomych – z uwagą i odrobiną zniecierpliwienia, która nam towarzyszy zawsze, gdy zawczasu chcemy znać finał.

Kłamali happy endu nie będzie

Dość szybko zaczynamy darzyć bohaterów sympatią, co nie jest trudne, gdy ma się do czynienia z tak sprawnie utkanymi postaciami. Kibicujemy im i współczujemy, irytujemy się ich marazmem i denerwuje nas, że nic nie układa się po naszej (ich?) myśli.

Losy bohaterów chcemy wręcz poprawiać, wyprostować, skierować na inne tory. Gdy jednak historia się kończy, to zdajemy sobie sprawę z tego, że żadne poprawki nie mają najmniejszego sensu. Pomimo braku tradycyjnego happy endu (który, swoją drogą, sugeruje okładka), finał opowieści o czterech przyjaciołach z Hajfy, jak i cała książka, jest po prostu dobry.

Eshkolowi Nevo udało się stworzyć ciekawą, wciągającą fabułę, niepozbawioną sensownej refleksji o problemach dorosłego życia. Stworzył bohaterów z krwi i kości, potrafiących wzruszać i denerwować. Wreszcie, co najważniejsze, udało mu się napisać historię o prawdziwej, męskiej przyjaźni. Tej samej, o której się nie czyta, a którą się przeżywa.

Do następnych mistrzostw, Eshkol Nevo, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2012

Nasza ocena: 5/5