Dziwne przypadki pana Delambre

Nie, nie czuję do niego szczególnej sympatii. W pewnym momencie współczułam mu, rozumiałam jego gniew, bezsilność. Ale okazał się wyrachowany, bezwzględny. W jego wypowiedziach czuje się chłód, realizm tak mocno trzymający się ziemi, że wyraźnie dostrzec można ślady butów. Nawet kiedy pisze o emocjach, nie sposób poczuć je dłużej. Wzrok szybko przesuwa się dalej. I trzeba to przyznać – jest doskonałym manipulatorem. W końcu pracował jako menedżer. Jego plan zemsty na znienawidzonym świecie korporacji budzi pewien podziw… ale w gruncie rzeczy pozostała mu po nim tylko samotność i utrata tego, co najbardziej kochał.

Nie jestem gangsterem, próbuję tylko przeżyć” – mówi bohater powieści sensacyjnej Pierre’a Lemaitre’a. To przeżycie, w jego rozumieniu, wiąże się z powrotem na utraconą pozycję społeczną, do odpowiedniego standardu życia, a przede wszystkim z otrzymaniem dobrej pracy. Po kilkuletnim okresie bezrobocia pan Delambre dochodzi bowiem do wniosku, że skrupuły i moralność to luksus, na który mogą sobie pozwolić tylko stale zatrudnieni, a nie on – 57-letni starszy pan. Bo z bezrobociem jest jak z przedłużającą się chorobą: na początku jesteś pewien, że szybko z niej wyjdziesz, ale potem coraz trudniej wstać z łóżka. I tak jak podczas choroby słabnie ciało, tak w czasie bezrobocia – psychika. Nadzieja, poczucie własnej wartości, energia topnieją i pozostawiają tylko ledwo widoczne ślady gdzieś w zakamarkach umysłu. Pan Delambre słabł. Zatem gdy pojawiła się przed nim nieoczekiwana szansa pracy w swoim zawodzie, postanowił wykorzystać ją w stu procentach. „Żeby odnieść sukces postanowił podjąć każde ryzyko”. I słowa dotrzymał.

Powieść „Zakładnik” czyta się z przejęciem. Jak na dobry kryminał przystało, wciąga czytelnika i parę razy potrafi go nawet mocno zaskoczyć. Napisana prostym i sugestywnym językiem, trochę jak pamiętnik, trochę jak relacja z miejsca zbrodni. Ale nie ma tu trupów, litrów przelanej krwi, mrocznej scenerii. Odczuwa się ciężar kłopotów bohatera, ale nie towarzyszą mu przy tym nieustanne strzelaniny. To powieść mocno psychologiczna i socjologiczna i właśnie te aspekty są według mnie najważniejsze. Najciekawsze. Nie tylko pytanie, czy bohaterowi uda się oszukać międzynarodową firmę, ale co w ogóle skłoniło go, aby na ten pomysł wpaść? Jak wiele jest w stanie poświecić dla ambicji i chęci zemsty? I czy, jak twierdzi główna postać, przemoc drzemie gdzieś głęboko w każdym z nas i wystarczy tylko odpowiednia chwila, by się ujawniła, by dojrzała?

Rekrutacja na wymarzone stanowisko wiąże się z nietypowym zadaniem – symulacją ataku terrorystycznego. Pan Delambre jako kandydat na menedżera w tej mocno stresującej sytuacji, wśród nieświadomych pracowników, przejdzie swój test kwalifikacyjny. Jednak nie przebiegnie on zupełnie po myśli organizatorów. Kto okaże się prawdziwym zakładnikiem? A może każdego z nas trzyma w szponach coś lub ktoś, dla kogo jesteśmy w stanie walczyć do końca? Albo wprost przeciwnie, jak najszybciej poddać się przy pierwszej okazji? „Jedyne co pewne, to że wszystko zawsze wygląda inaczej niż sobie wyobrażaliśmy”. Fakt. Do książki podchodziłam z rezerwą. Ale teraz wiem, że jest znacznie lepsza niż myślałam.

Pierre Lemaitre, Zakładnik, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2012.

Nasza ocena: 4/5