Z nocnego stolika #6


Dziś na nocnym stoliku duża różnorodność: książki niezwykle subtelne, ale i te gwałtowne, uderzające. Trudne. Zapadające w pamięć. Pochłaniające bez reszty. Do wszystkich dołączyć można receptę Sándora Máraiego, który pisał, iż „czytać należy intensywnie (…) gorliwie, z pasją, z uwagą i bezlitośnie. (…) Czytać trzeba elegancko, wielkodusznie. Czytać należy tak, jakbyś w celi śmierci czytał ostatnią książkę, którą ci przyniósł strażnik więzienny. Czytać trzeba na śmierć i życie, bo to największy ludzki dar. Pomyśl — tylko człowiek umie czytać.”

Milena Dziadak:
Największy Artysta Przerysowania. Oś ostatniego utworu prozatorskiego Thomasa Bernharda tworzy proces wymazywania świadomości, dla którego pretekstem jest tragiczna śmierć rodziców i brata. To działanie na granicy męki, histeryczne, konwulsyjne i totalnie krytyczne, pełne jest jaskrawości, intensywnych konturów, te młyny boże niszczą wszystko, co przeznaczone na zagładę. Rozkład doskonały opuchlizn austriackiego społeczeństwa – sąd ostateczny dosięga Historię, Sztukę, władzę, inteligencję, pochodzenie.

Thomas Bernhard, Wymazywanie. Rozpad, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2005.

Beata Kolarczyk:
Twórczość Antoni Susan Byatt nie należy do najbardziej popularnych, nad czym szczerze ubolewam. Po przeczytaniu rewelacyjnego „Opętania” sięgnęłam po „Pannę w ogrodzie” i już po kilku pierwszych stronach przekonałam się, że dokonałam odpowiedniego wyboru. Jest to powieść intrygująca i eklektyczna. Autorka, posługując się perfekcyjnym, niemal poetyckim stylem, splata ze sobą teatr i historię literatury, opisuje Anglię lat 50. nie stroniąc od ukazania problemów zwykłego, szarego życia, wśród tego umieszcza bohaterów o silnych charakterach i wyrazistych osobowościach – właściwie każdą z postaci można określić jako „ekscentryczną”. Ostatecznie doprawia to wszystko szczyptą mistycyzmu, odrobiną magii, elementami wyjętymi prosto z baśni, tworząc oszałamiające, zapadające w pamięć dzieło. Czy można chcieć czegoś więcej? Można – więcej takich książek.

A. S. Byatt, Panna w ogrodzie, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003.

Kamila Buszka:
Historia Jung Chang, jej matki i babki to nie tylko przejmująca saga rodzinna, ale także opowieść o Chinach. Losy Chang i jej rodziny splecione są z losami kraju, z wydarzeniami, które ukształtowały współczesne Chiny. Autorka prowadzi czytelnika od sypialni konkubiny generała, poprzez „Bramy Piekła” i Himalaje, aż po obozy pracy, by wreszcie opuścić Państwo Środka i dotrzeć do Anglii. „Dzikie łabędzie: trzy córy Chin” to książka, która nie tyle pozwala czytelnikowi zerknąć za Chiński Mur, ile raczej przenosi go do wewnątrz, do serca Państwa Środka. Czytelnik staje się naocznym świadkiem okupacji, represji i morderstw… Jednocześnie poznaje niesamowitą odwagę, która kryje się w sercach „cór Chin”.

Jung Chang, Dzikie łabędzie: trzy córy Chin, Wyd. Albatros, Warszawa 2003. 

Katarzyna Piosek:
Świat Dickensa był przepełniony okrucieństwem, niepewnością jutra, walką o każdy kolejny dzień. Nic, tylko bieda, brud i śmierć. Czym zatem opowiadania o Indiach mogą różnić się od tego obrazu? „Taniec siedmiu zasłon” to nie banalna okazja do  zapoznania się z mentalnością, kulturą i tradycją Indii od czasów drugiej wojny światowej po współczesność. Pryzmat noblistów, wybitnych twórców kultury, literatury wywodzących się z półwyspu Dekan, ukazuje liczne sceny rodzajowe w formie czy to epistolarnej, czy klasycznej  noweli, opowiadań.
Jak żyją, postrzegają świat ludzie w miejscu, gdzie piękno kwiatów lotosu miesza się z ekstrementami codzienności? Gdzie zwiewne ezoteryczne kobiety, w tańcu siedmiu zasłon (u nas nazywanego striptizem), mienią się w równie namiętnych sylabach głosek śpiewanych pieśni, by po chwili zgasnąć w biały dzień, ku czci narzucanych praw bogów? Kultywowane od zarania tradycje zaczynają powolną transformację. A jednak zmiany, choć liczne, toną w potędze kultu Gangesu.
Podróż przez kolejne strony zbioru wydaje się najprostszą drogą do poznania bogactwa Indii. Kolejne, przetłumaczone z bengalskiego i hindi, zdania – często sarkastyczne i ironiczne – wiodą nas poprzez katastroficzne losy rybaków, zamożnych, prostych ludzi, ale i tych wyklętych. Dzięki nim, o ileż łatwiej przyglądać się istocie Indii.

Taniec siedmiu zasłon – opowiadania indyjskie, Czytelnik, Warszawa 1997.

Sawa Konfisz:
Jak bardzo nasze życie zależy od tego, gdzie się urodzimy, kim jesteśmy? Czy nasz los jest z góry przesądzony? Czy zawsze będziemy oceniani według stereotypów? Czy można uciec od przeznaczonego nam losu? Główny bohater, Danny, znalazł się w złym miejscu, w złym czasie. W jednej chwili stracił wszystko – najlepszego przyjaciela i ukochaną. Przez nieszczęśliwy zbieg zdarzeń, ludzką podłość, wyrachowanie, krzywoprzysięstwo i swój status społeczny, stracił także wolność. Teraz tylko od niego zależy czy pozostanie biernym więźniem swojego urodzenia, czy przeciwstawi się systemowi. Jak zawsze w książkach Archera intryga jest dobrze skonstruowana, nie nudzi, a akcja nie zwalnia. Cały czas dopingujemy niesłusznie oskarżonego i życzymy mu, aby dopełniła się jego zemsta. Autor spędził kilka lat w więzieniu, więc i ta część książki jest bardzo realistycznie odrysowana. Nie są to „Dzienniki więzienne”, ale zarówno bohaterowie, zdarzenia, jak i rzeczywistość za murami są dla powieści bardzo ważne. Książka w twardej oprawie, więc do plecaka nie polecam.

Jeffrey Archer, Więzień urodzenia, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2008. 

Bernadeta Prandzioch:
Wykłady George’a Steinera, składające się na „Nauki Mistrzów”, wiodą przez niezwykłą historię relacji między uczniem a nauczycielem, między mistrzem a tym, który go naśladuje. Steiner z ogromną pasją ukazuje jak wyjątkowy jest to związek, przepełniony godnością, zaufaniem, ale i zmagający się z wieloma wyzwaniami. Podkreśla także jego zabarwiony erotyzmem, grą władzy, subtelnością odcieni charakter. Odwołuje się do najsłynniejszych relacji: Sokratesa i Platona, Chrystusa i jego uczniów, Wergiliusza i Dantego, Heloizy i Abelarda, Husserla i Heideggera, pokazując jak kluczowe były dla kształtowania się europejskiej kultury, myśli, duchowości.
Każdy wykład to poemat na cześć prawdziwej edukacji, która dalece wykracza poza zwykłe zdobywanie wiedzy, a oparta jest na solidnych fundamentach osobistej relacji i wzajemnego zaangażowania. Steiner wydaje się przekonywać, iż wyłącznie taka forma nauczania może być źródłem bogactwa kultury. Jest także darem – ale niestety darem zanikającym, jak konstatuje ze smutkiem.

George Steiner, Nauki Mistrzów, Zysk i S-ka, Poznań 2007.