Wakacje z wampirem

Miesiące letnie to czas, w którym wiele osób postanawia nadrobić filmowe zaległości i obejrzeć wreszcie dzieła, z którymi nie mieli okazji do tej pory obcować – czy to z braku czasu czy możliwości. Trudno zdecydować, który film z „listy” powinno obejrzeć się najpierw, często jednak po pracowitym i stresującym okresie ma się po prostu ochotę obejrzeć coś wciągającego i niebanalnego.

Idealną propozycją, spełniającą powyższe kryteria, jest pochodzący z 2000 roku Cień wampira, którego reżyserem jest Edmund Elias Merhige. Film ma interesującą fabułę, wzmagającą zainteresowanie kolejnymi wydarzeniami, a ponadto na pewno sprawi radość fanom kultowego, ekspresjonistycznego filmu Nosferatu – Symfonia Grozy w reżyserii Friedricha Wilhelma Murnaua. Film wykorzystuje bowiem krążącą w latach dwudziestych sensacyjną plotkę, mówiącą o tym, że Max Schreck, wcielający się w rolę tytułowego Grafa Orloka, był prawdziwym wampirem, a cały obraz skupia się wokół założenia, że plotka była prawdą. I tak w filmie grany przez Johna Malkovicha Murnaua postanawia za wszelką cenę stworzyć wybitne dzieło filmowe, zatrudniając do filmu prawdziwego wampira, w którego rolę wciela się Willem Dafoe. W zamian za dobre sprawowanie i odpowiednią grę Murnau obiecuje swojemu „aktorowi” szyję pięknej artystki, Grety Schroeder.

Sam pomysł na fabułę filmu nie jest specjalnie skomplikowany, jednak realizacja jest naprawdę bardzo udana. Osoby, które kojarzą Willema Dafoe z innych ról, z pewnością mogą mieć problem z wyobrażeniem go sobie w roli krwiożerczego Nosferatu, jednak trzeba przyznać, że jego kreacja jest bardzo udana. Od pierwszej chwili, gdy widzimy na ekranie wampira w jego wykonaniu, jesteśmy przekonani, że to rola stworzona dla niego. Jego Nosferatu jest niepokojący, przerażający, ale momentami także śmieszny i groteskowy. Te ostatnie cechy uwidaczniają się zwłaszcza w scenach, gdy Murnau – mniej lub bardziej brutalnie – musi hamować jego krwiopijcze zapędy i próbować przekonywać wampira na różne sposoby, aby dobrze się zachowywał i powstrzymywał swoje żądze.

Oczywiście, reszta ekipy nie ma pojęcia, że ich nowym kolegą po fachu jest spragniona krwi istota, a reżyser tłumaczy osobom pracującym przy produkcji, że Schreck jest po prostu wybitnym artystą, przygotowującym się do zagrania roli metodą Stanisławskiego, mającą na celu jak największe wczucie się w osobowość odgrywanej postaci. Wszystkie „nieco” ekscentryczne zachowania swojego podopiecznego, którego osoba zdecydowanie odstaje od reszty osób zatrudnionych przy powstającym dziele, Murnau tłumaczy tym, że Schreck stosuje nieco niekonwencjonalne metody gry. Prosi przy tym jednocześnie, aby reszta aktorów doceniała kunszt geniusza. W samym filmie jest mnóstwo tego typu smaczków i zabawnych sytuacji, takich jak na przykład scena, w której Schreck po chwili zastanowienia mówi, że prosi o makijaż i syczy z oburzeniem niczym tchórzofretka, gdy Murnau ignoruje jego prośbę. Śmiech wzbudzają również sceny, w których wampir próbuje negocjować z Murnauem uzyskanie nowych ofiar, mówiąc na przykład, że „sądzi, iż scenarzysta już nie jest potrzebny”. Duet Dafoe i Malkovich jest zresztą w całym filmie rewelacyjny i zasługuje na okrzyki uznania oraz zachwytu.

Cień wampira to idealny film dla każdego, kto ceni sobie dobrą rozrywkę i chce nieco wypocząć, oglądając interesujący, wartościowy film. Zaspokoi gusta zarówno osób, które uwielbiają stare horrory, jak i tych, którzy cenią sobie oryginalne i – co tu kryć – momentami dosyć czarne poczucie humoru. W dziele jest wiele zapadających w pamięć scen i na pewno każdy znajdzie w nim taką, którą będzie wspominał z uśmiechem jeszcze po długim czasie. Jako, że film został w Polsce wydany w wersji DVD, nie powinno być żadnego problemu z jego zdobyciem. Warto więc zaprosić na wspólny seans znajomych i wspólnie delektować się filmem.