[Regio Fun] Poszukiwacze wolności

Każde miasto opisane w przewodniku turystycznym wydaje się cudowne i imponujące. Nikt jednak nie zastanawia się, co te piękne miasta skrywają w swoich bocznych uliczkach. „Niewidzialni” to historia uchodźców, biednych i wykorzystywanych,  próbujących odnaleźć się we współczesnym Londynie. W ich role wcielili się intrygujący Chiwetel Ejiofor i pełna uroku Audrey Tautou. 

Okwe (Chiwetel Ejiofor) jest Nigeryjczykiem, który nielegalnie przebywa w Londynie. W dzień pracuje jako taksówkarz, nocą dorabia w hotelu jako portier. W momencie, w którym poznajemy głównego bohatera, wprowadza się on do koleżanki z pracy – Senay (Audrey Tatou), Turczynki, która podobnie jak Okwe wyemigrowała ze swojego kraju w poszukiwaniu lepszego życia. Pewnego dnia w pracy Okwe dokonuje szokującego odkrycia: znajduje ludzkie serce. Przerażony udaje się do swojego przełożonego (Sergi López), który okazuje się mało poruszony sprawą. Mężczyzna nie może nic zrobić, kontakt z policją przysporzyłby mu tylko problemów. Postanawia jednak odkryć tajemnicę, jaką skrywają hotelowe wnętrza.

Nie dajmy się zwieść pozorom. „Niewidzialni” nie są trzymającym w napięciu kryminałem, ani też banalnym dreszczowcem, chociaż hotel dobrze wpisałby się w taki klimat. Przeciwnie – mroczne wydarzenia opowiadane są niebywale lekko, bez natarczywości. Akcja toczy się powoli, nie wywołuje strachu, bardziej wzbudza współczucie. Reżyser poprowadził film w dosyć powściągliwy sposób, co nadało mu reportażowego charakteru. Ewidentnie ważniejszy od sensacji jest tu aspekt społeczny – trud odnalezienia się w obcym kraju, walka o przeżycie, o własną godność i wolność.

Biednych, ale uczciwych ludzi konfrontuje się z tymi, którzy są powszechnie szanowani, ale obłudni i bezwzględni. Chiwetel Ejiofor stworzył bardzo intrygującą postać. Jest spokojny i tajemniczy, momentami sprawia wrażenie chłodnego mężczyzny, ale pod tą osłoną skrywa wiele ciepła. Mimo iż los boleśnie go doświadczył, pozostaje dobrym człowiekiem. Asystująca mu na ekranie Audrey Tautou jest natomiast skromną i niewinną kobietą, która marzy o ucieczce za ocean, gdzie pracuje jej kuzynka. Najbardziej wyrazisty jest jednak Sergi López – czarny charakter, bezduszny i chciwy, który własne korzyści przedkłada nad zasady moralne.

Reżyserowi udało się w sugestywny sposób pokazać ciemną stronę życia w Londynie, jego drugie, skrywane oblicze. Hotel – miejsce brudnych interesów, w którym wegetują imigranci świadomi oszustw i nadużyć, udający jednak ślepców i milczący z obawy o utratę pracy. Nikt nie interesuje się ich losem, nie próbuje pomóc. Są bagatelizowani, traktowani jak powietrze. Tak jest wygodniej i dla nich, którzy pozostają bezpieczni tylko w ukryciu, i dla innych, którzy wolą nie widzieć i nie angażować się w cudze problemy. Okwe zapytany o to, kim jest on i jego przybyłe z daleka przyjaciółki, odpowiada: nas nie ma, jesteśmy niewidzialni. Duży plus tego filmu to bardzo dobrze napisany scenariusz. Uderzające wyznania bohaterów dostarczają największych przeżyć podczas seansu.

Film nowy nie jest, swoją polską premierę miał w 2003 roku. Niemniej jest na tyle ważny i wyrazisty, że przypomina się o nim na ważnych festiwalach. W tym roku dzieło Stephena Frearsa było jedną z rewelacji podczas trzeciej edycji Międzynarodowego Festiwalu Producentów Filmowych REGIOFUN w Katowicach.